Czytasz: Obalamy mity dotyczące kolarstwa!

Obalamy mity dotyczące kolarstwa!

Za tydzień wystartuje Tour de Pologne. Zanim się to wydarzy odczarujemy kilka mitów dotyczących kolarzy i tego, co umyka czasem nam, widzom.

O ciekawych faktach z życia peletonu, które umykają widzom podczas transmisji telewizyjnych, rozmawiamy z Pawłem Bernasem z Gliwic. 27-latek jest zawodowym kolarzem, jeździ w drużynie Domin Sport, a podczas 74. Tour de Pologne wystartuje w koszulce z orłem białym. Bernas otrzymał powołanie do kadry narodowej.

Dlaczego kolarze golą nogi?

Często oglądając relacje z Tour de France albo patrząc na gładkie łydki  kolarzy zadajemy sobie pytanie, po co to robią? Żeby się ładniej prezentować, a może, żeby zmniejszyć opór aerodynamiczny? Niekoniecznie. Chodzi o higienę i wygodę. Po pierwsze podczas masażu, który zwykle odbywa się po każdym z etapów “nic nie szarpie”, a po drugie jak się przejedzie po asfalcie, to pozostaje otarcie przypominające oparzenie i rana później szybciej się goi.

- Mistrz świata, Peter Sagan, dwa lata temu startował z włochatymi nogami na początku sezonu. Takie widzimisię tej barwnej postaci. Z kimś takim się nie dyskutuje. Śmiali się z niego inni zawodnicy, robili prezenty i kupowali maszynki do golenia - wspomina z uśmiechem Paweł Bernas. - Kolarze golili i będą golić nogi, bo to wynika z czysto higienicznych i praktycznych względów!

Dlaczego kolarze jeżdżą bez majtek?

Tutaj również decydują względy higieniczne.

- Spodenki są tak uszyte, przystosowane, mają specjalne wkładki, które są równie ważne jak siodełko - tłumaczy nasz ekspert.

Dlaczego kolarze nie przyjmują napojów i jedzenia od kibiców?

Przede wszystkim to kwestia zaufania, ale i zmęczenia. Nigdy do końca nie wiadomo, czy woda nie zawiera zakazanych substancji antydopingowych. Dlatego zasada jest prosta, że bierze się tylko napoje, jedzenie z pewnego źródła - z wozu technicznego, od masażysty czy dyrektora sportowego. Co najwyżej niektórzy kolarze lubią się czasem oblać wodą otrzymaną od kibiców, którzy w dobrej wierze stoją przy podjazdach. Niektórzy z nich próbują dopingować zawodników akustycznie - trąbkami, gwizdami albo i co jest zabronione popychają za siodełko. Bardzo rzadko kolarze reagują na takie agresywne zachowanie kibiców odtrąceniem.

- To tak jak czasem wracamy z pracy po ciężkim dniu. Chcemy na chwilę usiąść w spokoju w fotelu a ktoś nam trąbi do ucha. Dlatego też czasem w nerwach kolarz odtrąca kibica i to nie wynika ze złej woli, a ze zmęczenia.

Co jedzą kolarze podczas etapów?

Na pewno odpadają dania, które wymagają opuszczenia siodełka. Wszystko musi odbywać się w ruchu nawet odbiór prowiantu z bufetu. Wtedy kolarze zwalniają do 30 km/h.

- Na dłuższe etapy otrzymujemy bułeczki maślane z serkiem i ananasem. Nikt nie będzie ryzykował warzyw podczas wyścigu. Popularne są ostatnio "rice cake’i", czyli ciastka ze zbitego ryżu z bakaliami, ale podstawa to żele, batoniki energetyczne - mówi Paweł.

Kiedy kolarze załatwiają potrzeby fizjologiczne?

Zwykle nie ma murowanych toalet ani nawet toi-toiów przy drodze, którą mknie peleton. Zostaje tak zwany krzaczek. Częstotliwość zależy od etapu i peletonu. Czasem zdarza się, że grzecznościowo wszyscy zawodnicy stają wtedy, kiedy zachce się liderowi.

Czy podczas wyścigu kolarze słuchają muzyki?

Słuchawki w uszach mogą mylić. Kolarze nie słuchają muzyki, a komunikują się ze sobą, z dyrektorem sportowym, otrzymują też ważne informacje dotyczące tego, co dzieje się na trasie. Niektórzy negatywnie oceniają wpływ radia. Zdaniem naszego eksperta nie zabija to piękna kolarstwa.

- Czasem pojawia się remont jakiejś drogi i jak przekazać to naraz 200 osobom? To nie jest tak, że w samochodach siedzą dyrektorzy z kalkulatorami i liczą czy ucieczka dojedzie, czy nie dojedzie do mety. Tyle czynników ma wpływ na przebieg wyścigu, że trudno tutaj mówić o tym, że informacje z radia przesądzi o zwycięstwie na danym etapie.

Start Tour de Pologne za 7 dni!

Równo za tydzień, w sobotę, 29 lipca, w dawnej stolicy Polski, Krakowie rozpocznie się 74. edycja Tour de Pologne. Przed nami 7 dni emocji, które razem z peletonem niczym huragan przetoczą się przez południową Polskę. Trzy z siedmiu etapów zahaczą o nasze województwo. Już drugiego dnia, w niedzielę 30 lipca, kolarze będą na Górnym Śląsku. Etap poprowadzony z myślą o sprinterach. Start z tarnogórskiego Rynku z metą pod katowickim Spodkiem do czerwoności rozgrzeje liczniki. W zeszłym roku najszybszy zawodnik osiągnął na mecie aż 82 km/h! Po stosunkowo szybkim sprinterskim i płaskim etapie przed kolarzami w poniedziałek zupełna odmiana - góry. Trasa Jaworzno - Szczyrk i do przejechania 161 kilometry, w tym dwa podjazdy pod Salmopol i Zameczek. Czwarty etap, ostatni przebiegający przez nasze województwo, to także najdłuższy liczący 238 kilometrów. We wtorek 1 sierpnia kolarze wystartują z Zawiercia i pomkną do debiutującego na Tour de Pologne - Zabrza.

Tour de Pologne w Śląskiem:

Czytaj więcej