Czytasz: Lokomotywa uderzyła w punto. Zobacz, co z niego zostało

Lokomotywa uderzyła w punto. Zobacz, co z niego zostało

Głośne trąbienie i jeszcze głośniejszy huk zgniecionej karoserii. Lokomotywa na przejeździe kolejowym w Dąbrowie Górniczej uderzyła w fiata punto. W środku na szczęście siedział manekin.

Od stycznia do marca na podobnych do tego - przy ul. Harcerskiej w Dąbrowie Górniczej - przejazdach kolejowych doszło do ok. 40 wypadków. 18 osób zginęło. By pokazać, czym skutkuje chwila nieuwagi albo pośpiech, Wyższa Szkoła Biznesu wspólnie z dąbrowskimi służbami, zdecydowała się przeprowadzić specjalną symulację. Na torach zaparkowało punto ze szrotu. Kilkaset metrów dalej ogromna lokomotywa.

Kawalkada służb

Przy ul. Harcerskiej pełno gapiów. Przyszli głównie mieszkańcy domków na dąbrowskim Staszicu. Niektórzy poważnie zaniepokojeni faktem, że przez ich ulice przejechało tyle wozów strażackich i policyjnych. - Co się stało? - pytała dąbrowianka. - Dopiero się stanie - pokazywano jej na zaparkowane na torowisku czerwonawe punto.

Huk i chmura gęstego pyłu

Zanim ruszył, dla większego efektu, maszynista cofnął jeszcze o kilkaset metrów. Z głośnym trąbieniem lokomotywa potoczyła się po torach, a większość widzów wydarzenia dosłownie wstrzymała oddech. I stało się. Huk w momencie zderzenia z fiatem był spory. Później pojazd był wleczony jeszcze przez kilkadziesiąt metrów. W powietrze uniosła się chmura pyłu.

Co gdyby za kierownicą siedział człowiek?

Skutki? - Manekinowi, który siedział za kierownicą, odpadła ręka – pokazywał jeden z gapiów. Niektórzy woleli nawet nie myśleć co byłoby, gdyby w środku siedział prawdziwy człowiek. Sądząc po stanie auta, mogło być różnie. Akcja ratownicza odbywała się jednak z prawdziwym zaangażowaniem służb. Najpierw na miejscu zjawiła się Straż Kolei, a potem wszystko poszło już lawinowo. - Teren zabezpiecza teraz policja i straż pożarna – współdyrygował akcją kapitan Robert Husarz z dąbrowskiej straży pożarnej. Ostatecznie manekina z auta zabrano do karetki pogotowia.

Tragedia działa na wyobraźnię

Po co robi się takie crash testy? Jacek Karniewski z biura prasowego PKP Polskich Linii Kolejowych tłumaczył, że na przejazdach kolejowych wciąż, mimo wielu akcji profilaktycznych, dochodzi do tragedii. - Kierowcy nie zwalniają przy niestrzeżonych rogatkach. Są przyzwyczajeni, że tędy mało co jeździ, aż w końcu kończy się tragicznie – mówił. - Najlepiej działa na nas coś, co zobaczymy na własne oczy – pokazywał na zgniecione punto.

Czytaj więcej