Czytasz: Niezwykłe losy milionera z Murcek

Niezwykłe losy milionera z Murcek

Był politykiem i działaczem społecznym. Prowadził aptekę na katowickim rynku. Do Murcek doprowadził telefon. W pierwszych dniach wojny zniknął. Poznajcie Walentego Sojkę.

Walenty Sojka urodził się 13 lutego 1887 roku we wsi w województwie opolskim. Był synem Walentego i Franciszki, zamożnych chłopów. Ukończył szkołę podstawową, dalej uczył się w gimnazjum salezjańskim w Oświęcimiu. Gimnazjum skończył w Paczkowie, a na studia farmaceutyczne wyjechał do Berlina. Uniwersytet Humboldta ukończył w 1916 roku. Zdobył też tytuł doktora farmacji.

Kupił Mariańską, a potem Pod Eskulapem

Walenty Sojka z żoną, rok 1936.
Walenty Sojka z żoną, rok 1936.

Kiedy nadszedł czas powstań śląskich, Sojka nawiązał współpracę z działaczami narodowymi. Walczył o to, by Śląsk stał się polski. W czasie pierwszego powstania został aresztowany. Po zwolnieniu włączył się w akcję propagandową na rzecz przyłączenia Śląska do Polski. Był kierownikiem Komitetu Plebiscytowego w Kuźni Raciborskiej. Komendantem Placu został w czasie trzeciego powstania. W Kuźni Raciborskiej kupił aptekę „Mariańską”, ale kiedy miejscowość została po stronie niemieckiej, wyprowadził się do Tarnowskich Gór. Tam kupił aptekę „Pod Eskulapem”. Potem przeprowadził się do Katowic.

Zanim to się stało, Walenty Sojka został współzałożycielem i skarbnikiem Towarzystwa Aptekarzy Polaków na Śląsku. Wybrano go pierwszym prezesem Ogólnego Związku Aptekarzy województwa śląskiego. Był członkiem Bractwa Strzeleckiego. Został też radnym ze Zjednoczonej Listy Polskiej, ławnikiem magistratu, a potem radnym z Bezpartyjnej Listy Gospodarczej.

Apteka na rynku i duże pieniądze

Jest rok 1930. Walenty od 7 lat jest mężem Käthe Pikulek. Przenosi się do Katowic i rezygnuje z mandatu. Kupuje najstarszą aptekę „Miejską”,  założoną na Friedrichstraße 27 przez Grzegorza Tirpitza w 1856 roku. To dzisiejsza ulica Warszawska, tuż przy rynku i Teatrze Śląskim. Apteka reklamowała się jako bardzo nowoczesna: "Laboratoria chemiczno-analityczne wykonują analizy moczu najnowszymi instrumentami". Sojka prowadził ją do śmierci.

- Ten biznes świetnie mu się rozwijał. Ufundował sobie willę w Murckach. To tutaj był pierwszy telefon, poprowadzony do Murcek specjalnie dla niego. Sojka miał tu pierwszy samochód. Ufundował też dzwony do miejscowego kościoła – opowiada Aleksander Uszok, kierownik MDK Katowice-Murcki.

Milioner mieszkał przy ul. Ogrodowej 5. Pomagał ubogim mieszkańcom i angażował się w życie gminy. Był aktywnym działaczem Związku Powstańców Śląskich oraz prezesem Związku Byłych Więźniów Politycznych w Katowicach. Odznaczono go Medalem Niepodległości. Otrzymał  też Gwiazdę Górnośląską za zasługi położone w odzyskaniu niepodległości ziemi śląskiej.

Czarne chmury nad milionerem

W 1937 roku zostaje odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Wtedy też, nad sielskim życiem milionera zaczynają pojawiać się czarne chmury. Najpierw, w wieku 10 lat, umiera jego jedyny syn. Achilles zostaje pochowany na murckowskim cmentarzu w pięknym modernistycznym mauzoleum, zaprojektowanym specjalnie dla niego.

Potem wybucha II wojna światowa.

- Kiedy Niemcy zbliżali się do Katowic, Walenty Sojka, który nigdy na zdrowie nie narzekał, wylądował w szpitalu Bonifratrów w Krakowie – mówi Uszok.

3 września 1939 wystawiono akt zgonu, a milioner miał umrzeć podczas operacji. - Bonifratrzy w czasie wojny wsławili się tym, że osoby poszukiwane przez gestapo umierały u nich na papierze. Dzięki temu mogły rozpoczynać drugie życie w konspiracji – dodaje Uszok.

Pogrzeb pustej trumny?

Odbył się pogrzeb, po którym krążyły plotki, że śmierć Sojki została sfingowana. Jak było naprawdę?

Pewne jest to, że zwłoki sprowadzono do Murcek i pochowano w mauzoleum obok syna. Czyje to były zwłoki? Tego nikt nie wie. Mówi się też, że do grobu włożono pustą trumnę. Nikt więcej nie wpadł na ślad Sojki. Jego żona, niecałe pół roku po śmierci Walentego, wyszła za mąż za ich wcześniejszego wspólnika, Hansa Lauensteina. To było dość niespotykane, bowiem w tych czasach obowiązywała roczna żałoba. Niemiecki powiernik przejął aptekę.

- To historia wręcz kryminalna, która może doczeka się swojego historyka – mówi Uszok.

Willę w Murckach, w której w latach 30. ubiegłego wieku mieszkał Walenty Sojka, możemy oglądać do dziś.

Czytaj więcej