Czytasz: Odkrywamy śląskie: z wizytą u 60-letniego komunisty

Odkrywamy śląskie: z wizytą u 60-letniego komunisty

Słynie nie tylko z wyjątkowych wnętrz. Słynie też z komunistycznego pochodzenia. Odwiedzamy Pałac Kultury Zagłębia. Zakamarki, do których przecięty zjadacz chleba, wstępu nie ma.

Ma równo 60 lat i stoi w samym centrum Dąbrowy Górniczej. Jeszcze, choć wielu próbowało już pozbyć się reliktu z czasów Polski Ludowej przy użyciu buldożerów.

To Pałac Kultury Zagłębia, młodszy o trzy lata od swojego warszawskiego brata, idealny przykład socrealizmu w polskiej architekturze. Jakie tajemnice kryje wciąż rześki 60-latek?

Generalskie biurko

„Obiekt tego typu należy się Zagłębiu Dąbrowskiemu za jego rewolucyjne tradycje, za długoletnią walkę, którą szczyciła się cała klasa robotnicza i międzynarodowy ruch robotniczy. Wykorzystajcie go jak najlepiej”.

Tymi słowami w 1958 roku zwrócił się do przybyłych na uroczyste otwarcie Pałacu, inicjator jego budowy, ówczesny wicepremier i wojewoda śląsko-dąbrowski, a późniejszy Przewodniczący Rady Państwa – generał Aleksander Zawadzki. I choć o tej historycznej postaci mówi się tu dzisiaj przyciszonym głosem, świetnie zachowane generalskie biurko zobaczyć może każdy.

Warto, bo ogromny mebel, robi wrażenie, a część szuflad wciąż pozostaje zamknięta na klucz. - Nie mam pojęcia co w nich jest, nie zaglądałem nigdy do środka - przyznaje z uśmiechem Olaf Otwinowski z działu marketingu dąbrowskiego Pałacu.

Krasnoludzka kopalnia

Główna scena Pałacu pomieści setki gości. Między siedzeniami są jednak niemal niezauważalne dla niewprawnego oka kratki wentylacyjne. - Nieraz zdarzało się, że ktoś miał luźne kieszenie. Jak coś wpadnie, to tu wyleci - zapewnia Otwinowski i przez wąskie wejście prowadzi nas do pomieszczenia technicznego.

Nie jest tu zbyt przyjemnie. Pod niskim sufitem stoją rzędy filarów połączonych górnymi łukami. Niektórym kojarzą się… z kopalniami Morii. Dowód? - Tu właśnie kręcone były sceny do parodii fantasy „Władcy Pierścienia” - zdradza Otwinowski.

Kiedy opada żelazna kurtyna?

Główną scenę Pałacu widziało już wielu. Wiedzieliście, że pod nią schowany jest ogromny system sterowniczy? - Nasza scena ma 11 metrów średnicy i jest obrotowa, stąd te dwa ogromne silniki – pokazuje nasz przewodnik. Zdradza, że bezpieczeństwa w Pałacu strzeże m.in. żelazna kurtyna. - Opuszcza się w momencie pożaru, oddzielając drewnianą scenę od widowni. Wówczas uruchamia się też system zraszaczy – wyjaśnia pan Olaf. Zaraz dodaje jednak: - Na szczęście nigdy nie było takiej konieczności -.

Zakaz wchodzenia w szpilkach. I z lękiem wysokości

- Macie lęk wysokości? - pyta nasz przewodnik. Niby nie, ale na 21 metrach nad sceną, chyba można go po prostu nabyć. Zwłaszcza, że podłoga w tym miejscu to cienkie listy z prześwitami na kilka centymetrów. - W szpilkach chodzić bym tu nie polecał - mówi z uśmiechem Otwinowski. Pokazuje na rzędy stelaży, lamp i kabli. To tu dzieje się wszystko ze światłem i głosem, co widzimy później na scenie.

Sceny na kafelkach i przyrzekam, że cię nie opuszczę

Aż 300 metrów kwadratowych ręcznie malowanych kafli. Każdy ze scenką z życia Zagłębiaków w latach 50. Każdy inny. Czymś takim nie może pochwalić się żaden inny budynek w regionie. Wyjątkowa jest też tutejsza sala ślubna. - Drewniane, zdobione meble licza już 32 lat. Sala ślubna dostała je w prezencie. Zwyciężyła w konkursie na „najładniejszą w województwie”. - Oczywiście w czasach komunistycznych – zaznacza z uśmiechem przedstawiciel PKZ-tu.

Czytaj więcej