Relacja

Okrągły rynek pod dachem

Przez lata był śląską Agorą.

Na prawdziwy rynek czekaliśmy w Katowicach przez dziesięciolecia, więc siłą rzeczy to on przejął jego pierwotną funkcję. Jak starożytna agora był miejscem walk, widowisk, słownych starć, igrzysk i zmagań. Był jak wielki rynek pod dachem.

45 lat temu i my, i cała Polska, dostaliśmy od komunistycznej władzy w prezencie SPODEK.

Nie ma bardziej charakterystycznej budowli na Śląsku. Nie ma telewizji, która łącząc się z kimkolwiek z naszego regionu, nie robi tego na tle Spodka. Nie ma miejsca, w którym tak długo i tak gęsto przeplatały by się sportowe widowiska, cyrk, partyjne zjazdy (choć i jedno i drugie za komuny było niemal tym samym), kino czy koncerty. Zawsze w sali zapełnianej przez kilka albo kilkanaście tysięcy ludzi.

Dziś nie jest już taką architektoniczną rewolucją jak pół wieku temu. Ale i dziś zapiera dech w piersiach. I przywołuje wspomnienia, wzruszenia, chwyta za serce i każe przypomnieć koncerty na których pierwszy raz pocałowałeś swoja miłość…

Dla mnie spodek to Republika, Budka Suflera, Lady Pank, Klaus Schulze, Budgie, Elton John i Robbie Williams. Dla mnie to kawał historii mojego życia, element otoczenia niemal tak naturalny jak dom, szkoła w Kostuchnie czy kopalnia Boże Dary. Był stałym miejscem w moim heimacie. Co z nim dalej? Czy pielęgnować czterdziestolatka, by „na drugie tyle przygotował się”?

 

 

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Karolinki 2017