Czytasz: Ostatni brutal Katowic
Wyburzyć czy zostawić? Patrzeć jak umiera czy skrócić jego męki? Poznajcie historię bunkra, zwanego też betonowym klocem.

Na Placu Rady Europy przy ul. Granicznej 32 znajduje się Śląski Instytut Naukowy. Albo raczej jego wrak. Budynek powstał w 1977 roku, a zaprojektował go Stanisław Kwaśniewicz. Powojenny modernizm, którego architekt był przedstawicielem, silnie wpłynął na wizerunek i kształt Katowic. Katowiczanie dobrze znają realizacje Kwaśniewicza: Separator, Ślizgowiec, budynek BWA. Architekt jest też współautorem osiedla Paderewskiego, kina Kosmos czy Biblioteki Śląskiej.

Wnętrze pełne światła

Jednak jednym z najciekawszych budynków Kwaśniewicza jest właśnie Śląski Instytut Naukowy, zwany też bunkrem albo betonowym klocem.

- To wizerunkowa wtopa, bo nikt nie miał okazji być w środku, albo niewiele osób pamięta jego wnętrze. A to pełne jest światła, ma otwarte, jasne atria – mówi Aleksander Krajewski z fundacji Napraw Sobie Miasto.

Budynek ŚIN to dziś ostatni brutal w Katowicach, po wyburzeniu dworca kolejowego. Ma prostą szkieletową konstrukcję. Niskiej i zwartej bryle nadano lekkości poprzez ścięcia brzegów oraz oparcie konstrukcji na słupach. Główną jego dekoracją są trójkątne nacięcia fasady. Budynek powstał w trudnej lokalizacji, blisko ruchliwego węzła komunikacyjnego i na małej działce. Pracownie naukowe i sale konferencyjne zaprojektowano więc z otwarciem na wewnętrzne patia. Z zewnątrz ochraniała je solidna osłona. Parkingi i podjazdy umieszczono w podcieniach.

Wejście jest zdemolowane

Śląski Instytut Naukowy działał w Katowicach od 1957 roku. Zajmował się badaniami dotyczącymi Śląska i popularyzowaniem wiedzy o śląskich ziemiach. Od 1971 podlegał Polskiej Akademii Nauk. Budowę siedziby ŚIN zakończono w 1977 roku. Decyzją Wojewody, Instytut zakończył swoją działalność w 1992 roku. Potem budynek miał trzech właścicieli. Dwóch z nich - Kredyt Bank i Totalizator Sportowy - wystawiło swoje udziały w nieruchomości na sprzedaż. Budynek miał wtedy betonowe ogrodzenie i całodobową ochronę. Dziś właściciel jest jeden, zniknęła też ochrona, co źle wpływa na stan pomieszczeń. Siatka jest porozrywana, a wejście zdemolowane. W środku można spotkać bezdomnych. Budynek popada w ruinę i jest w fatalnym stanie.

- Nie robi dobrego wrażenia. Smutno, gdy się na niego patrzy. A to wyjątkowy obiekt, który odstaje od otoczenia i budzi skrajne emocje. Gra bryłą, ma pasmowe okna i udowadnia, że ściana nie musi być pionowa – tłumaczy Krajewski.

- To przedstawiciel modernizmu powojennego. Budzi więcej złych emocji, ale nie obwiniałbym architektów. Raczej późniejszych właścicieli. Obiekt jest w tak złym stanie, że albo się rozsypie, albo będzie wymagał rozbiórki – dodaje.

Krajewski podkreśla, że gdyby losy inaczej się potoczyły, a ŚIN miał więcej szczęścia, to dziś moglibyśmy się nim chwalić. Mówi Adam Południak, administrator fanpage "Graniczna 32 - Ostatni Brutal w Katowicach": - Na spotkaniu z Prezydentem, które miało miejsce jakieś dwa miesiące temu, zaproponowałem ten budynek jako kandydata na miejski dom kultury. Choć to pewnie tylko nasze małe marzenie.

Czy kiedykolwiek się zrealizuje?

Czytaj więcej