Czytasz: Mikołowianie są wstrząśnięci po wczorajszym wypadku

Mikołowianie są wstrząśnięci po wczorajszym wypadku

„To przejście dla pieszych zostało wybudowane na dziko”.

Wczoraj o godz. 18: 20 przy ul. Beskidzkiej w Mikołowie doszło do koszmarnego wypadku. 31-letni mieszkaniec Tychów śmiertelnie potrącił dwie nastolatki.

Pierwsza z dziewcząt, 13-letnia mieszkanka Mikołowa zginęła na miejscu, jej o rok starsza koleżanka, również mieszkanka tego miasta, nie zdążyła nawet dojechać do szpitala. Umarła w karetce podczas reanimacji. W mikołowskim szpitalu w stanie stabilnym przebywa także 20-latek, który również przechodził z nastolatkami przez przejście.

DLACZEGO DOSZŁO DO TRAGEDII W MIKOŁOWIE?

Ewa Sikora rzeczniczka mikołowskiej policji mówi, że chłopak prawdopodobnie nie znał dziewczyn, ale wszystko wyjaśnić powinno się jeszcze dziś, kiedy tylko lekarze wyrażą zgodę na jego przesłuchanie.

Noc w policyjnym areszcie spędził natomiast sprawca wypadku, już wczoraj został przesłuchany przez policję, a dziś prawdopodobnie zostanie doprowadzony do prokuratury.

MIKOŁÓW: DWIE NASTOLATKI ZGINĘŁY NA PASACH, MĘŻCZYZNA WALCZY O ŻYCIE [AKTUALIZACJA]

Świadkowie zostali przesłuchani

Od rana na miejscu tragicznego wypadku pracowała policja, która ustalała m.in. z której strony przechodzili potrąceni piesi. Na razie znicze tu nie płoną, ale okoliczni mieszkańcy wiedzą, co się stało. Są wstrząśnięci. - Córka szła wieczorem z pasem na spacer i widziała jak przy drodze leżą trzy ciała – mówi jeden z nich. - Ale wtedy było już po wszystkim – dodaje.

Sikora przyznaje, że kiedy doszło do wypadku, w pobliżu nie było żadnych przechodniów, ale świadków wypadku nie brakuje. - To kierowcy, którzy wczoraj przejeżdżali tędy, kiedy doszło do wypadku – mówi rzeczniczka. Część z nich została już przesłuchana.

Przejście powstało na dziko?

Tutejsi mieszkańcy mówią, że to, że dojdzie tu do tragedii, to była tylko kwestia czasu.

- To przejście zostało wybudowane na dziko, nawet chodnika przy nim nie ma – mówi lokalny przedsiębiorca. - W sierpniu jeden z moich klientów opowiadał mi, że o mały włos nie wjechał tam w niego samochód – dodaje.

Do pasów z obydwu stron prowadzi ścieżka, a wchodzi się na nie bezpośrednio z trawnika. Kilkanaście metrów przed przejściem, jadąc od strony Tychów, jest tu znak o dozwolonej prędkości 70 km/h. Jadąc od strony Katowic (tak jak jechał sprawca wypadku) ok. 300 metrów wcześniej jest też przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną i chodnikiem. Tu też musiało dojść kiedyś do tragedii, bo przy przejściu stoi znicz. Obydwa miejsca są dobrze doświetlone i oznakowane. Dlaczego jednak przy tym, na którym zginęły dwie dziewczynki, nie ma chodnika? I czy to zgodne z przepisami?

W innych miejscach chodnik jest konieczny 

Cały czas czekamy na odpowiedź Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach, która jest zarządcą drogi. Pytania nurtują, tym bardziej że mieszkańcy Poręby od lat walczą, by przy DW 933 wybudować przejścia dla pieszych. Tu też kilka lat temu zginął kilkunastoletni chłopak, który wracał ze szkoły.

ZGINĄŁ TAM CHŁOPIEC, A PASÓW I CHODNIKA WCIĄŻ NIE MA

Ryszard Pacer rzecznik prasowy Zarządu Dróg Wojewódzkich tłumaczy, że aby pasy mogły tu powstać, potrzebny jest chodnik.

Czytaj więcej