Czytasz: Nauczyciele z gigantycznymi rachunkami

Nauczyciele z gigantycznymi rachunkami

Maksymalnie 19 stopni. Taka temperatura – jak twierdzą mieszkańcy czeladzkiego domu nauczyciela – zimą panowała u nich w mieszkaniach. Przeczą temu rachunki. Rekordzista dopłacić musi teraz 2,2 tys. zł. - Za co? - pytają.

- Takiej stawki za ogrzewanie jak u nas, nie ma nigdzie – mówi Cezary Dobrowolski, jeden z mieszkańców niedużego, dwukondygnacyjnego bloku przy ul. Marii Konopnickiej 2 w Czeladzi, tzw. domu nauczyciela. W tej chwili mieszka tu 11 rodzin, w większości emerytowani nauczyciele. Niedawno dostali rozliczenie na centralne ogrzewanie. Niedopłaty zwaliły ich z nóg. Najwyższa przekroczyła 2,2 tys zł. Teraz część lokatorów zastanawia się skąd wziąć na nie pieniądze. - Zapłacić za leki czy za rachunek? - rozkłada ręce Józefa Pytlarz, lokatorka z ul. Konopnickiej.

Z deszczu pod rynnę

Do 2015 roku czeladzkim domem nauczyciela zarządzała bytomska Spółka Restrukturyzacji Kopalń. Nie spisywała się jako zarządca, dlatego mieszkańcy walczyli, by blok przejęło miasto. Udało się. Problem w tym, że sytuacja zamiast się poprawić, uległa pogorszeniu. - Wcześniej rozliczenia za centralne ogrzewanie były dla nas jasne, bo SRK wykazywała miesięczne zużycie. Ostatnie rachunki nie dość, że są wysokie, to jeszcze nic z nich nie wynika. Jest jedna kwota, która nie wiadomo skąd się wzięła - Cezary Dobrowolski, jeden z lokatorów, pokazuje dokument. - Jeśli chodzi o zarządcę nieruchomości - z deszczu trafiliśmy pod rynnę – mówi lokator.

Horrendalna stawka

Mieszkańcy domu nauczyciela zaznaczają, że wnioskowali o indywidualne podzielniki ciepła, ale czeladzki Zakład Budynków Komunalnych stwierdził, że za ich montaż sami muszą sobie zapłacić. - Nie mamy podzielników, więc obowiązuje nas stawka za metr kwadratowy. Wynosi 5,54 zł. Nigdzie takiej nie ma! Najwyższą mają lokatorzy z Czeladzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej, ale nawet tu nie przekracza ona 4 zł. Dlaczego traktują nas w ten sposób? - zastanawia się pan Cezary. Jego sąsiadka – Halina Dyszy, która za ogrzewanie dopłacić musi teraz niemalże 1,4 tys zł dodaje, że rachunki są niewspółmierne z warunkami, jakie panowały w ich mieszkaniach tej zimy. - Było zimno, 19 stopni przy maksymalnie odkręconych kaloryferach – żali się czeladzianka.

Skąd tak wysokie rachunki?

Mieszkańcy wnioskują, że tak wysokie rachunki za centralne ogrzewanie to efekt kilkudziesięciu lat zaniedbań w ich budynku. - To blok z 1959 roku, który od początku nie był remontowany. Ściany są popękane, okienka w piwnicach nieszczelne. To tak ucieka nam ciepło – uważa Dobrowolski. Dodaje, że wielokrotnie prosił o interwencję w ZBM i czeladzkim urzędzie miasta. Efekt? - W trzyletnim planie remontowym naszego budynku znalazła się jednak pozycja – montaż instalacji odgromowej – denerwuje się mężczyzna.

Remont będzie, jak się uda

Co na to zarządca domu nauczyciela? Ewa Kiedrzyn, dyrektor Zakładu Budynków Komunalnych w Czeladzi w sprawie nie chce się wypowiadać. Mówi tylko, że informacja jakoby spółka w ciągu trzech najbliższych lat skupiła się zaledwie na piorunochronie przy ul. Konopnickiej 2, jest nieprawdziwa. Burmistrz Czeladzi Zbigniew Szaleniec mieszkańcom obiecuje jednak remont. Zaznacza, że miasto w ostatnim roku przeprowadziło 13 termomodernizacji. - Jeżeli zatem wszystko pójdzie zgodnie z planem, to przejęty w 2015 roku budynek przy ul. Konopnickiej wyremontowany zostanie w przyszłym roku – zaręcza. - Jeżeli natomiast chodzi o opłaty za ogrzewnie, to wychodząc naprzeciw mieszkańcom rozłożymy je na raty. Zainstalowane też zostaną nowe, precyzyjne podzielniki – zapewnia burmistrz.

Czytaj więcej