Czytasz: Zgubiono 300 pacjentów
Chorzy na raka płuca pozbawieni dostępu do nowoczesnej diagnostyki

Rak płuca to w skali globu najczęściej występujący i jeden z najgorzej rokujących nowotworów. Każdego roku przybywa ponad 1 mln 200 tys. nowych przypadków. W Polsce to najczęstszy powód zgonu z przyczyn nowotworowych u obu płci, choć jeszcze niedawno chorowali głównie mężczyźni.

- Przypomnę, że papierosy to główna przyczyna raka płuca. Od kilku lat spada zapadalność na ten nowotwór wśród mężczyzn. Zmniejszyła się bowiem liczba mężczyzn palących, tylko w ciągu trzech lat z prawie 40 do 31 proc. Niestety, liczba kobiet palących papierosy się nie zmienia, pozostając na poziomie ok. 23 proc. A zapadalność na raka płuca wśród kobiet rośnie -  wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Joanna Chorostowska-Wynimko, kierownik Zakładu Genetyki i Immunologii Klinicznej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Nowoczesne terapie celowane, ukierunkowane molekularnie, czyli wymierzone w określony rodzaj komórek raka płuca, to najnowsze osiągnięcia medycyny. Dzięki badaniom naukowym zidentyfikowano geny, których mutacje warunkują rozwój nowotworu, a to stwarza określone możliwości terapeutyczne. Dziś już wiemy, że w ok. 10 proc. przypadków niedrobnokomórkowego raka płuc (NDRP) wiodącą rolę odgrywa mutacja w genie EGFR, natomiast u ok. 6 proc. chorych w genie ALK. Lekarze dysponują nowoczesnymi lekami, które są w stanie skutecznie zablokować te procesy.

- W Polsce chorzy na raka niedrobnokomórkowego płuca z mutacją EGFR mają dostęp do trzech leków, ale najpierw należy takich pacjentów zidentyfikować, wyłonić spośród tych, którzy powinny być leczeni inaczej – i tu pojawiają się problemy – twierdzi prof. Chorostowska-Wynimko.

Kluczem do sukcesu jest prawidłowa kwalifikacja pacjenta, realizowana przy współpracy interdyscyplinarnego zespołu – patomorfologa, biologa molekularnego, pulmonologa lub onkologa. - I właśnie na etapie diagnostyki, a więc etapie podstawowym, tak wiele znaczącym dla dalszej terapii, pojawiają się ogromne trudności – dodaje prof. Chorostowska-Wynimko.

Z czego one wynikają?  

Jak twierdzi prof. Chorostowska-Wynimko, rocznie powinno się identyfikować w Polsce ok. 700 chorych na NDRP z mutacją EGFR, którzy mogliby być kandydatami do leczenia terapią celowaną w ramach jednego z trzech programów lekowych, finansowanych przez NFZ.

Według danych z 2014 r. rozpoznano mutacje Eh+ GFR u 500 chorych, a leczonych było jedynie…200 chorych. Co więc się dzieje z pozostałymi 300?

- Problemem jest w dużej mierze sposób finansowania badań diagnostycznych, decydujących o dostępności do terapii celowanych. W ramach programów lekowych finansowane są wyłącznie badania, potwierdzające obecność mutacji w genie EGFR. To około 10 proc. badań.

Oznacza to, że na dziesięciu zbadanych pacjentów - NFZ zapłaci szpitalowi jedynie za jednego, bo średnio u jednego na dziesięciu wykrywana jest mutacja.

Koszt badań u pozostałych dziesięciu chorych jest w tej sytuacji kosztem szpitala. To powoduje, że świadczeniodawca, czyli szpitale, nie są zainteresowane diagnostyką genetyczną, bo wpędza to je w problemy finansowe. Jest co prawda jeszcze Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych, ale on dotyczy tylko prewencji.

Laboratoria wykonujące diagnostykę molekularną raka płuca muszą również zmierzyć się z nieprzyjaznym systemem finansowania diagnostyki genetycznej: brakiem kontraktowania i nieopłacalną wyceną badań - wyjaśnia prof. Chorostowska-Wynimko.

To zaś oznacza, że póki system finansowania badań genetycznych się nie zmieni, z dostępem chorych do nowoczesnych terapii może być różnie.

- Problem stanowi nie tylko finansowanie badań, ale generalnie brak istotnych rozwiązań systemowych. W Polsce brakuje patomorfologów, którzy stanowią kluczowe ogniwo w całym procesie diagnostycznym, identyfikują komórki nowotworowe, wskazują materiał najbardziej odpowiedni do badań genetycznych. Stąd niejednokrotnie bardzo długi czas oczekiwania na wyniki, nawet do kilku tygodni, co jest absolutnie nieakceptowalne. To przecież oznacza ogromna zwłokę w podjęciu terapii! W Polsce nie istnieje również żaden system kontroli jakości wykonywanych badań. Kluczowe laboratoria molekularne wykonujące diagnostykę raka płuca uczestniczą w odpłatnych europejskich programach kontroli jakości z własnej inicjatywy. Warto wiec zwrócić uwagę, czy na wyniku laboratorium deklaruje posiadanie europejskiego certyfikatu jakości wykonywanych oznaczeń.

Czytaj więcej