Czytasz: Miuosh wychowuje T.Love
Po co katowicki raper zagrał kawałek grupy Muńka Staszczyka?

Zespół T.Love nietypowo świętuje swoje 35 urodziny. Poprosił 12 artystów, by zrobili covery jednego wybranego utworu. Na pierwszy ogień poszedł katowicki raper Miuosh, który wziął na warsztat przebój „To wychowanie”.

Jak doszło do współpracy?

Opowiada nam Miłosz „Miuosh” Borycki. - Nie było to specjalnie magiczne. Zadzwonił do nas ktoś z T.Love i powiedział, że się jarają tym, co robimy. A że wszyscy u nas szanują ten zespół, to od razu się zgodziliśmy. Potem okazało się, że mamy być pierwsi i to było dla nas ciężarem, i do tego numeru podchodziliśmy na trzy razy.

Najpierw był cover, potem go ulepszali, a na koniec zadzwonił Muniek i powiedział, że za chwilę materiał musi być już gotowy.

- A ja cały czas nie byłem z niego do końca zadowolony. Chciałem, żeby to nabrało podwójnego wyrazu, żeby było i moje i twoje, i nasze i wasze. No i się udało – dodaje.

Miuosh cieszy się, gdy podchodzą do niego fani T.Love, niezwiązani z muzyką rapera. Podchodzą w pociągach, na ulicy, w urzędach, w sklepie i mówią, że pierwszy raz go widzieli i słyszeli przy okazji tego coveru i są zachwyceni, i że świetna sprawa.

Elegancki początek akcji

Miuosh z zespołem zinterpretował słynne "Wychowanie". Powstał mocny i wyrazisty kawałek, zwrotka jest rapowana przez katowickiego artystę, a Muniek Staszczyk wspiera wokalnie i śpiewa refreny. Z efektu jest bardzo zadowolony.

- Miuosh to elegancko zapoczątkował. Jest szum. Fajnie, bo chodziło nam o to, żeby w ten nowy rok wejść z przytupem. I co miesiąc będzie kolejny artysta, z różnych generacji. Mamy w planach raperów, choć będzie przeważał rock and roll – mówi Muniek Staszczyk.

Akcja nazywa się T.Cover. Pomysł jest taki, by w każdą ostatnią sobotę miesiąca wypuszczać utwór, który dostał nowe życie. Kogo jeszcze usłyszymy? - Nie mogę zdradzić. Ale na pewno będzie ktoś ze Śląska – dodaje Staszczyk.

Klip na dachu katowic

Klip nowej wersji „Wychowania” ma nawiązywać do oryginału. - Ale nie tak 1:1. Chodziło o to, żeby się gdzieś złapać pośrodku - mówi Miuosh. Tyle, że T.Love gra na dachach warszawskich kamienic, a Borycki na dachu kamienicy, w której mieszka. Wyraźnie widać tam Katowice, nie tylko w tle, ale i na koszulkach muzyków.

Dlaczego Miuosh się zgodził nagrać własną wersję kawałka T.Love?

- Jest to zespół wyjątkowy. Od czasu, kiedy zacząłem zwracać uwagę nie tylko na melodię, ale też na tekst, to mi towarzyszy, inspiruje i do mnie trafia. Muniek to jest świetny tekściarz i taki eteryczny, ulotny komentator tego, co się dzieje na ulicach. Zawsze trochę punkowy i zawsze trochę zaciśniętej pięści miał – mówi Borycki.

Wywiad z Muńkiem Staszczykiem z okazji 35-lecia T.Love przeczytacie w sobotę na naszym portalu.

Czytaj więcej