Czytasz: Na drodze miasta stanęły „prywatne” światła. I jest problem

Na drodze miasta stanęły „prywatne” światła. I jest problem

Mają upłynniać przejazd, a robią zamęt. Światła przy dąbrowskim markecie nie działają jak trzeba. Powód? Są prywatne!

Z jeden strony wyjazd z marketu, z drugiej z jednego z największych dąbrowskich osiedli, na wprost zaś – ruchliwa ulica. Co dzieje się w momencie, gdy światła drogowe przestają tu działać? - Widziałem już różne rzeczy - przyznaje pan Andrzej, mieszkaniec osiedla Manhattan. Mówi o przypadkach wymuszania pierwszeństwa albo blokowania wyjazdu przez zdezorientowanego kierowcę. - Raz byłem też świadkiem stłuczki - pokazuje na skrzyżowanie przy ul. 11 Listopada, obok tutejszego Lidla.

Mieszkańcy mają swoje podejrzenia

Dlaczego światła często tu nie działają? Trudno powiedzieć. W miniony weekend żółte pulsowało kilkadziesiąt godzin. Czasem sygnalizatory szwankują przez kilka dni. Zdarzały się nawet takie sytuacje, że problemy z przejazdem trwały tu po niemal dwa tygodnie. Mieszkańcy pobliskiego Manhattanu sugerują, że nie zawsze są to zwykłe awarie. - Gdy w zeszłym roku budowano tu Rossmanna, inwestor musiał je celowo wyłączyć - uważa jeden z mieszkańców bloku przy ul. Piłsudskiego. Powód? - Maszyny budowlane nie musiały czekać na zielone - uważa dąbrowianin.

Droga miejska, światła... prywatne

Mieszkańcy żalili się wówczas także na drogowców. - Bo skoro światła utrudniają przejazd, to trzeba je szybko naprawić - zaznaczali. Wtedy okazało się, że służby miejskie nie są w stanie ich zreperować. Dlaczego? - To nie nasze światła. Należą do Lidla - mówił Bartosz Matylewicz, rzecznik prasowy dąbrowskiego urzędu miasta. Tłumaczył, że powstały kilka lat temu, w momencie budowy marketu. - Wybudowanie odpowiedniej infrastruktury drogowej w tym miejscu było jednym z warunków, jakie przedstawiliśmy inwestorowi – tłumaczył Matylewicz.

Market mógłby mieć problem z głowy

Miasto dziś przyznaje, że światła przy ul. 11 Listopada chętnie by przejęło. - Zostałyby włączone w miejski system, a w razie potrzeby konserwowane i naprawiane. Teraz nie możemy ingerować w nieswoje mienie – rozkłada ręce dąbrowski rzecznik. Dodaje jednocześnie, że Lidl – choć problem na przykład z naprawami miałby z głowy – nie jest zainteresowany przekazaniem infrastruktury drogowej. - Mają jakieś problemy z dokumentacją. Do momentu, gdy jej nie uzupełnią, problem nie zniknie – rozkłada ręce Matylewicz.

Kontaktowaliśmy się w środę w tej sprawie także z centralną marketu. - Aktualnie trwa procedura mająca na celu przekazanie urządzeń pod własność Urzędu Miasta w Dąbrowie Górniczej - poinformowała nas
Aleksandra Robaszkiewicz, PR menadżer Lidla.

Czytaj więcej