Czytasz: Nie samym teatrem żyje człowiek

Nie samym teatrem żyje człowiek

Mamy oficjalną odpowiedź dyrekcji Beceku w sprawie Teatromanii.

Wczoraj napisaliśmy o tym, że Bytom rezygnuje z dwóch ważnych imprez: Teatromanii i HartOFFania Teatrem. Rozmawialiśmy z Dagmarą Gumkowską, która kierowała tymi festiwalami. Bytomski Urząd Miasta krótko skomentował tę nowinę. Powiedzieli, że miasto nie ma funduszy. Z Iloną Łuczak, dyrektor Bytomskiego Centrum Kultury, nie udało nam się wczoraj skontaktować. Dziś, Becek podał oficjalne oświadczenie w sprawie swojej decyzji, a pani dyrektor znalazła dla nas czas. Wracamy więc do tematu i przedstawiamy drugą stronę kulturalnego medalu.

Strasznie mi przykro

- Jest mi strasznie przykro z powodu awantury, jaka się rozpętała. Ale jak zacznę panią zasypywać ujemnymi wynikami instytucji to nie będzie mieć sensu. Takich wydarzeń nie organizuje się z dnia na dzień. A w tym roku nie dostaliśmy zewnętrznego dofinansowania na Teatromanię. Jednak wzięliśmy to na siebie i zrobiliśmy festiwal, kosztem innych projektów, które musieliśmy zawiesić – mówi Łuczak.

Te zawieszone projekty to warsztaty w ramach Becekobusu i Reset Przychodni Kreatywnej na Bobrku. Ograniczony został też program Letniego Kina Plenerowego. Jednak, z całym szacunkiem dla tych projektów, są one dość niszowe w porównaniu z międzynarodową Teatromanią.

Nie płaczmy nad rozlanym mlekiem

- Teatromania jest za droga. Trzeba w końcu powiedzieć „nie”. Przełknąć gorzką ślinę i nie płakać nad rozlanym mlekiem – mówi Łuczak.

Dyrektor Beceku zapewnia, że prosiła o fundusze w Urzędzie Miasta. Dostała odpowiedź odmowną.

- Pani wie, w jakiej sytuacji jest Bytom? Na oświatę brakuje, na kulturę też. To nie była decyzja podpisana na kolanie, długo zastanawialiśmy się nad tym z prezydentem Bartylą – usłyszała Łuczak.

Podkreśla, że na środki z Unii też nie ma co liczyć. Teraz premiuje się projekty związane z przywracaniem bezrobotnych na rynek pracy. Teatromania pomagała młodzieży bytomskiej, która dzięki festiwalowi, miała okazję uczestniczyć w międzynarodowych warsztatach, a także w wyjazdach za granicę. Jednak europejskie tournée dla młodzieży dojdzie do skutku. Podobnie jak spektakl na finał projektu Pan.Optikum. Koszty, które poniesie Becek za organizację tych wydarzeń, mają sięgnąć 40 tys. euro.

Gigantyczne koszty

Skoro o finansach mowa. Jednym z kluczowych argumentów za likwidacją festiwalu jest właśnie budżet. Podaje się, że Teatromania generowała gigantyczne koszty. Ale przecież wielokrotnie udawało się pozyskiwać granty i dofinansowania np. od Ministerstwa Kultury. Zgodnie z wyliczeniami podanymi przez Becek, w ciągu ostatnich sześciu lat Teatromania kosztowała Becek i miasto ok. 180 tys. zł rocznie. Nie wspomina się natomiast o ogromnej promocji i prestiżu, jaki Bytom zyskiwał w Europie, a nawet w świecie.

Dagmara za droga

Zdaniem dyrektor, nie samym teatrem żyje człowiek. Są inne projekty, mniej kosztowne. Ale czy nie można było zachować ciągłości Teatromanii przy znacznym zminimalizowaniu kosztów? I tutaj, zdaniem Łuczak, wina leży po stronie Dagmary Gumkowskiej, która kierowała festiwalami, a drugi z nich – HartOFFanie Teatrem – wymyśliła i stworzyła.

- Im więcej Dagmara chciała, tym więcej musieliśmy dokładać. Pogrążył nas jej rozmach. Ona potrafi kwieciście mówić o swoich projektach. Ale jako pracodawca jestem nią rozczarowana.

Nie potrafiła zrobić dwóch spektakli, zawsze musiało być ich dziesięć. Mówiłam jej: Dagmara ogranicz się, bo nas wysadzisz w powietrze, ale nie chciała słuchać – mówi Łuczak. - Chciałam jej pomóc, nie raz podsuwałam jej konkursy na dyrektorów różnych instytucji. Nie skorzystała.

Teraz się jej pozbyli. Ale przecież Gumkowska nie robiła festiwalu dla siebie. Czy to źle, że chciała, by festiwal był jak najbardziej atrakcyjny? Wiernie przy nim trwała, bo te festiwale traktowała jak swoje „dzieci”. 

- Życie jest zmianą, a brak zmiany jest śmiercią. Nie możemy drzeć szat - dodaje Łuczak.

Gumkowska dostała wypowiedzenie, mimo że od 14 lat dbała o HartOFFanie Teatrem i sprawiła, że Teatromania zyskała status międzynarodowej. Ponoć nie ma możliwości, by Gumkowska zajęła się innymi projektami w Beceku, tam już nie ma dla niej miejsca.

Koniec Teatromanii?

Teraz Becek czeka remont, bo dostał dofinansowanie. Potem dwa lata oddechu finansowego. Dyrektor Łuczaj obiecuje, że zrobi wszystko, by młodzież nie ucierpiała. Tymczasem z Teatromanią trzeba się pożegnać. Decyzja o likwidacji festiwalu na pewno nie zostanie cofnięta.

- Festiwal osiągnął dojrzałość, a teraz od niego odpoczniemy. Wrócimy za dwa lata. Chyba, że zbankrutujemy – podsumowuje Łuczak.

Czytaj więcej