Komentarz

Nowe ofiary i ukryte groźby. Jak się broni śląski coach?

Burza po tekście o Modnym Agencie. Sprawa w prokuraturze, Miczek wyrzucony z targów, kolejni poszkodowani zgłaszają się do Silesion.pl...

- Pan Jacek Miczek nie wystąpi na Targach Rozwoju - jasno stawia sprawę Łukasz Milewski, właściciel firmy Milewski&Partnerzy i organizator wrześniowych Targów Rozwoju w Warszawie. Wczoraj sylwetka „Modnego Agenta” zniknęła z galerii prelegentów i wystawców wydarzenia. - Wygląda na to, że nadużyto naszego zaufania i otwartej formuły targów - dodaje Milewski.

Usunięcie z grona prelegentów to tylko jeden z efektów burzy, jaka rozpętała się wokół Miczka po publikacji Silesion.pl. Przypomnijmy, pochodzący z Raciborza coach i trener rozwoju osobistego, oskarżany jest o oszustwa, podrabianie potwierdzenia przelewów bankowych oraz wyłudzanie psów rzadkiej rasy akita, z co najmniej dwóch hodowli w Polsce.

zobacz: Czy śląski coach i biznesowe dziecko szczęścia to oszust?

Mocna reakcja Łukasza Milewskiego, choć związana z nowymi faktami dotyczącymi działalności Miczka, nie była spowodowana wyłącznie naszą publikacją.

- Pan Miczek do dziś nie wywiązał się z umowy, jaką z nim zawarliśmy, więc w poniedziałek nasza cierpliwość się skończyła - opowiada Milewski. O czym mowa? - Dostaliśmy od pana Jacka potwierdzenie przelewu, ale pieniędzy już nie - tłumaczy. Wygląda więc na to, że bankowa zła passa Modnego Agenta (wizerunkowy tytuł używany przez Miczka - przyp. red.) trwa. Przypomnijmy jedną z historii, jaką usłyszeliśmy, potwierdzając kolejne doniesienia o Miczku:

"Najpierw pan Jacek stwierdził, że musiało dojść do jakiegoś nieporozumienia i złoży reklamację w swoim banku. Następnie powiedział, że sprawa jest dawno załatwiona. A potem zrobiło się nieprzyjemnie: straszył mnie, że zgłosi na policję, że go nękam, krzyczał, że jestem niekompetentna, groził, że jeśli się nie odczepię, zniszczy mi reputację i firmę" - opowiadała o trudnych relacjach z Miczkiem Jolanta Kapica, właścicielka biura nieruchomości Alians bis. Powiadomiła o nich prokuraturę.

Prokuratura Rejonowa Katowice-Północ potwierdza, że prowadzi w tej sprawie postępowanie. Mamy sygnaturę sprawy, wkrótce będzie znanych więcej szczegółów postępowania. Co jednak może grozić za posługiwanie się sfabrykowanymi potwierdzeniami przelewu?

- Bankowe potwierdzenie przelewu stanowi dokument w rozumieniu kodeksu karnego - tłumaczy Jakub Gorwa z kancelarii Żyglicka i Wspólnicy. - Potwierdzenie przelewu, jak większość dokumentów, może zatem stanowić przedmiot fałszerstwa. Przestępstwo to polega na podrobieniu, przerobieniu lub użyciu takiego nieprawdziwego dokumentu i zagrożone jest karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Na razie jednak, zamiast ustosunkowania się do zarzutów (Miczek nie odpowiedział na wysłane mu przez nas pytania), zapowiada kroki prawne przeciwko redakcji Silesion.pl. Robi to jednak nieco bardziej elegancko niż dotychczas. Mamy korespondencję prowadzoną przez niego z jedną z pokrzywdzonych. Fragmenty brzmią jak groźba:

„Ja Pani nie straszne, jest Pani za mała żeby w ogóle brudzic sobie panią ręce, na szczęście, pani zdanie jest mało warte (….), a mój prawnik jutro wyśle do pani odpowiednie pismo i sprawę kieruje do sądu .”  (pisownia oryginalna - przyp. red.).

I dalej: „Jeszcze się spotkamy nie raz. Ładnie mieszkasz”.

Zapowiadane pismo, jak dotąd, do naszej rozmówczyni nie trafiło. Podobnych dowodów „niekonwencjonalnej” komunikacji Modnego Jacka z kontrahentami mamy więcej...

Odzew po publikacji jest gigantyczny. Zgłaszają się do nas kolejni ludzie i kolejne firmy, opowiadający o swoich przykrych doświadczeniach z Miczkiem. Pojawiają się kolejne zarzuty o oszustwa i naciąganie. W większości tych historii mechanizm działania bohatera naszej publikacji się powtarza. Jednym z wątków tekstu na Silesion.pl, jaki wzbudził szczególne poruszenie, była kwestia niejasności wokół hodowli psów prowadzonej  przez Jacka Miczka. Kontaktujemy się ze związkiem Związkiem Kynologicznym w Polsce. Potwierdzają. Sprawa jest im znana:

- Zarząd podjął decyzję o zawieszeniu Jacka Miczka, do wyjaśnienia przez rzecznika dyscyplinarnego - mówi Beata Badura z raciborskiego oddziału Związku Kynologicznego w Polsce. - O dalszym statusie tego pana zadecyduje sąd koleżeński - dodaje.

Jak to się stało, że mimo tylu wątpliwości wokół działalności Jacka Miczka, udało mu się wprowadzać w błąd kolejne osoby?

- Niewiele brakowało, a byłoby za późno - przyznaje Łukasz Milewski. - Weryfikowaliśmy go, ale to, że na temat jego osiągnięć w zakresie coachingu nie znaleźliśmy zbyt wiele, wcale nas nie zraziło. W naszej branży działają doświadczeni fachowcy, którzy nie mają rozwiniętych mocnych kanałów w mediach społecznościowych albo efektownych stron internetowych - tłumaczy. I dodaje: - Targi są dla wszystkich, zarówno doświadczonych w branży, jak i tych, którzy dopiero w niej zaczynają. Ale gdyby nawet pan Miczek wywiązał się ze swoich zobowiązań wynikających z umowy, i tak podziękowalibyśmy mu za współpracę, a środki zostałyby mu zwrócone. Tacy ludzie psują branżę i nie powinni pojawiać się w takich miejscach.

Czytaj więcej

 

 

 

Napisz do autora j.oles@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Narodowe Czytanie