Komentarz

Nie przenoście nam stolicy do Sosnowca

Bądźmy szczerzy. Dobrej prasy to Zagłębie nie miało prawie nigdy. Nie wiadomo czy to wina Wampira Marchwickiego, Cysorza Grudnia, czy może matki Madzi.

Sosnowiec jeśli już trafiał na czołówki gazet to raczej w kontekście, który śni się prezydentom po nocach, jak czarny koszmar. A jeśli już w mediach było coś w miarę neutralnego, to raczej coś o rondzie Gierka, i raczej jako subtelna drwina z grupki emerytów, tęskniących za czasami, kiedy synonimem szczęścia był maluch i telewizor Rubin. No więc faktem jest, że jak świat światem a Śląsk Śląskiem, drwiny z Aldrajchu i okolic, po śląskiej stronie Brynicy, zawsze cieszyły się wzięciem.

Kiedy więc kilka dni temu Arkadiusz Chęciński całkiem serio rzucił pomysł by stolicą rodzącej się w nieprawdopodobnych bólach metropolii został Sosnowiec, pomysłu nie wziął na serio bodaj żaden ze śląskich włodarzy miast. No, może gdyby rękawicę rzuciły Katowicom Gliwice, byłoby o czym gadać.

Ale Sosnowiec???

Toż to kolejna prowokacja z tamtej strony granicy, która ma skłócić i pogłębić porachunki których i tak nikt nigdy nie wyrówna.

No więc poważnej dyskusji oczywiście nie ma. Nie tylko o pomyśle, który - bądźmy szczerzy - w życiu nie przejdzie, bo ani się nikt na niego nie zgodzi, ani nie pozwoli nań skala poczucia krzywd wzajemnych. Wiedzą o tym ludzie, wiedzą władze miejskie (Sosnowca też), wiedzą w Urzędzie Marszałkowski.

Więc po co to wszystko? Tylko dla rozgłosu i draki? Nie wydaje mi się.

W mojej opinii Chęciński tą prowokacją chciał zburzyć pewien porządek, który dla wielu wydaje się być dany raz na zawsze. Nikt nie podważa pozycji Katowic jako stolicy województwa i regionu. Nikt nie neguje jak bardzo się zmieniły, wypiękniały i rozwinęły. Ale wołanie o stolicę w Sosnowcu ma raczej zwrócić uwagę, że metropolia i Europa, na Spodku i NOSPRze się nie kończy. Że ambicje i plany mają też w innych miastach. I że lekceważenie albo patrzenie z wyższością na peryferia na regionu, to błąd dużo poważniejszy niż się komuś wydaje. Zresztą żeby było jasne - ten błąd nie odnosi się tylko do wielkiego miasta złożonego z kilkunastu mniejszych - bo tak dla kogoś podróżującego po aglomeracji jawi się nasze megalopolis.

Ten sam błąd popełniają kolejne ekipy w „marszałkowie”, od dawna lekceważąc dawne tereny województwa bielskiego czy częstochowskiego. Jak się chciało wielkich województw, to teraz trzeba dbać także o tereny, które „panowie z Katowic” zmienili w powiaty. I mieć prawdziwy radar na to, z jakimi nastrojami i kompleksami tam się borykają. Werbalne (na szczęście) odgłosy buntu dochodzące z Bielska albo Częstochowy są tego najlepszym dowodem.

Czytając w takiej konwencji żądanie Chęcińskiego trzeba się zastanowić - i to bardzo serio - czy polityka zrównoważonego rozwoju jest określeniem zarezerwowanym tylko dla polityki unijnej. I to jest zadanie przede wszystkim dla Marszałka. To on powinien dać wyraźny sygnał, że Zawiercie i Czechowice są dla niego tak samo ważne jak Katowice i Chorzów. A ponieważ złośliwości pod adresem władzy nigdy dość - panie Marszałku, na Kongresie MŚP, gdzie było mnóstwo przedsiębiorców i z Podbeskidzia i z Północy regionu - jakoś Pana nie widziałem.

Kilku sensownych zdań, które trafiłyby do właścicieli firm z południa Polski też zabrakło. Za to zdjęcie z antyrządowych demonstracji nauczycieli na twittera zdążył Pan wrzucić.

Tak Pan dyskusji o poczuciu wykluczenia nie załatwi.

 

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Lifestyle