Czytasz: Gliwiczanie mówią #CzołgJestNasz!

Gliwiczanie mówią #CzołgJestNasz!

Stojący od 71 lat czołg T-34 na skwerze w centrum Gliwic wyrasta na gwiazdę formatu ogólnopolskiego. Nie za zasługi, jakie odniósł podczas wojny, ale za to, że po prostu jest, ale jeśli na czas nie zostaną podjęte odpowiednie kroki, może zniknąć.

Poruszenie wśród gliwiczan wywołała informacja 2 tygodnie temu, jakoby czołg przy ul. Jasnogórskiej i Powstańców Warszawy miał zmienić do 5 grudnia adres, na Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy.

Wojsko przedstawiło swoją wersję zdarzeń, gliwicki magistrat swoją - “to my nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pismo” i wysyła kolejne, tym razem skierowane do komendanta 4 Wojskowego Oddziału Gospodarczego w Gliwicach.

Temat jest otwarty - pisze w liście Piotr Wieczorek, wiceprezydent Gliwic - Uważamy, że sprawa ewentualnej obecności w przestrzeni miejskiej czołgu T-34 wymaga spokojnego podejścia, a nie nadmiernego i nieuzasadnionego pośpiechu.

Czekać nie chcą radni. Na najbliższej sesji Rady Miasta (17 listopada) zaprezentują uchwałę, która ma "wymóc" na prezydencie Frankiewiczu, aby ten wysłał stosowne pismo do Ministerstwa Obrony Narodowej. Czekać też nie chcą gliwiczanie, którzy od ponad tygodnia tłumnie odwiedzają czołg, robią sobie z nim pamiątkowe zdjęcia i wspominają - w zależności od wieku. Jedni czasy wojny i opowiadają wnukom, drudzy - jak się umawiali pod czołgiem na randkę, a trzeci - jakie ewolucje robili na lufie T-34.

Ten miejski ruch skanalizowało stowarzyszenie OSOM Gliwice, które zorganizowało happening. Czołg został ubrany w niebiesko-czerwone barwy miasta, ktoś wetknął w lufę papierowego kwiatka, a ktoś inny puszczał bańki. W sumie czołgu “pilnowało” kilkadziesiąt osób. Cała akcja zakończyła się wspólnym zdjęciem, tak na wszelki wypadek - dodają organizatorzy happeningu.

Frekwencja nas nie zaskoczyła, wnioskując po fali sprzeciwu wyrażonego w internecie, spodziewaliśmy się licznej grupy gliwiczan i tak też było - mówi Bartosz Rybczak z OSOM Gliwice. - Od najmłodszych, kilkuletnich uczestników do najstarszych pokoleń gliwiczan. Byli wszyscy, rodzinami, a nawet niektórzy ze zwierzakami.

Happening przed czołgiem T-34. (fot. OSOM Gliwice)

Do walki o maszynę, która przed laty sama walczyła, włączyły się nawet czworonogi? Co na to prezydent Frankiewicz, który poinformował, że przeprowadzi w najbliższym czasie konsultacje społeczne? Czy taka forma pospolitego, gliwickiego ruszenia to za mało, aby czołg został na swoim miejscu?

Czytaj więcej