Komentarz

Metropolia bez kregosłupa

01:41

Komunikacja publiczna w regionie to atrapa

Przylatujemy do reklamowanej w internecie perełki turystycznej: Metropolii Silesia. Wysiadamy na Katowice – Airport w Pyrzowicach, gdzie w punkcie obsługi pasażera otrzymujemy kilkustronicowy folder o atrakcjach regionalnych i dwustronicową ulotkę o strukturze sieci komunikacji publicznej. W formie papierowej – dla miłośników vintage - i aplikacji telefonicznej. Oczywiście, w kilku językach (jest też kataloński, alzacki czy śląski)....

I tak moglibyśmy snuć wizje w nieskończoność. Porzućmy jednak fikcję i wróćmy do rzeczywistości.  

Żaden tramwaj, ani kolej nie dowiozą nas z lotniska do Zawiercia czy Tarnowskich Gór. Koleją nie dojedziemy też z Katowice Aiport do centrum stolicy województwa. Istnieje kilka stron internetowych - przewodników po regionie, jednak nie są to kompletne aplikacje z funkcją multilanguage. Na pyrzowickim lotnisku nie kupimy też karty turysty, ani Śląskiej Karty Usług Publicznych. Najbliższy lotnisku punkt wyrobienia karty znajduje się w Bytomiu. 

Pociąg z Tarnowskich Gór do Katowic kursuje rzadko, tylko dziewięć razy dziennie. Na tej trasie kursują zatłoczone autobusowe linie ekspresowe: 820 i 830. By dostać się koleją do Katowic, czy Tychów, musimy kupić bilet Kolei Śląskich. By w Tychach poruszać się trolejbusem, musimy kupić osobny bilet MZK Tychy. Jeśli będziemy mieli szczęście, kasjerka Kolei Śląskich poinformuje nas o tym, że możemy kupić wspólny bilet na pociąg i komunikację autobusowo-trolejbusową w Tychach (to ewenement w aglomeracji  górnośląskiej!). Do Tychów najlepiej dotrzeć pociągiem - autobus jedzie około godzinę. To za długo. Tylko na linii Sosnowiec - Katowice - Tychy działa Szybka Kolej Regionalna. Możemy za taką uznać najbardziej popularne połączenie kolejowe Gliwice - Katowice - Sosnowiec (docelowo do Częstochowy przez Zawiercie). By poruszać się po Jaworznie, musimy kupić osobny bilet miejskiego PKM. 

Sieć Kolei Śląskich, KZK GOP, MZK Tychy, PKM Jaworzno i Tramwajów Ślaskich nie są ze sobą połączone - na każdą sieć, musimy kupić osobny bilet. Miejską kartą ŚKUP nie zapłacimy za wejście do większości obiektów użyteczności publicznej, ani za parkomaty np. w Gliwicach. Oferta regionalnej komunikacji miejskiej nie uzupełnia się, wręcz odwrotnie - wyklucza się. System nie jest zintegrowany, do wielu miejsc nie jesteśmy w stanie dotrzeć w ogóle, nie mówiąc już o wygodnym dotarciu na czas.

Jak reaguje władza?

Istniejące od 25 lat KZK GOP, w którego władzach zasiadają byli lub obecni prezydenci miast aglomeracji górnośląskiej, wprowadza kartę ŚKUP, która mimo że miała integrować transport publiczny, jest tylko biletem miesięcznym jednej sieci. Wprowadza i wycofuje bilety papierowe tylko po to, by nie stracić osiemdziesięciomilionowej dotacji.

A na co stawiają władze wojewódzkie? Wydają 360 000 000 złotych na rozwój dróg wojewódzkich. I znacznie mniej: 113 000 000 złotych na rozbudowę i modernizację linii kolejowych oraz zakup taboru kolejowego.   

I dobrze, bo nie chodzi o to, by rezygnować z dróg całkowicie. Raczej o modernizację, a nawet i narzucenie sposobu myślenia o transporcie publicznym, w tym kolejowym. O poszerzenie przestrzeni dla pieszych. O to, by podróż pociągiem, tramwajem, czy autobusem była normą, niezależnie od statusu społecznego, czy posiadania samochodu. 

Żyjemy w skupisku miast, które powinno działać wspólnie i skutecznie. Aspirujemy do miana metropolii.

Jeśli jej kręgosłup nie działa, w jaki sposób może ona w ogóle zaistnieć?   

Czytaj więcej

 

Zmiana kategorii na: Lifestyle