Czytasz: Po co nam Park Śląski?
Wszystkie kolejne Zarządy Województwa łączy brak wizji dla parku i traktowanie go jak kłopotu, a nie dobra regionalnego.

Zaproszony publicznym wezwaniem do dyskusji tekstem Kamila Durczoka „Zielone Niebo, czyli Śląski Central Park” podejmuję wyzwanie.

Przez niemal cztery i pół roku miałem zaszczyt i przyjemność zarządzać tym wyjątkowym miejscem na mapie naszego regionu. Jednym z pierwszych prezentów jakie dostałem, było duże zdjęcie panoramy nowojorskiego Central Parku – wisiało w moim gabinecie na honorowym miejscu jako marzenie i drogowskaz.

Bardzo szybko jednak marzenia każdego prezesa zderzają się z brutalną prozą codziennego zarządzania. Dramatycznego zarządzania płynnością spółki, nieustającym szukaniem oszczędności, podejmowaniem decyzji, które płatności realizować, a które mogą jeszcze jakiś czas poczekać, negocjowaniem z prezydentem Chorzowa płatności podatku od nieruchomości i „klamkowaniem” u sponsorów dużych, mniejszych i tych małych.

Wszystkie kolejne Zarządy Województwa łączy brak wizji dla parku i traktowanie go jak kłopotu, a nie dobra regionalnego, co przekłada się na brak systemowych rozwiązań w zakresie finansowania parku.

Efektem takiej polityki jest postępująca, chaotyczna komercjalizacja przestrzeni parku, bo każda umowa dzierżawy, na organizację wydarzenia czy umieszczenie reklamy, to dodatkowe kilka złotych w budżecie parku. Ale niekoniecznie każde takie wydarzenie czy umowa jest z korzyścią dla wizerunku.

Przez ostatnie lata skutecznie realizowaliśmy strategię – program modernizacji parku uchwalony jeszcze w 2006 roku przez Sejmik Województwa Śląskiego. Choć dokument ten nie był zbilansowany finansowo i nie zapewniał środków na jej realizację, miał dwie zalety. Traktował bardzo poważnie funkcjonalność i założenie urbanistyczno-przestrzenne, do którego mieszkańcy są tak bardzo przywiązani a także powstawał, wyjątkowo jak na swoje czasy, w partycypacyjnym dialogu z mieszkańcami.

Udało się nam przeprowadzić restrukturyzację i reorganizację spółki zarządzającej parkiem, co pozwoliło zracjonalizować koszty i zablokować trwale ich niekontrolowany wzrost. W parkową infrastrukturę zainwestowaliśmy ok. 60 mln zł, czego efektami są m.in. Nowa Elka czy reaktywowana kolej wąskotorowa. Efektem tej działalności jest pozyskanie stabilnego inwestora dla Śląskiego Wesołego Miasteczka. Słowacki TMR to ćwierć miliarda złotych dla Parku. Bez tej inwestycji nie byłoby już dziś wesołego miasteczka, nie wiadomo jaki byłby los całego parku.

Przed obecnym zarządem i „radą mędrców” jest konieczność opracowania nowej strategii, która nie może i nie powinna powstać w zaciszu gabinetów, nawet tak szacownych jak członków Konwentu, ale powinna być przykładem obywatelskiego zaangażowania wszystkich mieszkańców regionu.

Czas wreszcie by utrwaliło się przekonanie, że Park Śląski to takie same dobro regionalne jak zespół Śląsk, Opera w Bytomiu czy Teatr Wyspiańskiego. By dla sejmików kolejnych kadencji, marszałków a przede wszystkim urzędników było jasne, że park podnosi wartość całego regionu i nie możemy pozwalać sobie na tracenie szans. Tak jak w przypadku projektu centrum nauki, który po modernizacji Śląskiego Wesołego Miasteczka miał być kolejnym kołem zamachowym parku a został z niego tylko remont Planetarium.

Czas wreszcie, by odpowiedzialność za park nie spoczywała tylko na marszałku i prezydencie Chorzowa, ale by również inne miasta, a zwłaszcza Katowice, partycypowały w jego utrzymaniu. To przecież mieszkańcy „Tauzena”, Dębu czy Józefowca są jego codziennymi gośćmi.

Utrzymanie zieleni, parkowej infrastruktury kosztuje rocznie mniej niż 50 gr za metr kwadratowy. To mniej niż Katowice wydają na różne fajerwerki nie mające wiele wspólnego z realizacją zadań publicznych.

Na koniec chciałbym zacytować za Paulo Coelho: „Trzeba walczyć o swoje marzenia, ale trzeba też wiedzieć, które drogi są nie do przebycia i zachować siły na przejście innym ścieżkami".

Ale o tym, które marzenia są realne powinien zdecydować Zarząd Województwa określając misję parku, bo kluczowym pytaniem na dziś jest czy ma być zieloną oazą w centrum miasta, czy może komercyjnym parkiem rozrywki.

Arkadiusz Godlewski, Prezes Parku Śląskiego w latach 2011-2015

Czytaj więcej