Relacja

Mały Asyż w Tychach robi wrażenie, ale potrzebuje też pieniędzy

Odwiedziliśmy plac budowy, zobaczcie zdjęcia.

Imponujące piaskowe wieże widoczne z drogi krajowej nr 1 zwracają uwagę wszystkich kierowców. Co to takiego? Szczyt kościoła świętych Franciszka i Klary w Tychach, zwany Małym Asyżem.

Wieże wyrosły z ran Chrystusa 

W grudniu 1991 r. metropolita katowicki wyraził zgodę na utworzenie w Tychach placówki zakonnej z podjęciem duszpasterstwa parafialnego. Osiem lat później rozpoczęła się budowa. Kompleks przy ul. Paprocańskiej 90 od początku własnoręcznie wznosi ojciec Wawrzyniec Jaworski. Niemal każdego dnia spotkać go można na budowie. Nie wygląda jak duchowny, jeżeli ktoś go nie zna, nie odróżni spośród pozostałych budowniczych. Rosnący tu kompleks kościelno-klasztorny budowany jest z kamienia, łudząco podobnego do tego, z którego powstały budowle w Asyżu. Kościół zbudowany jest na planie krzyża. Wspomnianych wcześniej pięć wież wyrasta z ran Chrystusa: jego nóg, rąk i serca. To one robią największe wrażenie. Jak zdradzają nam tutejsi budowniczy, widać z nich nie tylko całe miasto, ale i Katowice oraz Bielsko.

Dotacje od franciszkanów się skończyły 

Budowany od ponad 17 lat kompleks zachwyca, ale jego dokończenie nie jest proste. Dotychczas bowiem inwestycja finansowana była przez Prowincję Wniebowzięcia NMP Zakonu Barci Mniejszych w Polsce. - Pieniądze od franciszkanów się skończyły, teraz możemy liczyć tylko na parafian – zdradzają nam tutejsi pracownicy. Klasztor w Tychach należy bowiem do jednej z pięciu prowincji franciszkańskich w Polsce. Dotacje się jednak skończyły, bo pieniądze potrzebne są teraz na budowę nowego kościoła w Panewnikach.

Chcą dożyć końca budowy 

Tymczasem w Tychach wykonać trzeba jeszcze m.in. posadzki, oświetlenie i ogrzewanie. Budowniczy nie narzekają, ale zdradzają, że jest jeszcze dużo do zrobienia. - Trzeba podpiąć m.in. prąd i bieżącą wodę, to bardzo drogie inwestycje. My chyba nie dożyjemy końca tej budowy – mówią zasmuceni.

CZYTAJ TAKŻE: Tychy pozazdrościły tężni solankowej

Budowniczy, którzy pomagają ojcowi Wawrzyńcowi, to skromni ludzie, nie chcą się przedstawić. Ich życiowe historie podobnie jak sam kompleks, są niesamowite. Jest wśród nich m.in. były radiowiec i didżej, który grywał w największych śląskich dyskotekach. Dziś pracują,przy budowie kościoła, niemalże za darmo, bo to wielki cel.

Na stronie parafii podany jest numer konta, pod którym można wesprzeć budowę kompleksu.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Długi weekend