Relacja

"Nie zrobiłbym tego najgorszemu wrogowi"

Prokurator chce dożywocia, adwokat uniewinnienia. Ogłoszenie wyroku w procesie podpalacza jeszcze przed świętami.

19 grudnia Sąd Okręgowy w Gliwicach ogłosi wyrok w procesie Dariusza P., któremu prokuratura zarzuciła, że maju 2013 r. podpalił swój domu w Jastrzębiu-Zdroju, zabijając w ten sposób żonę i czworo dzieci. Oskarżenie chce dla niego dożywocia. Obrona - uniewinnienia.

Poniedziałkową rozprawę rozpoczęła przemowa prokuratora posiłkowego, który reprezentuje rodzinę zmarłej żony Dariusza P. Podobnie jak prokurator wnioskował on o najwyższy wymiar kary dla oskarżonego. Następnie mowę końcową wygłosił adwokat Dariusza P., Eugeniusz Krajcer.

Swoją mowę Krajcer rozpoczął od analizy zeznań agentów ubezpieczeniowych, którzy przyznali m.in., że umowy ubezpieczenia na życie, które zawierał oskarżony, były umowami standardowymi.

Krajcer podkreślał, że teza iż oskarżony zawarł szereg umów, dzięki którym mógłby spłacić swój dług jest nielogiczna. Świadczyć ma o tym fakt, że dług oskarżonego opiewał na kwotę ponad 3 mln zł., a ubezpieczył się jedynie na 300 tys zł. Ponadto oskarżony wraz z małżonką mieli się zdecydować na zawarcie szeregu umów, bo planowali częste wyjazdy do Francji. Krajcer zaznaczył również, że według zeznań jednej z agentek ubezpieczeniowych oskarżony chciał ubezpieczyć również swoje dzieci, ale nie zdążył tego zrobić przed pożarem. W przypadku celowego podpalenia domu, zdaniem obrony oskarżonemu zależałoby na ich sfinalizowaniu.

Krajcer odniósł się również do zarzutów prokuratora, że Dariusz P. przed podpaleniem domu, powynosił z niego wartościowe rzeczy. Jedną z nich miał być telewizor, ale podczas toczącego się procesu, syn oskarżonego, który przeżył pożar zeznał, że był on często wynoszony do innego pomieszczenia. Zdaniem obrony nie uzasadnione jest także domniemanie, że oskarżony rozstawiał po domu meble w taki sposób, aby ogień szybciej się rozprzestrzeniał. Obrońca podkreślał, że nawet biegły do spraw pożarnictwa o czymś takim nie słyszał.

Poszlaką dla obrony miały być również zasłonięte rolety i zamknięte drzwi.

- Każdy je zamyka jak wychodzi z domu – mówił Krajcer.

Nieprawidłowości obrona dopatrywała się także w odczycie nadajników sieci komórkowych, które miały przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu oskarżonego w chwili pożaru.

Obrońca przyznaje, że początkowo kiedy przydzielono mu sprawę obrony Dariusza P., nie chciał się jej podjąć, ale po oględzinach w domu oskarżonego zmienił zdanie.

 - Moje własne prywatne oględziny przekonały mnie, że warto w tej sprawie zaangażować się w obronę oskarżonego – mówił Krajcer. Adwokat ma żal do sądu, że ten nie zdecydował się na przeprowadzenie oględzin, ponadto Krajcer przypomniał, że na początku procesu oskarżony chciał się poddać badaniu wariografem, ale i ten wniosek sąd odrzucił.

Zdaniem obrony przyczyną tragicznego w skutkach pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Ma o tym świadczyć fakt, że w chwili zjawienia się na miejscu tragedii straży pożarnej, w domu nie było prądu.

Trwającą dwie godziny mowę adwokat zakończył wnioskiem o ponowne otwarcie przewodu sądowego i rozpatrzenie wszystkich niewyjaśnionych wątków sprawy.

- Wnoszę o uniewinnienie oskarżonego – zakończył Krajcer.

Głos zabrał także sam oskarżony. "Ja nie zrobiłbym tego największemu wrogowi. To jest absurdalne, nie ma żadnego uzasadnienia finansowego, ekonomicznego, pomijając wszelkie wartości etyczne, moralne" - oświadczył w "ostatnim słowie" i dodał, że bardzo tęskni za swoimi bliskimi. P. przemawiał ponad dwie godziny.

Dariusz P., wielokrotnie powtarzał, że jest niewinny, przyznał jednak, że sam do siebie wysłał smsy, które miały spowolnić proces.

- Czułem się zagrożony i podjąłem skandaliczne decyzje – mówił. Oskarżony podkreślał również, że zawsze był poczytalny, nigdy tego nie kwestionował, ale poczucia winy nie ma, bo nie on miał dopuścić się podpalenia. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby długi pokrywać w tak absurdalny sposób – mówił Dariusz P.

Na koniec oskarżony odczytał list, który wygłosił podczas pogrzebu swojej rodziny i poprosił sąd, żeby pozwolił mu wrócić do syna.

Ogłoszenie wyroku za dwa tygodnie.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Długi weekend