Czytasz: Miodu nie będzie. Pszczoły głodowały

Miodu nie będzie. Pszczoły głodowały

Jasnych miodów wiosennych, wielokwiatowych i z drzew owocowych, nie będzie. Pszczelarze zastanawiają się, czy owady zregenerują siły do czasu kwitnienia lip i akacji.

Wiosennego miodu nie będzie 

Zimna i mokra wiosna katastrofalnie odbiła się na kondycji pszczół. Nie wszystkie zdążyły zregenerować siły po długiej zimie. W większości pasiek trzeba je było dokarmiać, żeby nie padły. Te co przeżyły, miały szczęście. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat zdarzyła się taka sytuacja, że owady trzeba było dokarmiać wiosną.

 
- Na terenie naszej działalności padło 30 procent pszczół w okresie jesienno-zimowym. To jedna trzecia. Widok pustych uli to dla nas przerażające obrazki - mówi ze smutkiem Zbigniew Binko, prezes Śląskiego Związku Pszczelarzy.

Co oznacza 30 procent? W niektórych pasiekach na sto uli zostało sześć lub siedem. - To jest tragedia - mówi pszczelarz. Proszę sobie wyobrazic widok martwych uli. W jednym jest rodzina licząca około 60-80 tysięcy owadów. To koszmar - dodaje prezes Binko. Odbudowa pasiek to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych. Plus straty związane z brakiem miodu.

Pszczoły chorują 

Pszczelarze uparcie odbudowują straty, ale one z roku na rok są coraz większe. Zimna wiosna to jedno. Niestety od kilku lat pszczoły padają z powodu chorób. 10 lat temu temu było około 8 wirusów, które atakowały te pożyteczne owady. Obecnie jest ich 18. To wzrost o sto procent w ciągu dekady - tłumaczy Zbigniew Binko. A lekarstw nie ma.

- Unia Europejska zabrania używania antybiotyków u pszczół. Czosnkiem mamy je leczyć? - próbuje żartować, choć nie jest mu do śmiechu.

Poważna jest warroza. - To jest pasożyt żywiący się hemolimfą. Żeruje w całym cyklu rozwoju pszczoły. Najpierw na pszczelej larwie, później na dorosłym osobniku - tłumaczy Binko. Gdy w danej rodzinie z końcem marca pasożytów warrozy jest 10 sztuk, to jesienią jest jej już nawet do 4 tysięcy. W rodzinie pszczelej, przy nieumiejętnym leczeniu przez pszczelarza, dochodzi do olbrzymiej śmiertelności już jesienią. Warroza osłabia bowiem pszczoły i sprawia, że są podatne na wirusy, grzyby i bakterie.

Czy czeka nas pszczela apokalipsa? 

Portal www.fpiec.pl powołując się na badania uważa, że błędne jest  myslenie iż populacja pszczół drastycznie spada. Czytamy, że sytuacja zapylających rośliny i produkujących miód pszczół wcale nie jest taka zła, jak można by przypuszczać – także w Polsce. Powszechna opinia nijak ma się do faktów, uważa portal. Wszelkie lęki i obawy są podobno zdecydowanie przejaskrawione. 

W kontekście straty kilkudziesięciu uli nie jest to jednak pocieszenie. Szczególnie dla pszczelarzy, którzy tracą cały dobytek. 

Czytaj więcej