Relacja

Lekkoatletyczne HME - Małgorzata Hołub: teraz chcemy medalu na stadionie

Członkinie polskiej sztafety 4x400 m, które zdobyły tytuł mistrzyń Europy w belgradzkiej Kombank Arenie zgodnie podkreślały, że spełniły się ich marzenia.

"Teraz chcemy medalu na stadionie" - powiedziała PAP Małgorzata Hołub, która biegła na drugiej zmianie. Biało-czerwone długo musiały czekać na start finału, bo organizatorzy zmagali się z problemami technicznymi.

"Miałyśmy już podobną sytuację kiedyś w Bydgoszczy. Ta awaria działała więc na naszą korzyść, bo wiedziałyśmy, jak sobie z tym poradzić. Motywowałyśmy się wzajemnie. Dwa razy słyszałyśmy też Mazurka Dąbrowskiego, który dodawał skrzydeł. Nasz hymn znają już chyba po tych mistrzostwach w Serbii wszyscy" - podkreśliła Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań).

Ona podała pałeczkę Hołub, która wcześniej zdobyła w sztafecie brązowy medal halowych mistrzostw Europy w Pradze w 2015 roku oraz srebrny rok temu w Potrland w mistrzostwach świata.

"Było miejsce trzecie i drugie, więc przyszła pora na pierwsze. Wiedziałyśmy, że jesteśmy na to przygotowane, ale nie chciałyśmy zapeszać. Zaczęłam jako trzecia, bo źle odebrałam pałeczkę. Dałyśmy jednak sobie radę. Teraz chcemy medalu na stadionie" - wskazała wyraźnie wzruszona Hołub (KL Bałtyk Koszalin).

Polki wywalczyły pierwsze złoto w historii w rywalizacji sztafetowej w HME.

"Nie wiedziałyśmy o tym, ale w takim razie zawsze się będzie o nas pamiętało. Jesteśmy złotymi dziewczynami z Polski. Z tyłu głowy była myśl o zwycięstwie, ale różnie się to układa" - dodała Iga Baumgart (BKS Bydgoszcz).

Biało-czerwone wytrzymały trudny mistrzostw, chociaż dwie zawodniczki ze sztafety miały w nogach trzy starty w Belgradzie, a trzecia dwa.

"Wyśmienicie się czuję, jako multimedalistka tak ważnych zawodów. Te mistrzostwa przejdą do historii, bo nasza kadra startowała fenomenalnie. Pokazaliśmy, że wracają najlepsze czasy polskiej królowej sportu" - podkreśliła Justyna Święty (AZS AWF Katowice).

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: Zdrowie