Czytasz: Marcin Wyrostek: „Ja cisnę w akordeon, wy wyciśnijcie trochę krwi”

Marcin Wyrostek: „Ja cisnę w akordeon, wy wyciśnijcie trochę krwi”

Wakacje to najgorszy czas dla centrów krwiodawstwa. Katowickie próbuje z tym walczyć. I pokazuje spot reklamowy ze śląskimi gwiazdami.

Katowickie Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa jest najlepsze. Pokazują to dane statystyczne. Podczas, gdy warszawskie centrum zaopatruje 110 szpitali, to w Katowicach ma ich aż 167. Każdego dnia trafia do śląskich placówek aż 250 litrów cennego płynu. - Sukcesywnie rośnie nam też liczba krwiodawców – przyznaje Stanisław Dyląg, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach. Podkreśla jednak, że krew potrzebna będzie zawsze. - Medycyna się rozwija i dziś wykonujemy już takie operacje, które jeszcze kilka lat temu były nie do pomyślenia – zaznacza doktor Dyląg.

Wakacyjna wypadkowość

Kim jest przeciętny śląski krwiodawca? - To młoda osoba, między 24 a 30 rokiem życia – mówi Aleksandra Dyląg, zastępca Kierownika Ośrodka Dawców Szpiku w RCKiK. Problem w tym, że to właśnie ta konkretna grupa najczęściej wyjeżdża na letnie wakacje. Gdy dodamy do tego fakt, że wypadkowość w lipcu i sierpniu jest zwykle największa, nie dziwi fakt, że kampanie promujące oddawanie krwi ruszają na moment przez ostatnim dzwonkiem.

Plejada śląskich gwiazd

- Ja cisnę w akordeon, wy wyciśnijcie trochę krwi – namawiał w środę (14 czerwca obchodzony był Światowy Dzień Krwiodawcy) Marcin Wyrostek, jeden z bohaterów najświeższego spotu promocyjnego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach. Przyznawał, że sam jest krwiodawcą. - Mam grupę krwi AB+ - dodawał z dumą.

Do udziału w spocie centrum zaprosiło też aktorkę Grażynę Bułkę i kucharza Remigiusza Rączkę. - Tak, jak w kuchni bez wody nic się nie uwarzy, tak w medycynie jest bez krwi – mówił śląski kucharz.

Przepustka... za krew

- To nie boli - przekonywała Karolina Hucia, jedna z honorowych śląskich krwiodawczyń. W środę wystąpiła w roli... układu krwionośnego. Ubrana w obcisły kombinezon, na których żyły i tętnice zaznaczył znany bodypainter z Jaworzna – Marian Folga, przyznawała, że pierwszy raz oddawała krew, gdy jej były chłopak był w wojsku. - Mógł dzięki temu wyjść na przepustkę – uśmiechała się Hucia.

Czytaj więcej