Czytasz: Meble z hasioka i od mamy

Meble z hasioka i od mamy

Po zachłyśnięciu się skandynawskimi wnętrzami wracamy do PRL-u? Żałujemy, że wyrzuciliśmy stare meble?

Po pokazaniu obciachowych wnętrz naszych polskich mieszkań zdałam sobie sprawę z tego, że być może moda lansowana w PRL-u wcale taka zła nie była? Mogą świadczyć o tym grupy i fanpage'e na portalu społecznościowym Facebook. Grupy typu “Uwaga, jedzie śmieciarka” albo “Perły PRL-u” mają średnio po kilkadziesiąt tysięcy członków. Jedni wrzucają informacje o tym, gdzie ktoś wystawił coś wartościowego na śmietnik, a drudzy pytają o porady.

Pchli targ, internet i... śmietnik!

Aukcyjne portale internetowe, na których kupujemy wszystko, od samochodu po fotel, mają teraz coraz większą konkurencję. Po pierwsze z grup facebookowych dowiemy się gdzie, za ile i od kogo, a po drugie - co kupiliśmy i jak to odnowić. Dużym zainteresowaniem cieszą się też targi staroci i komisy.

Jednak moim zdaniem prawdziwym hitem jest zabieranie rzeczy ze śmietnika. Ktoś coś wystawił, podoba nam się to i taki mebel “adoptujemy”. Dosłownie i w przenośni. Zabieramy ze śmietnika i dostosowujemy do swoich potrzeb.

Zobacz jakie "perły" zamieścili członkowie grupy "Uwaga, jedzie śmieciarka - Śląsk" (fot. Facebook.pl):

Szkoleń i warsztatów z odnawiania jest coraz więcej. Coraz więcej osób zamiast zanieść krzesło czy komodę do stolarza czy tapicera woli odnowić mebel na własną rękę. Pomagają warsztaty albo internetowe tutoriale. Także w marketach budowlanych udzialają rad w doborze potrzebnych materiałów - pędzli, farb, papierów ściernych etc.

- Moda na takie meble wraca. Zachowanie przeszłości jest zawsze warte - mówi Filip Twarkowski, “Warsztat pod kasztanem”. - Przez lata uprzedziliśmy się do staroci, a teraz gdy rynek jest zapchany “dizajnem” powracamy do tych równe dizajnerskich lecz “wykpionych” mebli.

Vintage PRL nie dla każdego?

A takie odnowione meble mogą prezentować się naprawdę elegancko, oczywiście w odpowiedniej aranżacji. Choć nie każdy chce wrócić do czasów głębokiego PRL-u. Taki come-back nie jest pożądany przez osoby korzystające z usług profesjonalistów zajmujących się wystrojem wnętrz.

- To jest cecha osób, które mają w sobie taką specyficzną wrażliwość estetyczną - mówi Monika Zawolik-Szczyrbowska, architekt wnętrz.

Zdaniem Katarzyny Korus, również architekt wnętrz, to raczej kwestia wieku. Pokolenie dzisiejszych 50-60-latków raczej ucieka od takich wynalazków z odzysku. Dlaczego? Po prostu im się to “opatrzyło”, poza tym warto nadmienić, że nie kupowało się tego, co się podobało, a to co było, "co rzucili na sklep". Meblościankę kupowało się na długie lata. Trzeba też przyznać, że nasze polskie meble z czasów PRL-u były dobrze zaprojektowane, niektóre z nich nawet wracają do produkcji, ale już nie w milionach a w setkach egzemplarzy.

- Osoby w wieku 20-30 lat nie mają takich negatywnych skojarzeń z tymi meblami. Dzisiejsi 40-latkowkie otwarci są na mieszanie stylów - mówi Katarzyna Korus, architekt wnętrz. - Takie meble doskonale się do tego nadają, szczególnie w stylu typu “loft”.

Przeżyłam to sama!

To całe zamieszanie skłoniło mnie do spróbowania swoich sił. Stara komoda około 30-letnia, wprawdzie nie z tytułowego hasioka, a z antryja (przedpokoju), zyskała kolejne nowe wcielenie. Jednak zanim to nastąpiło pochwaliłam się swoim pomysłem mojej mamie, na co ona: - a to nie możesz kupić nowej, co będziesz starą komodę malować, po co? Próbowałam mamę przekonać, że na tym polega cały bajer, aby zrobić coś samemu. Uda się - super, nie uda, wtedy podreptam do sieciówki.

Ale po kolei. Po konsultacji z zaprzyjaźnioną złotą rączką udałam się do marketu budowlanego po farbę akrylową, pędzle, papier ścierny i lakier. Teraz już wiem, jak czują się panowie wysłani przez swoje kobiety do sklepu po tzw. "artykuły higieniczne". Wydałam kilkadziesiąt złotych i wzięłam się ostro do pracy. Szlifowanie, przemycie wilgotną ściereczką i malowanie. Mój tata doradzał, żebym dokładniej malowała, bo przecież smugi zostawiłam! Malowałam po swojemu. Przerwa na kawę i kolejne warstwy. Na drugi dzień komoda z przetarciami była gotowa. Jestem bardzo zadowolona. Zapłaciłam kilkadziesiąt złotych, a bawiłam się tak dobrze, jakbym znów była dzieckiem. Polecam!

Renowacja komody. Po lewej - przed, po prawej - po renowacji.

A Wy, po której stronie się opowiecie? Wolicie samemu "coś zmalować" czy kupić gotowe?

Czytaj więcej