Czytasz: Pani Beata, słońce i woda: tak się zaczyna pienińska przygoda

Pani Beata, słońce i woda: tak się zaczyna pienińska przygoda

Wyprawę pani Szydło w Pieniny przebiła tylko pewna posłanka PiS. Ale rozumiem jej zdenerwowanie. Taki piękny dzień, a ktoś pyta o śliniące się dzieciaki na wózkach. Można się wkurzyć

Te dzieciaki na wózkach, zmęczone, biedne, zdezorientowane, kurczowo trzymające rodziców za rękę. Leżące na podłodze w sejmie. I gwiazda Dunajca, pani wicepremier, otoczona kosztującą fortunę ochroną. I kosztująca uroków słonecznego, niedzielnego popołudnia w spienionych falach przełomu.

Tak, to będzie przełom. PiS-owskich piarowców chyba pogięło. Albo u Prezesa nikt już nie panuje nad przekazem. Jak można się lenić (pod pozorem rozmów z Polakami) i dać się sfotografować we flisackiej łodzi, z uśmiechem na twarzy, kiedy w tym czasie, w sejmie, trwa jeden z najbardziej dramatycznych protestów, jakie sobie można wyobrazić. Żeby od razu było jasne. Tego problemu nie rozwiązała też Platforma, bo mimo kazania, jakie od protestujących matek usłyszał wtedy Donald Tusk - problem nadal istnieje. Ale dziś tych matek nie obchodzi żadna Platforma, bo rządzą ci, co mieli być blisko ludzi.

No, więc mamy festiwal głupich kroków. Najpierw jedzie do sejmu milioner Mateusz Morawiecki - hiper zamożny bankier osadzony przez Kaczyńskiego w fotelu premiera. I ten milioner, człowiek z gigantycznym majątkiem, zapowiada rodzicom biedujących, niepełnosprawnych dzieciaków, że zaraz obłupi tych wrednych bogatych. A to, co złupi, częściowo przekaże biednym. Częściowo. Bo przecież część zostawi rządowi. Czyli sobie. W końcu coś musi zostać na podróże pani Anders.

Prawie jak Janosik. On też rabował bogatych i rozdawał biednym. Częściowo.

Właściwie ten rząd w ogóle jest jak Janosik, bo zaraz po tym nieszczęsnym występie Morawieckiego, w Pieniny (czyli tam gdzie kręcili serial Janosik) pędzi swoim pancernym, luksusowym BMW, wicepremier do spraw społecznych - czyli pani Szydło. Ale nie mówi: tak, sprawa jest załatwiona. Mówi, że pracują nad tym!

Nad przekształceniem TVP w rządową szczekaczkę pracowali 24 godziny. Sądy przejmowali w kilka godzin. Trybunał rozwalili rach-ciach. Ale nad niepełnosprawnymi dzieciakami pracują już tydzień! Brawo Wy. No, brawo!

Ten rząd wpadł w korkociąg. Myślę, że protestujący rodzice nie zmartwią się specjalnie, jeśli już z niego nie wyjdzie.

W tej sytuacji, to już nawet nie dziwi najgłupsza i najpodlejsza reakcja weekendu. Przypomnę. Posłanka PiS, Dorota Arciszewska Mielewczyk, zapytana pod kościołem o protest rodziców w sejmie, odpowiada: "przepraszam, mam tu przyjemniejsze spotkania".

Jasne, pani poseł. Rozumiem zdenerwowanie. Taki piękny dzień, taka piękna uroczystość, a ktoś pyta o śliniące się dzieciaki na wózkach. No faktycznie, można się wkurzyć!