Czytasz: Niektórzy ich unikają. Najgorsze ronda województwa

Niektórzy ich unikają. Najgorsze ronda województwa

Rzesza kierowców po prostu ich unika. Powód? Sama myśl o konieczności pokonania takiego ronda wywołuje u nich palpitacje serca. Sprawdź listę najgorszych skrzyżowań tego typu.

Klakson, grożenie palcem, przekleństwa za kierownicą. To chleb powszedni. Stłuczki też są tu na porządku dziennym. Wiedzą o tych laweciarze, bo przy niektórych urządzają sobie dyżury. Ronda – zdaniem policji – najbezpieczniejsze skrzyżowania ze wszystkich, niejednemu kierowcy przysparzają wielu problemów. Sprawdź, które najbardziej.

Absolutny numer 1: będzińska „nerka”

Nie bez przyczyny znalazła się na szczycie osobliwości drogowych. Rondo zbudowane w latach 70. w okolicy będzińskiego zamku ma bowiem...kształt nerki. Zwycięża też w konkursie na rozmach. Jezdnia ma tu łącznie kilometr długości i krzyżuje się z torami tramwajowymi. Zasłynęło m.in. na dewotywatorach.pl. „Będzińska nerka, to jedyne rondo na świecie...na którym możesz wpaść aż cztery razy pod jeden tramwaj” - twierdzą internauci.

Numer 2: Rondo Z kopułą i czerwoną obwódką

Wita wjeżdżających do centrum Katowic i niektórzy nadal przyznają, że z tego powodu wizytują tu tylko wtedy, kiedy naprawdę muszą. Katowickie rondo jest jednym z najpokaźniejszych w naszym województwie. Kilka lat temu przeszło spory lifting. Pojawiła się słynna kopuła, czyli Rondo Sztuki, wokół zaś czerwony pas do parkowania.

Numer 3: Rondo pRZED outletem

Wydawałoby się, że dojazd do centrum handlowego to błahostka. Chyba, że przed samym skrętem na parking mamy...rondo takie jak pod sosnowieckim Fashion House. Kierowców prowadzą tu co prawda linie poziome, ale - trzymając się ich - w trakcie jazdy z pasa środkowego wyjeżdża się na zewnętrzny, co wywołuje u wielu prawdziwą konsternację.

Numer 4: Rondo Budowniczych, które rondem nie jest

Skrzyżowanie dąbrowskiej Alei Józefa Piłsudskiego i ul. Kasprzaka. To tu od niedawna funkcjonuje rondo Budowniczych Huty Katowice (taką nazwę dostało na 40 rocznicę uruchomienia kombinatu). I choć wielu żartowało sobie, że nazywać powinno się „rondem budowniczych ZUS”, to jednak w całej sprawie nie o to się rozchodzi. Chodzi się o to, że choć rondo wygląda jak rondo, obowiązują na nim zasady ruchu drogowego rondu nie odpowiadające. Pierwszeństwa ustąpić trzeba temu, kto na rondo wjeżdża.

Numer 5: Chorzowskie kółko na asfalcie

Wydawać by się mogło, że do uznania ronda za rondo nie wystarczy tylko jezdnia w okrąg. Pośrodku musi być jeszcze wysepka. Otóż, nie musi – udowodniono w Chorzowie Batorym. Przy ulicach Czempiela, Granicznej i Karpackiej wystarczyło namalować na jezdni kółko, a resztę oddać fantazji kierujących. Trochę potrwało zanim się przyzwyczaili, niektórzy wciąż jednak nazywają to miejsce pseudorondem. Pomysł zaczęły kopiować za to inne miasta.

Numer 6: Miasto rond

Które z miast województwa postawiło na ronda? Bezapelacyjnie Tychy. Okrągłych skrzyżowań jest tu około dwudziestu, przy czym większość kierowców chwali sobie takie rozwiązania. Do tego, że są bezkolizyjne przekonuje też fakt, że Tychy są w czołówce miast województwa pod kątem osób pozytywnie kończących egzamin na prawo jazdy. Na drugim miejscu w kategorii "ronda w mieście" uplasował się Rybnik.

Numer 7: „Skrzyżowanie grozy”, które rondem dopiero stać się ma

- Skrzyżowanie ul. Czołgowej z ul. Strzelców Bytomskich w Gliwicach powinno być jak najszybciej przebudowane! - uważają mieszkańcy Gliwic. Tutejszy układ drogowy nazywają „skrzyżowaniem grozy”. Nic dziwnego, króluje bowiem na czele gliwickich statystyk wypadkowych, niestety - z ofiarami śmiertelnymi. Zarząd Dróg Miejskich, pod naciskiem społecznym zdecydował zatem przebudować niebezpieczne skrzyżowanie w Łabędach. Niebawem będzie już bezpieczniejszym rondem. Inwestycja ujęta została w prognozie finansowej na lata 2017/2018.

Czytaj więcej