Czytasz: Kto zagraża samorządności?
01:49
Koalicja PO-PSL-RAŚ-SLD przegłosowała poparcie dla „Karty Samorządności” oraz apelu obrony samorządności terytorialnej w Polsce. W czasie sesji radni wzajemnie oskarżali się o działania niszczące samorządy.

Za uchwałami Sejmiku Woj. Śląskiego popierającymi „Kartę Samorządności” oraz wystosowany wraz z nią w marcu apel, głosowali w poniedziałek radni rządzącej woj. śląskim koalicji PO-PSL-RAŚ-SLD. Radni klubu PiS byli przeciwni lub wstrzymali się od głosu – proponując przyjęcie deklaracji wieńczącej I Kongres Sejmików Wojewódzkich, który odbył się w zeszły czwartek w Łodzi.

W dyskusji nad „Kartą Samorządności” przewodniczący klubu radnych PiS Jan Kawulok ocenił, że potrzeba dyskusji nad samorządnością w kontekście m.in. „pewnych problemów z tożsamością sejmików”.

- W roku 2003 koalicja SLD-PSL likwiduje samorząd na etapie służby zdrowia. Budżet samorządu województwa, to 2 mld zł. Wraz z likwidacją Śląskiej Kasy Chorych straciliśmy 8 mld zł. (...) Zawsze będą kwetsie sporne miedzy rządzem a samorządem. Powinniśmy zacząć mówić swoim głosem, nie bać się tej samorządności - mówi Jan Kawulok, PiS

Z tezami radnego PiS zgodził się lider RAŚ Jerzy Gorzelik. Jego zdaniem trzeba jednak wyciągnąć inne wnioski.  

- Moja konkluzja jest taka, że w łonie partii rządzącej są osoby myślące tymi zdrowymi kwestiami. Pora upomnieć się o regionalne kasy chorych. Będę trzymał kciuki za to myślenie u radnego Kawuloka i poparcie działań Andrzeja Sośnierza, który w koalicji rządzącej jest głównym przeciwnikiem aktywności ministra zdrowia Konstantego Radziwiła - mówi Jerzy Gorzelik

Członek zarządu woj. śląskiego Stanisław Dąbrowa (PSL) uznał, że dyskusja nad samorządem zmierza obecnie ku wyborowi Polski samorządowej lub scentralizowanej. Ocenił, że od 20 lat Polska zmierzała do tej pierwszej odpowiedzi; teraz jednak sytuacja odwraca się, chociażby wraz z utratą wpływu samorządów wojewódzkich na Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

- Najlepiej, najefektywniej pieniądze wydaje się na dole - przekonywał.

Senator Adam Gawęda (PiS) zdiagnozował, „że w jakiś sposób nie do końca uczciwy – z pogwałceniem pewnych norm demokratycznych - próbuje się wprowadzić apel, który ewidentnie jest działaniem politycznym”.

- Jeśli czyta się w treści apelu, że +my, obywatele+, to już jest daleko idące nadużycie. To jest apel wybranej części samorządowców, którzy idąc w głosie politycznego nakazu, przygotowali apel, który absolutnie nie odpowiada linii współpracy pomiędzy rządem i samorządem - przekonywał senator.

Odpowiadający Gawędzie marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa ocenił, że „Karta” i apel „to nie wymysł jakiejś koalicji w tym sejmiku, a wymysł wszystkich korporacji samorządowych, które wspólnie próbują robić coś – a mogą bardzo mało – żeby przeciwstawić się temu, co się obecnie dzieje". „A dzieje się to, że rządzi układ, patologia. Nasyła się CBA na urzędy marszałkowskie – to jest ta atmosfera, w której tak pięknie rozwija się samorządność, o której mówił pan senator” - uznał marszałek.

Saługa wymienił m.in. mający trafić w środę do Sejmu projekt nowego Prawa wodnego, w którym – jak mówił – regionom zostaną środki na meliorację. Na kolejnej sesji sejmik będzie prawdopodobnie musiał dostosować się do nowego Prawa ochrony środowiska, w którym – jak zaznaczył – uniemożliwia się samorządom wpływ na to, kto rządzi jednostką samorządową, jaką są Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

- Co to jest? Skok na kasę. Nie udało się tego zabrać, to się zmienia władze. I ta Karta, ten apel to jest coś, gdzie my, samorządowcy różnych szczebli doszliśmy do wniosku, że musimy się przeciwstawiać temu, co robi rząd Prawa i Sprawiedliwości, co robi dzisiaj większość sejmowa - podkreślił Saługa.

 

Czytaj więcej