Komentarz

Odwołają zakochanego burmistrza?

05:29

Kolejny polityczny wstrząs w Mikołowie. Najpierw burmistrz przyznał się do romansu z asystentką. Teraz część mieszkańców chce zmobilizować pozostałych do zorganizowania referendum w sprawie odwołania ze stanowiska Stanisława Piechuli.

 - Mój romans z asystentką przez wiele osób nie jest życzliwie widziany i nie ma się co oszukiwać, strzeliłem sobie tym w kolano. Nie ma się co ukrywać. Przyznałem się, przyjmuję to i wiem, że mnie to na pewno osłabiło, ale jaki ma to związek z miastem? - mówi Stanisław Piechula.

Mateusz Kruszyna, pełnomocnik grupy referendalnej przyznaje, że sytuacja w Mikołowie nie jest dobra. W jego opinii burmistrz nie wykorzystuje potencjału miasta, antagonizuje mieszkańców i prowadzi polityczną grę, którą tym referendum chcą przerwać.

Zdaniem burmistrza referendum, to właśnie gra obliczona na sukces jego przeciwników, którzy starają się odwołać go ze stanowiska od samego początku. Wśród osób domagających się referendum rozpoznaje przedsiębiorców będących w konflikcie z miastem, niedoszłych radnych oraz osoby związane z tzw. „starą władzą”.

- Byłem ciekaw, kiedy to zrobią - przyznaje Piechula.

Mateusz Kruszyna tę linię obrony uważa za sztandarowy krok propagandowy.

- Zamiast szukać rozwiązań konfliktu, odpowiadać na pytania i problemy mieszkańców, które są mu przedstawiane zawsze posługuje się argumentem: że to jest stara władza; oni są związani z byłym obozem i mnie atakują - mówi Kruszyna.

ZARZUTY WOBEC BURMISTRZA

- Ostatnimi czasy w Mikołowie afera goni aferę - przyznaje Kruszyna.

Odnosi się nie tylko do sprawy asystentki pana burmistrza. Podwyżki, nagrody awanse rozdawane znajomym pracującym w urzędzie.

- Mamy kilka spraw w prokuraturze i akty oskarżenia, które zostały wniesione do sądu przeciwko władzy - dodaje Mateusz Kruszyna.

- Zgłosić do prokuratury każdy może - odpowiada Stanisław Piechula.

Jego zdaniem osoby, które zarzucały nieprawidłowości przy powstaniu pola golfowego zgłaszali sprawę do wojewody. Ten zdaniem burmistrza nawet go pochwalił.

- Pole golfowe, które w Mikołowie powstanie jest dla nas dużą oszczędnością - mówi burmistrz.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa przekazała miastu ponad 50 hektarów terenów pod stworzenie ogrodu botanicznego. Pole golfowe inwestując w rekultywację tego terenu inwestycję niejako zrealizuje za miasto.

ZADŁUŻONY MIKOŁÓW

- Jak przyszedłem, to zastałem Mikołów z takimi długami, z którym nie można było wyjść - mówi burmistrz.

Przyznaje, że w poprzednicy zrealizowali większe inwestycje. Jednak przez nie miasto jest zadłużone co najmniej do 2025 roku. Przez pierwsze dwa lata Piechula skupił się na restrukturyzowaniu długów, żeby miasto mogło funkcjonować.

- Problemy finansowe Mikołowa dostrzega także Kruszyna. Jego zdaniem źródło leży w spadku pozyskiwania środków zewnętrznych - ocenia Kruszyna.

CO Z WIZJĄ?

Brak wizji rozwoju miasta, to kolejny punkt na liście zarzutów pod adresem Stanisława Piechuli. W kampanii wyborczej jako kandydat stworzył mapę potrzeb mieszkańców. Zdaniem Mateusza Kruszyny nie tylko nie zrealizował nawet jednej, ale także nie przedstawił harmonogramu prac. Zdaniem burmistrza robi, co może i to od początku kadencji.

- Można powiedzieć, że zrobiłem sobie zestawienie wszystkich nie tylko najważniejszych potrzeb, ale całych marzeń i wszystkiego, czego chcielibyśmy w Mikołowie dokonać. Z tego w miarę możliwości finansowych realizuję to, czego mieszkańcy potrzebują - mówi burmistrz.

Podkreśla, że nie chce skupiać się tylko na centrum Mikołowa. W każdym okręgu stara się zrealizować inwestycje, które dadzą poczucie mieszkańcom, że dba w równym stopniu o całe miasto.

- Przez dwa lata wszędzie coś zrobiono.  W tym roku to sołectwo dostanie drogę, tamta dzielnica dostanie dobudówkę do szkoły. Wszędzie się coś dzieje - ocenia Stanisław Piechula.

BĘDZIE REFERENDUM?

Czy referendum się odbędzie, jeszcze nie wiadomo. Na razie zawiązany komitet referendalny rozpoczyna zbiórkę podpisów. Zdaniem Mateusza Kruszyny w ciągu 60 dni zbiorą bez problemów 3 000 podpisów.

- Pan Piechula nie będzie miał do tych list wglądu. Nie będzie wiedział, kto je podpisał - podkreśla Kruszyna.

Jeżeli w ciągu 30 dni od daty złożenia podpisów, nie dopatrzy się uchybień proceduralnych, to wtedy do 50 dni ogłoszone zostanie referendum. Te żeby było ważne musi zaangażować około 7 000 mieszkańców Mikołowa.

NIEPOTRZEBNY KOSZT

Zdaniem Piechuli referendum to wydatek rzędu 100 000 złotych, na które miasto nie może sobie pozwolić. Zapewnia, że w interesie miasta jest, żeby w ogóle się nie odbyło. Dlatego zachęca mieszkańców, żeby nie popierali tej inicjatywy.

- Gdyby to referendum się udało wygrać mojej opozycji, to PiS w Mikołowie ustanowi komisarza, który nic nie zrobi aż do wyborów. Referendum jest jakąś rozróbą zdecydowanie na niekorzyść miasta - mówi Piechula.

KIM PAN JEST PANIE BURMISTRZU?

 - Jestem burmistrzem zakochanym... w Mikołowie. Jest to moje rodzinne miasto, dla którego chciałbym jak najwięcej zrobić. Mam nadzieję, że nie tylko przez dwa lata pokazałem co mogę zrobić, ale pokaże co się wydarzy przez cztery lata, przy takich trudnościach finansowych jakie zastałem - mówi Stanisław Piechula

Czy liczy na drugą kadencję?

Zdaniem burmistrza, jeżeli mieszkańcy ocenią to, co zmienia i robi w mieście, to ma duże szanse w najbliższych wyborach samorządowych. Na razie czeka go przekonanie mieszkańców Mikołowa, że powinni pozwolić mu dokończyć pierwszą kadencję. 

 

Czytaj więcej


 

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Video