Czytasz: Co się stało w Opolu?
Mieszkańcy przeszli ulicami Opola. W obronie samorządności. Prezydent uznał to za złamanie ciszy mediacyjnej.

O sytuacji Dobrzenia Wielkiego pisaliśmy w Silesion.pl wielokrotnie. W sprawie gmin przyłączonych bez zgody mieszkańców wypowiadały się niemal wszystkie siły polityczne. W niedzielę, w pierwszym marszu w obronie samorządności udział wziął jeden z liderów partii Razem, Adrian Zandberg. Ale to nie jego obecność była dla prezydenta Opola nie do przyjęcia.

MIESIĘCZNICA DOBRZEŃSKA

Marsz odbył się osiem miesięcy po wydaniu rozporządzenia włączającego 12 sołectw w granice administracyjne Opola. Wbrew mieszkańcom.

- My z mieszkańcami Dobrzenia byliśmy praktycznie od samego początku. Jeden z naszych działaczy Michał Pytlik brał udział w  proteście głodowym, który w końcu skłonił rząd do tego, żeby z mieszkańcami Dobrzenia rozmawiać. Dla nas w tej sprawie najważniejsze jest to, żeby po prostu brać pod uwagę lokalnych społeczności. Ten skandal polega przede wszystkim na tym, że rząd zignorował wolę przeważającej większości mieszkańców gminy - mówi Adrian Zandberg

To nie miesięcznica, ale marsz samorządności - zapewniał Rafał Kampa. O szczegółach mediacji prowadzonych z urzędem miasta mówić nie chce. Zasłania się ciszą mediacyjną. Marszu w obronie samorządności za jej złamanie nie uważa.

- My dzisiaj głównie chcemy skupić się w obronie samorządności. Organizujemy ten marsz, robimy to po to, żeby pokazać, że nadal jesteśmy; że sprzeciwiamy się decyzjom podjętym ponad głowami naszych obywateli, ale przede wszystkim jest wyrazem sprzeciwu wszystkich organizacji, które walczą w obronie polskiej samorządności - mówi Rafał Kampa

ŻYCIE PO GŁODÓWCE

Od czasu głodówki zmieniło się dużo. Tak uważa Michał Pytlik, który brał udział w proteście zorganizowanym w Gminnym Ośrodku Kultury w Dobrzeniu Wielkim.

- Byliśmy u ministra Błaszczaka, toczą się mediacje, została wypracowana bardzo konkretna propozycja. Bez tej głodówki nie bylibyśmy w tym miejscu w którym jesteśmy. Dla niektórych sytuacja wydaje się tak czy siak beznadziejna. Ja uważam, że szansa na zwycięstwo jest dalej spora - ocenia Michał Pytlik

Nie zmieniły się postulaty. Mieszkańcy wciąż walczą o o integralność gminy Dobrzeń Wielki. Chociaż słowo walka, zastąpione zostało przez mediacje. Sołectwa Czarowąsy, Borki, część Dobrzenia Małego, Świerkle, Brzezie i Krzanowice miałyby wrócić na mocy porozumienia między protestującymi a urzędem miasta Opola do granic gminy Dobrzeń Wielki. Do porozumienia jeszcze nie doszło, ale mediacje podobno szły dobrze.

CORAZ CISZEJ W DOBRZENIU

W Gminnym Ośrodku Kultury w Dobrzeniu Wielkim zwolnienia. Pracę straciło ponad 10 instruktorów. Działalność kończą zespoły, które rozwijały się przez lata. Dla dyrektora placówki, to smutny czas.

- Demokracja została podeptana. Całkowicie nie usłuchano ludzi, którzy w 100% wypowiedzieli się przeciwko przyłączeniu do Opola. To również jest degradacja gminy, która dobrze prosperowała. W tej chwili niestety ta gmina za rok, za dwa może być tą gminą która zbankrutuje - mówi Gerard Kasprzak

WSPARCIE ŚLĄZAKÓW

W opolskim marszu udział wzięła Natalia Pińkowska, przewodnicząca Rady Górnośląskiej. Dla niej Dobrzeń jest symbolem odbierania prawa do decydowania  o samych sobie. Za tę sytuację wini wszystkich, którzy na wybory nie poszli.

- Byliśmy zbyt bierni, przez lata zadowalała nas ciepła woda w kranie, nie chodziliśmy na wybory i daliśmy piętnastu procentom wyborców prawo do tego żeby zdecydować o rządzie większościowym, który może zrobić wszystko, co sobie wymyśli - ocenia Pińkowska

Uczestnicy marszu przestrzegają, że to co się wydarzyło na opolszczyźnie, to dopiero początek, do tego co moze wydarzyć się w całym kraju. Kolejna ma być Warszawa, potem Ostrołęka, Bełchatów, inne miejsca…

"Rząd mówi, że słucha ludzi. W ogóle nie słucha".

- Każdy protest jest bardzo ważny, bo może w końcu ktoś się obudzi i zobaczy, ze tutaj zostały podeptane podstawowe prawa człowieka - dodaje Gerard Kasprzak

Adrian Zandberg ma nadzieję, że partia rządząca nie będzie manipulowała ordynacją wyborczą próbując zapewnić sobie w zwycięstwo.

SŁUCHAŁ PREZYDENT

Czy rząd usłyszał głos z Opola nie wiadomo. Na pewno usłyszał go prezydent miasta Arkadiusz Wiśniewski. Do słów „złodzieje z ratusza” się nie odniósł. Zauważył jednak wśród protestujących członków grupy mediacyjnej. I mediacje zerwał.

W nawiązaniu do niedzielnej manifestacji, której organizatorami i uczestnikami byli członkowie zespołu mediacyjnego oraz odnosząc się do faktu, że wójt Dobrzenia Wielkiego – Henryk Wróbel wraz z radą gminy przeprowadza konsultacje, których celem jest próba odwrócenia decyzji Rady Ministrów zmieniającej granice Opola, oświadczam, że Opole odstępuje od mediacji. - pisze w oświadczeniu wysłanym zaledwie godzinę po rozpoczęciu marszu

Jednocześnie miasto Opole podtrzymuje gotowość do wsparcia finansowego gminy Dobrzeń także przez kolejne lata.

Czekamy albo na akceptację, albo będziemy musieli wracać do dalszych protestów - mówił Rafał Kampa przed rozpoczęciem marszu.

Członkowie grupy mediacyjnej zapowiedzieli, że swoje stanowisko przedstawią po poniedziałkowej sesji sejmiku województwa opolskiego.

Czytaj więcej