News

Zbiornik w Goczałkowicach ochroni przed podtopieniami

00:58

Lokalne podtopienia to jeszcze nie powódź. Zbiornik w Goczałkowicach ochroni nas nawet przed dużym wezbraniem powodziowym – mówi kierownik zapory. Aby sprawdzić jak wygląda sytuacja po deszczu, na miejsce, do Goczałkowic pojechała Milena Nykiel

Bać się czy nie? Służby kryzysowe wojewody śląskiego ostrzegają przed zagrożeniem powodziowym. - Ostrożnie podchodzimy do takich ostrzeżeń. W gotowości jesteśmy przez cały rok, dlatego trzy dni intensywnych opadów nie robią na nas istotnego wrażenia – mówi Andrzej Siudy, kierownik zapory w Goczałkowicach. Zapewnia, że tutejszy gigant – zbiornik przeciwpowodziowy mogący pomieścić 161 milionów metrów sześciennych wody, poradzi sobie z kapryśną pogodą.

Na powódź się raczej nie zanosi


Centrum Zarządzania Kryzysowego wojewody śląskiego już w niedzielę wieczorem zaczęło ostrzegać przed zagrożeniem powodziowym. Głównie na terenie Beskidu Śląskiego. - Październik to jednak wyjątkowo suchy miesiąc - mówi Siudy. W poprzednich latach na początku jesieni nie było zagrożenia powodzi. Statystyki są po naszej stronie – uspokaja kierownik zapory. Prognozuje, że problemów możemy się spodziewać dopiero wraz z roztopami, czyli najprawdopodobniej w przyszłym rok. O ile oczywiście będziemy mieli naprawdę śnieżną zimę.

Rezerwa większa niż fala powodziowa z 1997 roku

 Jak działa zbiornik? Służby pilnują, by zostawić w nim odpowiednio wyliczoną przestrzeń na wodę z opadów. To tzw. rezerwa powodziowa. Nie szacuje się jej na oko. Rezerwa to czysta matematyka i obecnie wynosi 66 milionów metrów sześciennych. Kierownik zapory tłumaczy, że w momencie intensywnych opadów – takich jak w ostatnich dniach – woda z terenu zlewni z impetem wpada do zbiornika. Część jest magazynowa, część zrzucana przez urządzenia spustowe do Małej Wisły.


- Tak wygląda odpowiednia regulacja wody przy opadach – mówi Siudy.

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Video