News

Ponad 5 godzin po pączka!

02:26

Rekordowe kolejki w Katowicach.

Tłusty Czwartek już jutro. Czasy kolejek już dawno minęły, ale niekoniecznie przy ul. 3 Maja w Katowicach. W tamtym roku przed pączkarnią Słowik ustawiły się prawdziwe tłumy. Kto wie, może zawiązał się nawet komitet kolejkowy? Pewne jest jednak to, że padł wtedy rekord oczekiwania na słowikowego pączka - 5 godzin 20 min!

CZYTAJ TAKŻE: Pączki babci Jasi. Zdradzamy sprawdzony przepis

- Klientka powiedziała nam, że pierwszy raz w życiu stoi tak długo w kolejce po pączka. Miała plan zakupu czterech sztuk. W efekcie kupiła chyba trzydzieści. Skoro tyle już czekała, stwierdziła, że zaszaleje-wyjaśnia z uśmiechem Bartłomiej Słowik, właściciel Tradycyjnej Pączkarni Słowik.

I dodaje:

- Do długodystansowców należy też pan, który w zeszłym roku, po dotarciu do kasy, pokazał mi stoper. W kolejce stał 4 godziny i 15 minut po to, aby kupić jednego pączka z truskawką. Dostał go od nas za darmo.

Kolejka przed lokalem, zarejestrowana w zeszłym roku.

Bartłomiej Słowik, do Katowic przyjechał z Gdyni, do kuzynki w odwiedziny. Spodobała mu się ulica 3 Maja, a dokładnie ruch na niej. Postanowił więc otworzyć pączkarnie, bo pączki w jego rodzinie jada się od zawsze. 

- Mama i babcia piekły i pieką je na każdą okazję, a nawet bez. Ja się w tych pączkach wychowałem. Przez całe moje dzieciństwo w domu były pączki - wyjaśnia z uśmiechem Bartłomiej Słowik.

Przepis na pączki. Tajemnica w cieście!

Wyjątkowy przepis na pączkowe ciasto trafił do rodziny Słowików w 1977 roku. Wtedy to właśnie z Monachium przywiozła go babcia pana Bartka. Pierwszy raz na większą skalę przepis przetestował w pączkarni kolegi z Gdyni. - Ma specjalną maszynę do mieszania ciasta. Okazało się, że wypieki wyszły rewelacyjnie. Wiedziałem już wtedy, że otworzę pączkarnie – mówi Bartłomiej Słowik.

CZYTAJ KONIECZNIE: Jak zrobić domowe pączki z piekarnika?

Lokal przy ul. 3 Maja działa od ponad 2 lat. - Pożyczyłem kilkacz od kolegi i cały dzień chodziłem, klikałem i liczyłem, ile osób przechodzi tą ulicą, w ciągu dnia.

Najlepsze pączki w Katowicach?

Na czym w takim razie polega fenomen pączków od Słowika? Cała ekipa, a jest to kilkanaście osób, wkłada w tę pracę bardzo dużo serca.

- A do tego uczciwość wobec klientów. Używamy tylko naturalnych produktów, prawdziwych jaj, a to naprawdę jest wyczuwalne w smaku. Zwłaszcza mogą to potwierdzić osoby, które dorastały w domach, w których piekło się pączki. Mieszarka natomiast to jedyna maszyna, której używamy do wyrobu naszych pączków. Poza tym codziennie zmieniamy tłuszcz, w którym pieczemy pączki – wymienia właściciel lokalu.

W asortymencie znajduje się kilkanaście smaków. Od czekolady i orzechów począwszy, przez nadzienia owocowe, na słonych orzecha, chałwie, czy marcepanie kończąc. Skąd Słowik czerpie pomysły?

- Na początku w asortymencie było ich tylko kilka. Teraz zatrudniam 12 osób i każdy ma jakiś pomysł na nowe nadzienie. Czasami są one tak szalone, że wydaje nam się, że to się nie uda, ale łączymy nadzienie z ciastem, pieczemy i okazuje się, że smakuje! Mamy mnóstwo smaków w odwodzie. Wszystko w swoim czasie. Na stan obecny w menu mamy dwadzieścia smaków, różne posypki i kształty pączków. Pomysły podsuwają nam także nasi klienci.

Do tych najpopularniejszych zaliczyć można wszystkie owocowe nadzienia. Absolutny prym wiedzie wiśnia i deklasuje słynną różę, która, owszem, ma fanów, ale chyba tyle samo przeciwników.

- Owocowe smaki to mój konik. Świeży, aromatyczny, cały owoc to jest to. Dlatego czekam już na sezon i pyszną truskawkę (ale taką, która smakuje jak truskawka) czy śliwkę. W weekendy natomiast, zwłaszcza wśród starszych pań, najlepiej sprzedają się smaki alkoholowe, typu ajerkoniak, kukułka, czy likier cherry – mówi Bartłomiej Słowik.

Czytaj więcej

Napisz do autora s.borszcz@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Szkoła