Relacja

Będzie wojna o in vitro?

06:20

Zgodnie z zapowiedziami, sosnowiecki program wsparcia in vitro miał wystartować z początkiem marca. Mamy kwiecień. A wokół konkursu ogłoszonego przez miasto rozpętała się burza.

Kliniki zarzucają miastu nieprawidłowości. Miasto wstrzymuje się z rozpoczęciem realizacji programu. Cierpią pacjenci.

SKORO WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU, TO DLACZEGO PROGRAM JESZCZE NIE RUSZYŁ?

Z informacji Silesion.pl wynika, że kliniki, które nie zostały zakwalifikowane szykują się na sądowe batalie. Na razie nie mają podstaw do wszczęcia procedury. Ta nastąpi z chwilą ostatecznego sfinalizowania konkursu i podpisania umów z wyłonionymi podmiotami. Ale miasto jeszcze ich nie podpisało. Dlaczego?

- Bierzemy pod uwagę dyskusję podmiotów, które chciałyby partycypować w tym procesie, nie ignorujemy tego. Prezydent podjął taką decyzję, ale bierze także pod uwagę to, jakie zgłaszają kliniki swoje zastrzeżenia (…) i dlatego nie podpisaliśmy tych umów - przyznaje wiceprezydent Anna Jedynak.

PROCEDURA PROCEDURZE NIERÓWNA

Sosnowiec powrócił do pomysłu współfinansowania po wygaszeniu rządowego programu. Z miejskiej kasy po 5000 złotych otrzyma 40 par. Z informacji, do których dotarł Silesion.pl wynika, że 20 par może liczyć na pomoc kliniki z Krakowa. Kolejnych 20 może udać się do Centrum z Białegostoku, które niedawno otworzyło swoją placówkę w Katowicach. W konkursie wzięło udział sześć klinik, komisja konkursowa zarekomendowała trzy. Tymczasem prezydent arbitralnie wybrał... dwie. I się zaczęło! 

URZĘDNICY CZY SPECJALIŚCI?

- O tym kto zakwalifikuje się do programu będą decydować bezpośrednio specjaliści, którzy w naszym imieniu będą realizować program, a nie urzędnicy - zapowiadała 27.01. wiceprezydent Anna Jedynak.

Tymczasem specjaliści zarekomendowali trzy kliniki. Prezydent wybrał dwie. Na jakiej podstawie? To już nie jest do końca jasne. W Urzędzie Miasta skierowano nas do pani wiceprezydent Anny Jedynak. To jej podlega m.in. Wydział Zdrowia i Polityki Społecznej. 

- Żadna umowa nie została jeszcze podpisana z żadnym wykonawcą - zaznacza Anna Jedynak.

Anna Jedynak przyznaje, że komisja wskazała trzy podmioty. Zwycięzcą konkursu okazała się klinika z Krakowa, która w gratisie zaoferowała usługi dodatkowym parom. Komisja oceniała jakość wykonania programu, możliwość jego realizacji, skuteczność oraz kalkulację kosztów. Po etapie konkursu przyszedł czas na ogłoszenie wyników. I tu doszło do wykreślenia jednej z klinik. Z informacji Silesion.pl wynika, że tej, która zajęła... drugie miejsce. O tej decyzji miała przeważyć skuteczność procedury oraz jej koszt. Punkty, które już raz były oceniane przez komisję. 

- W regulaminie konkursu było wpisane jasno, że prezydent podejmuje decyzję o wskazaniu podmiotów, które otrzymają dofinansowanie - przyznaje Anna Jedynak.

Wszystkie dokumenty są ponownie analizowane i weryfikowane. Zdaniem pani wiceprezydent wszystko rozstrzygnie się jeszcze w tym miesiącu. Za decyzją o wybraniu tylko dwóch placówek miała stać oferta dodatkowa oraz cena, którą ostatecznie po odliczeniu dofinansowania będą musieli ponieść pacjenci. Z tą argumentacją nie zgadzają się odrzucone kliniki.

WINNY SYSTEM?

W naszym województwie leczenie bezpłodności metodą in vitro wspierają samorządy w Częstochowie i w Sosnowcu. W mieście zarządzanym przez Krzysztofa Matyjaszczyka program oparty jest na decyzji pacjentek. To one decydują, w której z zakwalifikowanych klinik chcą realizować procedurę. Do wyboru jest 5 podmiotów.

Ze słów pani prezydent Anny Jedynak wynika, że Urząd Miasta w Sosnowcu chciał dobrze. Przedobrzył?

Czytaj więcej

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Polityka