Relacja

Pogotowie, którego nie ma. Mysłowice impossible?

02:33

Po nagłośnieniu sprawy mysłowickiej stacji pogotowia ratunkowego wracamy do siedziby WPR w Katowicach. Czy po zapewnieniach wiceprezydenta Pastuszki i prezydenta Lasoka coś się zmieniło?

Wymiana dokumentacji między urzędem miasta w Mysłowicach a Wojewódzkim Pogotowiem Ratunkowym w Katowicach trwa już 13 miesięcy. Nam skontaktowanie się z dyrektorem WPR, wiceprezydentem i prezydentem zajęło kilka godzin. W tym czasie otrzymaliśmy deklarację, że sprawa zostanie pilnie rozstrzygnięta. Ostatni oficjalny ruch w tej sprawie to list dyrektora WPR z ubiegłego czwartku. Nie doczekał się jeszcze oficjalnej odpowiedzi.

W rozmowie z Silesion.pl prezydent Edward Lasok zapewnił, że wyda zgodę na wybudowanie dojazdu bezpośrednio z ulicy Mikołowskiej. Jednak ani prezydent Lasok, ani wiceprezydent Pastuszka, ani też dyrektor Borowicz za słuchawkę nie chwycili. Na razie panowie „rozmawiają” poprzez media. Padają deklaracje, ale dokumentacja pozostaje bez zmian.

SŁOWA PREZYDENTA DAJĄ NADZIEJĘ

- Pan prezydent pewnie uważał, że sprawę zamknął. Scedował sprawę na urzędników, na odpowiedzialnego wiceprezydenta, odpowiedzialnego naczelnika. I tutaj jakiegoś porozumienia, chemii nie ma. Chemia jest mi tu niepotrzebna. Mnie potrzebne jest egzekwowanie zapisu notarialnego - mówi Artur Borowicz

Dyrektor WPR mówi niemal to samo, co wiceprezydent Pastuszka. Jednak w interpretacji pogotowia warunki tam zapisane uległy zmianie. Akt nakłada obowiązek wybudowania dojazdu, a nie drogi.

- Cieszę się, że prezydent Lasok osobiście zajął się sprawą i podkreślił, że sprawa będzie załatwiona - dodaje Borowicz.

WAŻNE SĄ DOKUMENTY 

Deklaracje padają, ale wbrew temu, o czym mówił wiceprezydent Pastuszka, rozmowa nie ma mocy wiążącej. Liczą się dokumenty podpisane przez dyrektora, prezydenta czy wiceprezydenta.

- Obowiązują dokumenty, pozwolenia, ustalenia, koszty, opłaty… Przekazujemy intencje, jak sprawę rozwiązać, żeby była załatwiona szybko dla dobra mieszkańców, żeby nowa stacja wszystkim służyła - komentuje Artur Borowicz.

Ostatnia odpowiedź miasta pochodzi z 24 stycznia.

Z uwagi na niesprzyjające warunki atmosferyczne planowana wizja w terenie i tym samym spotkanie odbędzie się około miesiąca marca - czytamy w piśmie

Zostały dwa dni marca a konkretnego terminu spotkania jak nie było, tak nie ma.

- Niebo bezchmurne, ciepło… nie ma informacji o terminie wizji, nie ma pisma, nie ma rozmowy - przyznaje dyrektor.

PO CO TA WIZJA?

W związku z niewybudowaniem drogi przez strażaków konieczne jest ustalenie na miejscu, jak w obecnych warunkach doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału. Dla każdego kto spaceruje w pobliżu rozwiązanie wydaje się oczywiste. Takie wrażenie można odnieść także słuchając słów prezydenta Lasoka. Z takim rozstrzygnięciem zgadza się także WPR

- Wyznaczenie najprostszego zjazdu, jak będzie wyznaczony zwrócimy się o formalne rozpoczęcie budowy i wtedy naprawdę wierzę, że nasze papiery będą grzały biurko - mówi Artur Borowicz.

A MOŻE WPR SZUKA PRETEKSTU?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to najczęściej sprawa rozbija się o finanse. W urzędzie usłyszeliśmy sugestię, że być może pogotowie szuka pretekstu do wycofania się z inwestycji z powodu braku środków.

- Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe od lat ma dodatni wynik finansowy. Inwestycję finansujemy z własnych środków, z odpisów amortyzacyjncyh. Mamy te pieniądze, żeby wybudować stację pogotowia ratunkowego w Mysłowicach z własnych środków - zapewnia Borowicz.

KIEDY FINAŁ?

O ile dojdzie do wizji, a panowie ustalą obowiązujące zasady budowy stacji, dojazdu do niej i wyjazu, to budowa powinna potrwać nie więcej niż rok. 

- Na nową stację bedzie trzeba czekać krócej niż na załatwianie papierów - mówi dyrektor.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Lifestyle