News

Pamiątki ze śląskich miast: piramida, błoto i solanka

Ustroń ma nowy gadżet, wymyśl do czego służy.

Mały Staś przywiózł sobie z Kazimierza „kazimierski” łuk. Lokalna pamiątka szybko się jednak zepsuła. Ku jego i rodziców zdziwieniu ten sam łuk z napisem „Pszczyna” kupić można w parku pszczyńskim. Sprzedawcy bez ogródek przyznają, że pamiątkowe zabawki są w całej Polsce takie same. Produkuje je bowiem firma, która na gadżety nakleja tylko różne nazwy miejscowości.

Miasta w naszym województwie rzadko wykorzystują swoje symbole. We wspomnianej już Pszczynie, którą wszyscy kojarzą z księżną Daisy, pamiątek z jej wizerunkiem nie ma. Pochwalić za to trzeba miejscowości uzdrowiskowe. Goczałkowice-Zdrój i Ustroń mają oryginalne pamiątki.

Piramidka z Ustronia ma być funkcjonalna, ale przede wszystkim kojarzyć się ma wszystkim z miastem. Słynne ustrońskie piramidy zaczęły powstawać już w latach 60. To jeden z najciekawszych kompleksów hoteli, jaki powstał w czasach PRL. Piramidy wchodzą w skład kompleksu sanatoryjno-uzdrowiskowego. Miasto postanowiło więc wykorzystać je do swojej promocji.

- Piramidy kojarzą się także z górami – dodaje Katarzyna Czyż-Kaźmierczak, naczelnik Wydziału Promocji, Kultury, Sportu i Turystyki.

Uzdrowisko w Ustroniu obchodzi w tym roku swoje 50-lecie. Wyjątkowy gadżet dla miasta zaprojektowała projektant wzornictwa Alicja Bąk-Żerebiec, a wyprodukowała lokalna firma Z.P.H. Pilch – wyczarowane z drewna.

Wszystko zależy od wyobraźni

Katarzyna Czyż-Kaźmierczak mówi, że gadżet ma wiele zastosowań, może m.in. służyć jako organizator na biurko. Jak jednak zaznacza naczelnik, jego funkcjonalność zależy tylko i wyłącznie od jego właściciela.

Nowy gadżet miasta nie jest jeszcze w sprzedaży, na razie posłuży jako upominek dla partnerów miasta lub jako nagroda w różnego rodzaju konkursach organizowanych przez miasto. Docelowo ma być jednak dostępny dla wszystkich w cenie nieprzekraczającej 40 zł.

Solanka i błoto 

Wyjątkowy gadżet mają także Goczałkowice, na jego dostępność też trzeba było trochę poczekać, dziś jednak solankę i borowinę kupić można nawet w sklepie.

Kuracjusze goczałkowickiego uzdrowiska od 2015 r. tutejsze naturalne surowce zabrać ze sobą mogą do domu. Wcześniej z borowiny i solanki można było korzystać tylko na miejscu. Od niedawna skarby Goczałkowic zakupić można także w lokalnych sklepach. W sprzedaży m.in. solanka w litrowych butelkach, papka borowinowa oraz sól solankowa w plastikowych woreczkach.

Mgiełka solankowa i papka borowinowa kosztuje od 9 do 40 zł. Cena zależy też od wielkości produktu. Solanki służą m.in. do kąpieli, inhalacji czy płukania gardła. Borowinę stosują natomiast osoby, które mają problemy ze stawami.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Motoryzacja