Czytasz: "Wszyscy razem pięści w górę, obalimy dyktaturę"

"Wszyscy razem pięści w górę, obalimy dyktaturę"

"Łańcuch światła" wrócił pod sądy. Protest także w Katowicach.

Protesty przeciwko reformom sądownictwa zorganizowano w czwartek w wielu miejscach kraju, w tym także w Katowicach.

200 osób przed sądem w Katowicach

Przed katowickim sądem rejonowym zgromadziło się ok. 200 osób. Wielu manifestantów miało w rękach świece, kilku – flagi narodowe. Przy wejściu do sądu ustawiono znicze. "Za łamanie konstytucji musi być kara" – głosił jeden z napisów. Uczestnicy manifestacji mówili, że walczą o niezależne sądownictwo, respektowanie konstytucji i wolne media.

Prawnik i politolog Maria Ochwat odniosła się do kary nałożonej przez KRRiT na TVN.

- Swoboda wypowiedzi stanowi jedną z podstaw demokratycznego społeczeństwa i tak naprawdę jest warunkiem jego rozwoju, jeżeli odbierzemy mediom rolę obserwatora publicznego, informowania o sprawach ważnych, które nas interesują, będzie to pierwszy krok w kierunku państwa totalitarnego – dodała.

Ponad 100 osób przed sądem w Opolu

W Opolu, gdzie pod budynkiem Sądu Okręgowego na placu Daszyńskiego od kilku dni systematycznie gromadzi się po kilkadziesiąt osób, w czwartek pojawiło się ich ponad sto. Od kilkunastu do kilkudziesięciu osób przyszło pod siedziby sądów w kilku miastach powiatowych regionu.

W czwartek Senat kontynuował rozpoczętą w środę debatę ws. nowej ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa prezydenta Andrzeja Dudy. Wcześniej - od wtorku - senatorowie dyskutowali nad innymi przepisami zainicjowanymi przez prezydenta - nowelizacją ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Protesty, które nawiązują do lipcowych zgromadzeń przeciw reformie sądownictwa, zainicjowała Akcja Demokracja. Według organizatorów, "łańcuch światła" miał odbyć się w 77 miastach.

Gorąco w Warszawie

W Warszawie protestowano przed Pałacem Prezydenckim, potem tłum demonstrujących przeszedł przed budynek Senatu, gdzie trwają prace nad ustawą o Sądzie Najwyższym. Przed godz. 21. organizatorzy - Akcja-Demokracja - oficjalnie rozwiązali zgromadzenie; jego uczestnicy mówili, że zostaną przed parlamentem, by dalej protestować. Policja szacuje, że w zgromadzeniu przed Pałacem Prezydenckim i Senatem uczestniczyło w sumie ok. 2 tys. osób.

Zgromadzenie rozpoczęło się przed godz. 19. Protestujący mieli m.in. transparenty: "Partia rządzi, partia sądzi", "Prezydent, Sejm i Senat łamią prawo - Akcja Demokracja", "Wolne sądy osądzą PiS". Skandowano: "Wolne sądy, wolne wybory, wolna Polska" i "Chcemy weta".

Widać było flagi polskie i Unii Europejskiej. Demonstranci rozwinęli dużą biało-czerwoną flagę. Na melodię kolędy "Przybieżeli do Betlejem" śpiewano pod adresem prezydenta Andrzeja Dudy: "Stoją ludzie pod pałacem w rozpaczy, czy dla pana wolność sądów coś znaczy".

Po przejsciu przed budynek Senatu skandowano m.in.: "Wszyscy razem pięści w górę, obalimy dyktaturę", "Wolne sądy i poglądy".

Organizatorzy zgromadzenia mówili, że ten protest to "moment próby i ostatni dzwonek".

- Prędzej czy później PiS zapłaci polityczną cenę za niszczenie demokracji. Władza obawia się protestu. Dlatego też tak długo przeciągali prace nad ustawami. Wiedzą, że gdy zimno i święta za pasem, trudno nam protestować. Trudno, ale trzeba. To czas próby dla nas i dla Polski - podkreślano.

WS/PAP

fot. Instagram

Czytaj więcej