Relacja

Mija tydzień od pierwszego “łańcucha światła”

Po godz. 21:00 zapłonęły pod sądami świece i zebrali się ludzie, którzy chcą okazać swój sprzeciw wobec zmian w sądownictwie.

Najlpierw w niedzielę, 16 lipca, później już codziennie od wtorku o 21:00 na ulicach i placach przed sądami pojawiają się przeciwnicy zmian przygotowanych przez posłów i senatorów Prawa i Sprawiedliwości.

Przychodzą całe rodziny - od kilkulatka po babcię i dziadka. Kiedy ktoś musi już wracać do domu, iść na nockę, przekazuje swoją świeczkę komuś innemu. Stali bywalcy świetlnych protestów już się rozpoznają na ulicach i pozdrawiają - powstała taka rodzinna wieź, wspólnota - mówią. Z jednej strony to piękne, ale i smutne, że musiało do tego dojść - tłumaczą. Plus jest taki - mówi jedna z protestujących w Katowicach, że ludzie w końcu nauczyli się hymnu Polski, a i zgłębili Konstytucję.

Łańcuchy światła - bez polityki?

W spotkania zaangażowały się także znane osoby ze świata polityki, aktorzy czy nauczyciele akademiccy. 

"Wolne sądy to sprawa wszystkich obywatelek i obywateli, w stolicy i w całym kraju. To nie spór o władzę, ale o to czy w sądach, zarówno tych mniejszych, rejonowych, jak i okręgowych oraz apelacyjnych, będą zapadać wyroki wolne od politycznych nacisków. Będziemy dalej bronić niezawisłości sądów. W niedzielę o 21:00 zbieramy się pod sądami w całym kraju. Bierzemy ze sobą świeczki i tworzymy wielki Łańcuch Światła, który połączy całą Polskę. Gromadzimy się pod dwoma hasłami: Chcemy Weta i Wolne Sądy. Nie zabieramy emblematów partii i organizacji politycznych. Protestujemy w spokoju, z determinacją i godnością." - napisali internauci na jednym z wydarzeń facebookowych.

Łańcuch światła - 23 lipca w Katowicach:

W Gliwicach protestujący wyszli na ulicę, policja zablokowała ulicę Kościuszki. Z relacji świadków wynika, że zebrało się około półtysiąca osób.

ŁAŃCUCH ŚWIATŁA - 23 LIPCA W GliwicaCH:

ŁAŃCUCH ŚWIATŁA - 23 LIPCA W TychaCH:

"Nie poszedłem na wybory. Wybaczcie"

Jedno z niedzielnych wystąpień za mikrofonem przed katowickim sądem należało do katowickiego adwokata Sławomira Zaręby. Ubrany w wór pokutny z doczepioną tabliczką z napisem "Nie poszedłem na wybory. Wybaczcie" opowiadał o tym, jak to nie wziął udziału w poprzednich wyborach parlamentarnych, które wygrało, ku jego zaskoczeniu, PiS.

- Nie poszedłem na wybory, bo to była piękna, słoneczna niedziela, jedna z ostatnich takich niedziel, kiedy mogłem wsiąść na motocykl. 25 października jest już praktycznie koniec sezonu. Choć jeżdżę już od 30 lat, wciąż jestem nienasycony. I w tamtą niedzielę, też powiedziałem, że najpierw pojeżdżę, a potem pójdę do urny. Trochę mi zeszło, w drodze powrotnej był korek i jak wróciłem, urna była już zamknięta - tłumaczył Zaremba.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.baron@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Karolinki 2017