Czytasz: Mowy końcowe w procesie podpalacza

Mowy końcowe w procesie podpalacza

Czy to było pięciokrotne zabójstwo. Finał sądowej batalii o pięć śmiertelnych ofiar pożaru w Jastrzębiu.

W poniedziałek w rybnickim oddziale Sądu Okręgowego w Gliwicach, adwokat Dariusza P., wygłosić ma mowę końcową. Przypomnijmy, pochodzący z Jastrzębia-Zdroju Dariusz P., w maju 2013 r., miał dopuścić się podpalenia swojego domu, w wyniku czego zginęło pięć osób. 

Proces Dariusza P. zakończył się 21 listopada. Prokuratura zażądała dożywocia, oskarżając Dariusza P., o umyślne podpalenie swojego domu i przyczynienie się do śmierci jego 40- letniej żony, trzech córek w wieku 18, 13 i 4 lat i 10-letniego syna.

Podczas ostatniej rozprawy Dariusza P., obrońca oskarżonego wnioskował, aby raz jeszcze zbadać kilka wątków sprawy. Jego zdaniem bowiem zwisające kable elektryczne, które ujawniono podczas wizji lokalnej po pożarze domu, a także martwa mysz, która miała przegryźć kable z instalacji elektrycznej, mogły być powodem wybuchu pożaru. Ponadto obrona chciała poprosić lokalnych przedsiębiorców, mających swoje siedziby przy drodze z Jastrzębia-Zdroju do Pawłowic o zapis z kamer przemysłowych, w ten sposób adwokat oskarżonego, chciał udowodnić, że ten podczas wybuchu pożaru nie przebywał w pobliżu miejsca tragedii. Obrona domagała się także powołania kolejnych biegłych z zakresu psychiatrii sądowej w celu ponownego przebadania oskarżonego.

Sąd odrzucił wnioski obrony, argumentując, że każdy z tych wątków był już wielokrotnie zbadany. Następnie swoją mowę końcową wygłosił prokurator, obrona była nieprzygotowana.


Prokurator Karina Struś wnioskowała dla oskarżonego o dożywocie, z możliwością wcześniejszego skrócenie kary, ale dopiero po 34 latach.


- Żadna inna kara nie spełnia tych wszystkich celów, które kara winna spełniać. W przypadku tej okropnej, ohydnej zbrodni uważam, że nie ma innej kary, o jaką można by wnioskować – mówiła wówczas Struś.

Prokurator przypomniała, że przed wybuchem pożaru, Dariusz P., zawarł szereg umów na ubezpieczenia na życie swoich bliskich, z klauzulą wypłaty 300 tys. zł w przypadku śmierci. Opinia sporządzona przez kuratora na temat oskarżonego, w najbliższym jego otoczeniu była dobra, ale prokurator przypomniała również, że Dariusz P., miał w Urzędzie Skarbowym spore długi, zalegał też z alimentami. Ponadto przed wybuchem pożaru oskarżony powynosił z domu wszystkie cenne rzeczy.


Struś przypomniała także, że Dariusz P., mataczył w sprawie, sam do siebie wysłał SMSy z pogróżkami, które miały świadczyć o tym, że nie on jest odpowiedzialny za pożar, a w końcu wymyślił człowieka, który miał dopuścić się tej zbrodni.

Prokurator zaznaczyła także, że Dariusz P., miał działać z największą premedytacją, źródło ognia ujawniono bowiem aż w sześciu miejscach, w oknach domu były pozasłaniane żaluzje, a drzwi wejściowe zamknięte były na antywłamaniowy zamek, wszystko to miało utrudnić dostanie się do środka służb ratowniczych.


W poniedziałek mowę końcową wygłosić ma obrona. Sąd zaznaczył jednak, że najprawdopodobniej wyrok nie zostanie wówczas jeszcze ogłoszony. Zgodnie z prawem może się to odbyć nawet do dwóch tygodni od zakończenia posiedzenia.

Godz. 11:30:

Oskarżyciel posiłkowy, który reprezentuje rodzinę zmarłych, przychyla się do wniosku prokuratura i również chce najwyższego wyroku kary.

Obrońca wnosi o uniewinnienie. Po przerwie, która będzie trwać 20 minut, głos zabierze oskarżony.

Godz. 13:30:

Oskarżony wygłasza swoją mowę końcową już od blisko dwóch godzin i patrząc na ilość kartek, jakie ma jeszcze w ręce, to szybko nie skończy.

Godz. 14:15:

Oskarżony przeczytał list, który czytał na pogrzebie swojej rodziny i rozpłakał się. Mowy końcowe za nami. Ogłoszenie wyroku nastąpi 19 grudnia.

Czytaj więcej