Czytasz: Będzie odwołanie od wyroku dla podpalacza?

Będzie odwołanie od wyroku dla podpalacza?

Żona i dzieci spłonęły w pożarze. Sąd w Katowicach ma rozpoznać odwołanie od wyroku dla Dariusza P.

W październiku Sąd Apelacyjny w Katowicach ma rozpoznać odwołania od wyroku dla Dariusza P., którego prokuratura oskarżyła o podpalenie w 2013 r. domu w Jastrzębiu-Zdroju i zabicie w ten sposób żony i czworga dzieci. W I instancji mężczyzna został skazany na dożywocie.

O tym, że rozprawa odwoławcza w tym procesie ma się odbyć w październiku, poinformował w poniedziałek  rzecznik sądu apelacyjnego Robert Kirejew. Dokładny dzień, w którym odbędzie się posiedzenie, nie został jeszcze wyznaczony.

Pożar w Jastrzębiu i zarzut zabójstwa pięciu osób

Do pożaru domu jednorodzinnego w Jastrzębiu doszło w maju 2013 r. Dariusz P. został zatrzymany i aresztowany pod koniec marca 2014 r. Gliwicka prokuratura zarzuciła mu zabójstwo pięciu osób, a także usiłowanie zabójstwa szóstej - najstarszego syna, który ocalał z pożaru.

Nieprawomocny wyrok zapadł w grudniu ubiegłego roku przed rybnickim wydziałem Sądu Okręgowego w Gliwicach. Sąd nie miał wątpliwości, że Dariusz P. zabił swoich najbliższych, chcąc uzyskać pieniądze z ubezpieczenia i uwolnić się od rodziny. Zgodnie z tamtym orzeczeniem, o warunkowe przedterminowe zwolnienie P. mógłby się ubiegać najwcześniej po 35 latach.

Od wyroku odwołała się zarówno obrona – która w całości kwestionuje ustalenia prokuratury i sądu I instancji – jak i oskarżyciel publiczny. Apelacja prokuratury nie dotyczy wymiaru kary ani ustaleń poczynionych przez sąd. Chodzi o dwa zarzuty dotyczące mniej istotnych kwestii - sprawy proceduralnej i niezasądzenia zadośćuczynienia na rzecz syna P.

Obrona: to poszlaki, wcale nie są pewne

Obrońca P. mec. Eugeniusz Krajcer, który w mowie końcowej wniósł o uniewinnienie jego klienta, apelację zapowiedział tuż po ogłoszeniu wyroku. Zdaniem obrony, ustalenia, które według prokuratury i sądu układają się w nierozerwalny łańcuch poszlak, wcale nie są takie pewne. W trakcie procesu obrona kwestionowała m.in. opinie biegłych, według których w domu P. doszło do podpalenia i analizy logowania telefonu komórkowego oskarżonego, a także sam motyw zbrodni.

Adwokat przekonywał, że w sprawie powinien się wypowiedzieć inny biegły z zakresu pożarnictwa, a opinia dotycząca miejsc logowania telefonu jego klienta nie jest jednoznacznym dowodem. Apelował, by sąd wziął pod uwagę wszystkie wątpliwości - zgodnie z zasadą, że jeżeli nie da się ich usunąć, należy rozstrzygać je na korzyść oskarżonego. Sam oskarżony przekonywał z kolei w "ostatnim słowie", że "nic nie jest takim, jakim się wydaje". Przekonywał, że rodzina była, jest i zawsze będzie dla niego najważniejsza.

Sąd: oskarżony jest sprawcą zbrodni

Sąd I instancji nie miał żadnych wątpliwości, że to oskarżony jest sprawcą zbrodni. W ustnym uzasadnieniu orzeczenia sędzia Grażyna Suchecka podkreśliła, że P. zaplanował, przygotował, a potem precyzyjnie zrealizował swój plan. Według prokuratury i sądu, P. podłożył ogień w kilku miejscach. Aby ogień mógł się łatwo rozprzestrzeniać, ułożył rząd poduszek z mebli ogrodowych. Aby zasugerować przypadkowy pożar, przeciął kabel zasilający, obok przewodu ułożył truchło myszy.

Oskarżony konsekwentnie nie przyznawał się do zabójstwa, choć potwierdził, że próbował skierować śledztwo na fałszywe tory. Twierdził, że w jego domu doszło do przypadkowego pożaru, a on sam w tym czasie był w innym miejscu, w oddalonym o ok. 10 km zakładzie w Pawłowicach, w którym montował meble.

Według oskarżenia, P. zabił, bo chciał uzyskać pieniądze z ubezpieczenia. Oskarżony, który miał poważne długi, zawarł liczne umowy ubezpieczeń majątkowych i osobistych. Sąd okręgowy w wyroku wskazał też na inny motyw - jego zdaniem mężczyzna chciał się uwolnić od rodziny, którą sam stworzył. Pieniądze, które uzyskałby z odszkodowań, byłyby jedynie środkiem do realizacji i korzystania z tej wolności w pełni - uznał sąd i przypomniał, że zaledwie kilka miesięcy po tragedii P. zaczął szukać kobiet, proponując im wspólne życie.

Biegli: Dariusz P. jest niepoczytalny

Biegli rozpoznali u P. osobowość psychopatyczną, wskazali m.in. na płytkość uczuć i wymuszony płacz, łatwość wysławiania się, powierzchowny urok, egocentryzm i brak wyrzutów sumienia. U P. znaleziono książkę pt. "Psychiatria kliniczna i pielęgniarstwo psychiatryczne", która prawdopodobnie pomagała mu symulować chorobę i uniknąć kary w dwóch wcześniejszych sprawach karnych - biegli uznali go wtedy za niepoczytalnego.

Do pożaru doszło nocą 10 maja 2013 r. Powierzchnia pożaru była niewielka - ok. 15 m kw. Jego ognisko znajdowało się na piętrze domu jednorodzinnego, paliły się część schodów i szafa. W wyniku pożaru zmarło pięć osób, ocalał tylko najstarszy syn.

Na miejscu zginęła 18-letnia najstarsza córka, czterolatka - w trakcie udzielania pomocy. Potem w szpitalach w Jastrzębiu-Zdroju i Cieszynie zmarli kolejno: 10-letni chłopiec i 40-letnia matka dzieci oraz 13-letnia dziewczynka. Wszystkich pięcioro spoczęło w jednym grobie na cmentarzu w Jastrzębiu-Zdroju.

Czytaj więcej