Czytasz: O tym, jak Tarnowskie Góry do UNESCO doszły. Znamy kulisy

O tym, jak Tarnowskie Góry do UNESCO doszły. Znamy kulisy

Ponad sześć lat temu i 900 stron wcześniej, Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej wpadło na szalony pomysł. Postanowili powalczyć o wpisanie Tarnowskich Gór na listę UNESCO.

- Przymierzamy się, żeby opisać dokładnie naszą drogę do celu – mówi Marek Kandzia, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. - Żeby ją opowiedzieć, potrzebowalibyśmy kilku godzin – dodaje. Mamy mniej czasu, więc i opowieść będzie krótsza. Ale wyglądało to tak.

"Powalczcie o wasze dziedzictwo"

Do zabytkowej kopalni srebra w Tarnowskich Górach przyjechało dwóch specjalistów. Szef kopalni pokazał im system odwadniania, a oni tak się zachwycili odkryciem, że podsunęli pomysł o staraniach o UNESCO. - Po roku specjalista przyjechał znowu i zapytał, czy robimy coś w tej sprawie – opowiada Kandzia. - Przyznaliśmy, że nic. Znów zaczął namawiać, żebyśmy powalczyli o nasze dziedzictwo – dodaje.

Żeby w ogóle zacząć myśleć o wpisaniu na tę prestiżową listę, trzeba być Pomnikiem Historii. Tarnowskie Góry miały już ten tytuł. Potem, powołać eksperta, który znajdzie szczególną wartość zabytku. Kryteriów jest dziesięć, a wśród nich m.in. wybitne dzieło twórczego geniuszu człowieka, architektura obrazująca etapy historii ludzkości czy niezwykłe zjawiska przyrodnicze. Trzeba wybrać mądrze, bo zabytki z ich szczególną wartością nie mogą się powtarzać.

- W Polsce nie znaleźliśmy eksperta, musieliśmy szukać za granicą. Wyszukaliśmy dwóch Anglików, z czego jeden z nich okazał się pasjonatem podziemi. Odpisał, że chętnie do nas przyjedzie – opowiada Kandzia.

- My opowiadaliśmy mu o Tarnowskich Górach, a on szukał wyjątkowości w naszej kopalni. To, co wydawało nam się mniej ciekawe, jego zachwycało. Wyszukał perełki i to nie tylko pod ziemią – dodaje.

Pięć lat na pisanie wniosku

Potem przyszedł czas na pisanie wniosku. 500 stron tekstu, do tego 200 stron załączników i 200 stron planu zarządzania. Całość zajęła ponad pięć lat. Ministerstwo Kultury dofinansowało plan zarządzania i ochrony zabytku. Wysłało też wniosek do komitetu UNESCO, które zgodnie z zasadami ma 18 miesięcy na jego rozpatrzenie.

Czy ktoś pomagał Stowarzyszeniu? - Byliśmy z tym sami, ku zdziwieniu naszego eksperta. Na początku drogi nikt nas nie wspierał. Potem marszałek i wojewoda zwrócili koszty eksperta. Teraz, kiedy zostaliśmy wpisani na tę listę, wielu się do nas uśmiecha – mówi Kandzia.

Mamy to!

Tarnowskie Góry wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w lipcu. Doceniono je w czterech kategoriach z dziesięciu. Oficjalny list z wyróżnieniem i wskazaniem na konkretne kryteria dopiero nadejdzie. Na pewno zwrócono uwagę na gospodarowanie kopalni wodą dla celów komunalnych.

Tarnogórskie zabytki są pierwszymi w województwie śląskim obiektami ze znakiem UNESCO i dołączyły do 14. miejsc w Polsce wpisanych na listę światowego dziedzictwa. Ta liczba daje nam 10. pozycję w Europie.

A co z innymi śląskimi zabytkami?

- Dobrze by było, gdyby więcej zabytków z Górnego Śląska znalazło się na tej liście. Są turyści, którzy podróżują szlakiem UNESCO. Jeśli pojadą do Wieliczki i Bochni czy do Krakowa, mogą szukać kolejnych zabytków w najbliższej okolicy – mówi Kandzia.

Czy to jest moment, by powalczyć o Nikiszowiec? - Sam was namawiałem na walkę o wpisanie Nikisza na listę Pomników Historii. Udało się. Chętnie teraz spotkamy się ze zdeterminowanymi społecznikami i podpowiemy, co zrobić, by zawalczyć o UNESCO – przyznał w rozmowie z nami Marek Kandzia.

Czytaj więcej