Czytasz: Śpiewają na całe gardła, z miłości do tradycji

Śpiewają na całe gardła, z miłości do tradycji

Kuczeryki to w języku łemkowskim loczki, kędziorki. To też nazwa śląskiego zespołu, który śpiewa tradycyjne pieśni słowiańskie.

Spotykają się, śpiewają pieśni słowiańskie i mają sporo planów na przyszłość – tak o sobie mówią Kuczeryki. To grupa osób zafascynowanych śpiewem tradycyjnym, słowiańskim folklorem i pięknem ludowych pieśni. Śpiewają pieśni polskie z różnych regionów kraju, również śląskie, ale też pieśni Słowian wschodnich i południowych, bo podoba im się ukraiński wielogłos i bałkańska rytmika. Uczą się śpiewać naturalnym, białym głosem, jakim śpiewano kiedyś na wsiach i promują słowiańską kulturę ludową na Śląsku.

- Przy śpiewie białym śpiewano bardzo głośno i na otwartym gardle. To wynikało z wiejskich plenerów, otwartych przestrzeni i imprez wiejskich, na których było głośno i gwarno. To był ich naturalny śpiew. Dla nas prawie krzyk, taki śpiewo-krzyk – mówi Anna, która do zespołu dołączyła 1,5 roku temu.

Śpiewają jak "stare baby"

Członkowie grupy są młodzi, ale za największy komplement po koncertach uznają opinię: "śpiewaliście jak stare baby". Spotykają się od kilku lat. Łączy ich miłość do folkloru. Uczą się od osób, które zbierają pieśni w czasie badań terenowych. Poznają nowe słowa i języki, bo to pieśni głównie bałkańskie, ukraińskie i białoruskie, często obrzędowe i archaiczne. Kuczeryki starają się sięgać do źródeł. Słuchają nagrań muzykantów z wypraw etnograficznych. I śpiewają. O czym?

- Pieśni opowiadają często okrutne historie, nieszczęśliwe miłości, śmierć, traumatyczne wydarzenia. Chodziło o to, by w ten sposób przepracować traumę i tragedie, odreagować poprzez śpiew. Śpiewamy w grupie i tak wytwarza się rodzaj więzi między nami. Stoimy w okręgu i śpiewamy do siebie wzajemnie – opowiada Anna.

Oprócz niej, do grupy należy 14 osób z Zabrza, Gliwic, Bytomia, Cieszyna. To studenci, jest programista, anglistka, pracowniczka ogrodu botanicznego i wykładowczyni Akademii Medycznej. Spotykają się w Katowicach, raz w tygodniu. Nie są wykształconymi muzykami, śpiewają dla przyjemności i w gronie przyjaciół. O sobie mówią „spadkobiercy tradycji”.

"Na próby chodzę nawet chora"

- To nasza pasja. Dla mnie to rodzaj pieśni, który wzbudza najwięcej emocji. Taki śpiew jest monumentalny, przejmujący, kiedy brzmi ściana dźwięków to śpiew całkiem bierze nade mną władanie – opowiada Anna. - To przyjemność, która pozwala mi zapomnieć o codzienności. Żyję aktywnie, ale nie wyobrażam sobie tygodnia bez próby. Nawet gdybym zachorowała to nie odpuściłabym spotkania z zespołem.

Kuczeryki nie często koncertują. W tym roku śpiewali pieśni żniwne na otwarciu galerii pod Rondem Sztuki. Odbył się też koncert „Wyleciała dusza z ciała” na cmentarzu w dniu Wszystkich Świętych.

Zaśpiewają też dzisiaj o godz. 19 w Strefie Centralnej (Katowice, Plac Sejmu Śląskiego 2). Biletem wstępu będzie symboliczna opłata do kapelusza.

Zdjęcia: Bartłomiej Sowa

Czytaj więcej