Czytasz: Młodzież z Nikiszowca stworzyła grę planszową. Będzie śląska edycja?

Młodzież z Nikiszowca stworzyła grę planszową. Będzie śląska edycja?

Nie potrzebują tam internetu i telefonów. Mają stół, krzesła i grę, którą sami wymyślili. Młodzież z Nikiszowca stworzyła planszówkę „Zimbashi”, w którą gra od trzech lat i na nudę nie narzeka.

Tą grę wymyśliła młodzież z Nikiszowca. Takie spotkania „bez prądu”, za to z grami, kartami i planszówkami odbywają się co czwartek w Centrum Zimbardo na Nikiszowcu. - Chcieliśmy zmodyfikować kilka różnych gier, bo zasady wymyślone przez ich twórców nie do końca nam pasowały. Wpadliśmy na pomysł, by połączyć RPGi, LARPy, planszówki i stworzyć taką jedną grę, która nam wszystkim będzie pasować – mówi Mirosław Kurek z Fabryki Inicjatyw Lokalnych.

Wcielamy się w bohatera gry

W „Zimbashi” grają od trzech lat. Czasami przy stole siedzi nawet 16 osób. Okazuje się, że można stworzyć zabawę, która bez prądu i bez dostępu do internetu jest w stanie zainteresować nastolatków. O co chodzi w „Zimbashi”?

- Gra się nie nudzi, bo zawsze zmienia się scenariusz i mapa, która jest układana przez bohaterów i poszukiwaczy przygód. Tworzymy bohatera od podstaw, określamy jego siłę, umysł, charyzmę. Potem wcielamy się w postać i rozwijamy jej cechy – opowiada Kurek.

Następnie przenosimy się do świata „Zimbashi” i losujemy scenariusz. Rzucamy kością i odkrywamy heksy, czyli pola po których się poruszamy. Jeśli trafimy na wzgórza to odkrywamy kartkę wzgórz i sprawdzamy, jakie mamy zadanie do wykonania. Możemy ruszyć na ratunek, pójść na łowy albo oczyścić okolice z potworów. W karczmie spotkamy obieżyświata, który opowie o świecie, a to nam pomoże w grze. Abo będziemy mieć mniej szczęścia i spotkamy zbója, który nas poobija. Kto wygrywa? Zależy od scenariusza. Może wygrać ten, kto pierwszy odkryje wszystkie pola, wypełni misję od wójta, zbierze jak największą ilość złota, bądź uśmierci wszystkie potwory.

Wszystko zrobili własnymi siłami

Mirek Kurek z Centrum Zimbardo
Mirek Kurek z Centrum Zimbardo

W dalszej części gry odkrywamy kolejne heksy, odwiedzamy miasta i wsie, które pojawiają się na mapie. W tym scenariuszu wygrywa ten, kto pierwszy odkryje całą mapę. Można grać zespołowo i razem poruszać się po tym świecie. Albo ze sobą rywalizować.

Młodzież z Mirkiem Kurkiem wymyśliła zasady tej gry i narysowała wszystkie jej elementy.

- Fajne jest to, że wcielamy się w bohaterów i za każdym razem ta gra jest inna. Zazwyczaj z planszówkami jest tak, że zagra się dwa, trzy razy i zaczyna się nudzić. Tutaj, jeśli znudzi nam się bohater, drzemy kartę i tworzymy całkiem nową postać. Za każdym razem mapa układa się inaczej. Trafiamy też na różne scenariusze – opowiada Kurek.

Będzie "zimbashi" po śląsku?

Zrodził się też pomysł na śląską edycję „Zimbashi”. Świat fantastyki zamieni się w Śląsk, a kransnoludy i elfy dostaną twarze „hajerów” czy „hanysów”. Zaczęłoby się od momentu przedstawionego w „Angelusie” Lecha Majewskiego, w którym wszystko się wywraca, bo „piorun Saturna dupnął w Ziemię”. Gra nawiązywałaby do historii Śląska, pojawiłaby się Grupa Janowska, ważne postacie, zabytki i miejsca, jak Nikiszowiec, Elektrociepłownia Szombierki, Bytom-Bobrek, hałdy.

- Te miejsca chcielibyśmy wyeksponować. Nad tym obecnie pracujemy. Jak się uda, grę wypuścimy na rynek – tłumaczy Kurek. Postacie namaluje Grzegorz Chudy, akwarelista mieszkający na Nikiszowcu. Trzeba też znaleźć fundusze. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, śląska gra powinna być gotowa za rok.

Czytaj więcej