Czytasz: "Podano wiele nieprawdziwych informacji". Kuria opolska odpowiada na raport o pedofilii w Kościele

"Podano wiele nieprawdziwych informacji". Kuria opolska odpowiada na raport o pedofilii w Kościele

Przypomnijmy, chodzi o raport fundacji "Nie lękajcie się".

Wobec wymienionych w dokumencie wystosowano zarzut przenoszenia sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci do innych diecezji oraz ukrywanie ich zbrodni.

"Raport nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych" wymienia 24 hierarchów Kościoła Katolickiego, którzy ukrywali lub przenosili księży-sprawców do innych parafii. Na liście znajduje się kardynał Kazimierz Nycz i 23 arcybiskupów i biskupów, z których część to osoby już zmarłe. Lista jest długa: Ignacy Jeż, Sławoj Leszek Głódź, Tadeusz Gocłowski, Jan Tyrawa, Henryk Gulbinowicz, Marcin Gołębiewski, Józef Górzyńśki, Wojciech Ziemba, Edmund Piszcz, Henryk Hoser, Marek Jędraszewski, Józef Paetz, Józef Michalik, Andrzej Dziuba, Alojzy Orszulik, Jacek Jezierski, Jan Wątroba, Zygmunt Kamiński, Stanisław Stefanek, Marian Przykucki, Stanisław Wielgus, Andrzej Suski.

"Podano wiele nieprawdziwych informacji"

Na liście znalazł się także Andrzej Czaja, biskup diecezji opolskiej od 2009 roku. Do oskarżeń wobec biskupa ustosunkował się ks. Joachim Kobienia, rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu. W specjalnym oświadczeniu informuje, że w raporcie przedstawiono wiele nieprawdziwych informacji.

Fundacja przedstawiła sprawę byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K., który stanął w 2018 roku przed sądem za to, że w 2012 roku obnażał się przed ministrantem poniżej lat 15 i dotykał go w miejscach intymnych. 

– Prokuratura w Opolu oskarżyła księdza o molestowanie chłopca dopiero w 2018 roku, bo dopiero wtedy została o tym powiadomiona przez opolską kurię, która wiedziała o tym już od 2012 roku.
Kuria sprawę ujawniła po latach, bo została do tego zmuszona przez zmianę przepisów w lipcu 2017 roku. – czytamy w raporcie opublikowanym przez Fundację "Nie lękajcie się''.

Rodzina pokrzywdzonego chłopca nie chciała zgłosić sprawy?

Sprawę nieco inaczej tłumaczy Kuria Diecezjalna w Opolu. Biskup Opolski od momentu zgłoszenia sprawy w kurii, miał informować rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury.

– Wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne. Kiedy 13 lipca 2017 r. wprowadzony został prawny obowiązek zgłaszania do organów ścigania przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich, na początku sierpnia 2017 r. przedstawiciele biskupa zgłosili sprawę do prokuratury – tłumaczy ks. Joachim Kobienia, rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu.

Takim stanowiskiem Kurii zszokowana była matka poszkodowanego chłopca. W raporcie została przytoczona jej wypowiedź, która padła podczas rozmowy z Anitą Dmitruczuk, reporterką "Dużego Formatu".

– W kurii byłam ja, przyjaciółka, biskup Andrzej Czaja i jego biskup pomocniczy - opisywała sprawę reporterce - Usłyszałyśmy, że księdza M. natychmiast wezwą i odsuną z parafii. Ulżyło mi, że ten człowiek będzie daleko od mojego syna, zaufałam biskupowi. Zapytał, czy byłyśmy na policji, powiedziałam, że nie, a on, że to dobrze, że przyjechałyśmy od razu do niego, bo wiadomo: na policji ciągaliby moje dziecko to tu, to tam, przesłuchiwali, a to dodatkowy stres. Powiedział jeszcze: najlepiej nie powiadamiać męża, bo wiadomo, jak mężczyźni reagują. – przytacza fragment reportażu fundacja "Nie lękajcie się".

W raporcie czytamy dalej, że biskup Andrzej Czaja przeniósł Mariusza K. do innej parafii.

– Starał się chronić go przekonując matkę ofiary do niezgłaszania sprawy na policję i przez 5 lat nie poinformował o przestępstwie organów ścigania. W parafii ogłoszono, że ksiądz M. musiał opuścić Jemielnicę ze względu na stan zdrowia i systematycznie odprawiano msze za jego zdrowie - również w obecności skrzywdzonego chłopca i jego matki. – informuje fundacja.

"Nieprawdą jest również, że biskup ukrywał sprawcę"

Diecezja Opolska nie zgadza się również z tym, że biskup Andrzej Czaja chronił Mariusza K. Odpierając zarzuty płynące z raportu, diecezja podkreśla, że "wobec sprawcy przedstępstwa natychmiast zostały wyciągnięte konsekwencje kanoniczne".

– Został odsunięty od posługi duszpasterskiej w parafii, zaś na polecenie Kongregacji Nauki Wiary zostało przeprowadzone postępowanie kanoniczne w wyniku którego w 2015 r. został on wykluczony ze stanu kapłańskiego. Nieprawdą jest również, że biskup ukrywał sprawcę przenosząc go do innej parafii i starał się go w jakikolwiek sposób chronić. – informuje ks. Joachim Kobienia, rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu.

Czego możemy się spodziewać po opublikowaniu raportu?

Raport, sporządzony w trzech językach: polskim, angielskim i hiszpańskim, został przekazany papieżowi Franciszkowi. 

Autorzy raportu zarzucają przedstawicielom hierarchii kościelnej dbanie jedynie o wizerunek instytucji. Pod naciskiem Watykanu stworzono specjalny urząd delegata ds. ochrony dzieci, co jednak jest działaniem pozornym, gdyż w niektórych diecezjach nie publikuje się w ogóle informacji o istnieniu delegata, a w innych tę funkcję pełni... rzecznik prasowy kurii.

Przedstawiciele fundacji “Nie lękajcie się” domagają się “otwarcia archiwów polskiego Kościoła i przekazania wszystkich informacji o księżach-sprawcach świeckim organom ścigania”, powołując się na równość obywateli wobec prawa. Fundacja wskazuje również na konieczność pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich tych członków najwyższej hierarchii kleru, którzy ukrywali księży-sprawców.

Cały raport można przeczytać tutaj.