Relacja

Marek Plura: "Żyjemy ciągle na prowincji"

Europoseł o straconej szansie Katowic na przyjęcie unijnych agencji z Londynu.

Po wyjściu Anglii z Unii Europejskiej nową siedzibę będą musiały znaleźć dwie unijne agencje. Chodzi o Europejską Agencję Leków (EMA) oraz Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA). Poseł Jerzy Polaczek oraz prezydent Marcin Krupa zabiegali o wskazanie Katowic jako oficjalnego miasta kandydata Polski. Rząd Beaty Szydło zamiast Katowic, wskazał Warszawę.

- Kiedy słyszałem o marzeniach Katowic na przyjęcie unijnych agencji pomyślałem, że to mrzonki i teatralny gest. Raczej nikt rozsądny nie byłby w stanie się pod tym podpisać - mówi europoseł Marek Plura.

Jak zapewnia europoseł, to nie jego brak wiary w potencjał naszego regionu, ale fakt, że żyjemy w kraju centralistycznym. A w tym układzie Katowice są na prowincji. I na niej pozostaną.

- Rząd będzie zawsze rządem warszawskim. Tam będą spływały wszystkie potencjalne „konfitury”. Jest centrala i prowincja. My jesteśmy ciągle na tej prowincji - przyznaje Marek Plura.

Roli regionu zdaniem europosła nie zmieni także metropolia. GZM może być obszarem konkurencyjnym dla stolicy. Szanse jednak ma wyłącznie w kwestiach gospodarczych, dobrobytu czy turystycznym. Nigdy jednak politycznym. Jak podkreśla Marek Plura niezależnie od tego jak bardzo będziemy zabiegali o międzynarodowe uznanie, zawsze będzie wygrywała Warszawa.

- Jeżeli decyzje będą zależały od interesu politycznego, każda władza będzie stawiać na Warszawę - ocenia europoseł.

O przyjęcie unijnych agencji ubiega się 20 miast z całej Unii. Ewentualny sukces Warszawy to mimo wszystko sukces.

- Cieszę się na myśl, że w Polsce będzie bardzo ważna agencja unijna - mówi Marek Plura.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Długi weekend