Czytasz: Pirat drogowy się wystraszył?

Pirat drogowy się wystraszył?

Miał pędzić na motocyklu 270 na godzinę po DTŚ-ce. Wrzucił nagranie do internetu, teraz filmik zniknął. „Mistrz kierownicy” boi się konsekwencji?

 - Jeśli rzeczywiście kierowca jechał z taką prędkością, to nie świadczy o nim dobrze – komentuje nadkomisarz Marek Słomski, rzecznik gliwickiej Policji.

Po tym, jak filmik trafił w piątek na kanał Youtube funkcjonariusze zapowiedzieli, że zajmą się sprawą.

Na nagraniu widać gliwicki odcinek Drogowej Trasy Średnicowej. Jezdnia filmowana jest z pobocza i w pewnym momencie na wideo z ogromną prędkością przejeżdża motocykl. Jak szybko mknie kierowca tego do końca nie wiadomo. Na nagraniu jest napisane, że 270/h, ale nie wykluczone, że cyfra jest fantazją tego, kto zamieścił nagranie w internecie. Na pewno jednak jechał o wiele szybciej, niż pozwalają na to przepisy. Nie wiadomo, czy film jest nowy, czy nagrany został jakiś czas temu. Wiadomo, że po trzech dniach z sieci zniknął.

- Każdy taki przypadek jest sprawdzany. Informacja w mediach, czy film na kanale Youtube, to dla nas zawiadomienie o wykroczeniu. Specjalna komórka policyjna bada tego typu filmiki i stara się dotrzeć do autora nagrania. Będziemy chcieli przesłuchać właściciela filmu i wyjaśnić to zdarzenie – mówi Słomski.

 Można pochwalić producenta, że wyprodukował taką szybką maszynę, a co do kierowcy, świadczy to o jego dysfunkcji – dodaje rzecznik.

Nie często ludzie chwalą się takimi „wyczynami”. Przypomnijmy sprawę pirata drogowego o pseudonimie "Frog", który chwalił się tym, że udaje mu się uciec policji. Do czasu. Po ponad tygodniu od jego popisów na ulicach Warszawy Robert N. wreszcie wpadł w ręce funkcjonariuszy.

Czytaj więcej