Czytasz: Migalski: Podzielmy Polskę na pół

Migalski: Podzielmy Polskę na pół

Różnice między zwolennikami i przeciwnikami PiS są tak wielkie, że najlepszym rozwiązaniem jest podział Polski na dwa osobne państwa.

Bądźcie szczerzy i przyznajcie, że najbardziej oczywistym wnioskiem po wigilijnych wieczerzach jest to, że nie ma sensu dalej żyć w jednym kraju. Różnice między zwolennikami i przeciwnikami PiS są tak wielkie, że najlepszym rozwiązaniem jest podział Polski na dwa osobne państwa. Wiem, wydaje się to dziwne, bo przecież jesteśmy jednym narodem, ale co z tego? Lepiej nam będzie bez siebie. Po co się męczyć? Nie lepiej się rozstać – jak Czesi i Słowacy? Gdy byli obywatelami jednego państwa, oskarżali się wzajemnie o to, że nie jest tak, jak być powinno, a socjolodzy obserwowali narastającą niechęć między nimi. Po „aksamitnym rozwodzie” w 1993 roku utworzyli dwa osobne państwa i nagle zaczęli żyć w przyjaźni. Obecnie ponad 95% Czechów deklaruje sympatię do Słowaków, i odwrotnie. Może to samo przydarzy się kiedyś nam. Ale dlatego dziś jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest podział Polski na dwa osobne kraje – Wschodnią i Zachodnią.

Jak to widzę? No, łatwo nie będzie, ale może byśmy wyznaczyli granicę na Wiśle: kto kocha Jarosława Kaczyńskiego wyprowadza się do Lublina, Rzeszowa, Przemyśla. Propisowscy warszawiacy przenoszą się na Pragę. Kto prezesa PiS nienawidzi, kupuje mieszkanie w Poznaniu, Wrocławiu czy Szczecinie. Jasne, będzie trochę problemów, ale ogólnie bilans powinien wyjść na zero – wyborców pisowskich i antypisowskich jest dziś mniej więcej tyle samo, więc zamiana mieszkań nie powinna być bardzo skomplikowana. Oba państwa powinny zresztą w tym pomóc: dofinansowując przesiedleńców lub tworząc specjalne portale internetowe służące wymianie domów i mieszkań.

Jak już się z tym uporamy, każda ze stron będzie wreszcie mogła żyć jak tylko chce. Polsce Wschodniej nikt już nie będzie rzucał kłód pod nogi: żadna targowica, żadne sprzedawczyki z PO i Nowoczesnej. Spokojnie prezydent Duda będzie mógł wypowiedzieć członkostwo w Unii Europejskiej, tym nowym ZSRR. Każda reforma sądowa będzie mogła być wprowadzona. Co ja mówię?! Będzie można znieść sądy i tę całą kastę, a wyroki będzie wydawać Komisja Jakiego. Od jej decyzji będzie można się odwołać tylko do Sądu Najwyższego PiS, gdzie zasiadać będzie Marek Suski i ławnicy społeczni: prokurator Piotrowicz i profesor Pawłowicz. Paskowy z TVP Info wejdzie do kanonu lektur, dziennikarze „Wsieci”, portalu „Wpotylicę.pl” oraz „Gazety Polskiej” będą mogli sobie przyznawać nagrody Pulitzera, a oglądanie Ziemca w „Wiadomościach” o 19.30 będzie obowiązkowe dla dzieci i młodzieży. W sejmie, oprócz PiS, znajdzie się miejsce i dla innych partii: Gowin będzie sobie mógł być prezesem ugrupowania „Plastelina”, Ziobro „Marnotrawni”, a nowe SLD założy Magdalena Ogórek i Marek Król. Polska Wschodnia będzie miała blisko do Ukrainy, Białorusi i Rosji: z pierwszą będzie mogła się wykłócać już przez wieki o rzeź wołyńską, z drugiej zaimportować kilka wzorców w sprawie swobód obywatelskich, a trzeciej wypowiedzieć wojnę. Będzie też można już swobodnie i bez przeszkód stawiać pomniki całej rodzinie Kaczyńskich, ściągać z Europy wszelkie artefakty związane z Janem Pawłem II, a fotografie Żołnierzy Wyklętych umieszczać na wszystkich ubraniach. Ojciec Rydzyk będzie mógł być ogłoszony prymasem, zakaże się używania prezerwatyw, a stosunki pozamałżeńskie będzie karać się chłostą. Uchodźców będzie się odstrzeliwać na granicach, a innowiercom oraz ateistom zostawi się 24h na ucieczkę lub włożenie opaski na ramię.

Co z Polską Zachodnią? Tu już też pełna swoboda: aborcji będzie można dokonywać na każdym etapie ciąży, a nawet po niej, środki antykoncepcyjne będą dostępne za darmo w każdej świetlicy szkolnej, a seks małżeński będzie wyszydzany i potępiany. Stworzy się kościół narodowy: z Obirkiem, Bartosiem, Lemańskim i Bonieckim jako czterema głównymi kardynałami. Spokojnie będzie można przyłączyć kraj do Niemiec, jako 17. land. Wypłata dla posłów będzie odbywać się w zegarkach, bo one są jakimś dziwnym fetyszem dla części polityków PO. Na czele IPN stanie Lech Wałęsa, potęga „Gazety Wyborczej” zostanie przywrócona i to osobiście Adam Michnik będzie decydował o tym, co jest podłe. Jaruzelski i Kiszczak wreszcie doczekają się pomników, Kijowski państwowego stypendium na utrzymanie rodziny, a Niesiołowski trybuny, z której będzie znów mógł pluć na wszystkich, którzy mają inne zdanie, niż on. Dzieciom odbierze się 500 plus, a zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczy się na jakieś bardziej społecznie potrzebne cele (na przykład na edukację seksualną).

Tak to widzę. Wtedy wszyscy będą szczęśliwsi, niż obecnie. Może nawet się wzajemnie polubimy? Wschodniacy będą przyjeżdżać do Słupska, by zapalić marihuanę, posmakować prostytucji lub zobaczyć nieścięte drzewo, a Zachodniacy nawiedzą Białystok, by pójść na Pasterkę, obejrzeć publiczną egzekucję homoseksualisty lub podziwiać w tv konkurs na lodowy pomnik prezesa Kurskiego. Będzie fajnie odwiedzić się wzajemnie, a potem wrócić do siebie.

Problem jedynie z tymi, którzy nie chcieliby mieszkać ani w Polsce Zachodniej, ani Wschodniej. Mam propozycję: zostawcie nam kilka skrawków lądu, ok? Kawałek na Górnym Śląsku – z dostępem do Szczyrku lub Wisły, oraz z granicą z Czechami (ich piwo, poczucie humoru, Nohavica, filmy i Ewa Farna pozwolą nam lepiej znieść rozstanie z wami). A także jakiś fragment Wybrzeża – może Wolne Miasto Gdańsk z Półwyspem Helskim? Żebyśmy wam nie przeszkadzali w urządzaniu się w swoich Polskach. Deal? Mamy umowę? Serio – co się podzieliło, to się już nie sklei. Nie ma sensu trwać w jednym państwie. Zróbmy to! Miejmyż odwagę Lenina! Dwie Polski (jednak dla pisowców i jedna dla antypisowców). Oraz mały kawałek Śląska i Wybrzeża dla reszty.

Czytaj więcej