Czytasz: Książka gorszycielki
"Sztuka kochania" była chętniej kupowana niż "Trylogia", a Michalina Wisłocka już na zawsze została "panią od seksu".

Skoro sprzedano 7 mln egzemplarzy pierwszego wydania „Sztuki kochania” to można przyjąć, że dwa razy tyle Polaków miało tę książkę w rękach. Nie mówiąc już o kserokopiach, które pewnie można liczyć w dziesiątkach tysięcy. Oznacza to, że prawie połowa naszych rodaków przeczytała rewolucyjne dzieło Michaliny Wisłockiej, które światło dzienne ujrzało w 1976 roku.

Miała uświadamiać i nadawać smak życiu 

Okazuje się, że po 40 latach od wydania, książka jest nadal aktualna i popularna. Spytaliśmy w Wydawnictwie Agora, jak bardzo. Konkretna liczba sprzedanych egzemplarzy jest tajemnicą, ale wydawnictwo zapewnia, że na dzisiejsze warunki to fantastyczna sprzedaż. „Sztuka kochania” jest na topie list najpoczytniejszych książek i odnotowuje najlepszą sprzedaż z obecnie dostępnej oferty. O siedmiu milionach sprzedanych egzemplarzy można jednak pomarzyć. Dzisiejsze nakłady książek sięgają kilkuset tysięcy sztuk. Takie czasy.

A „Sztuka kochania” w jej pierwszy wydaniu, nakładem przebiła „Trylogię” Sienkiewicza oraz „Pana Tadeusza” Mickiewicza. Książki pojawiały się i znikały, były sprzedawane spod lady i masowo kopiowane.

Nie jeden nastolatek znalazł „przypadkowo” książkę w swojej biblioteczce. Bo dzieło Michaliny Wisłockiej miało uświadamiać młodych i nadać smak życiu ich rodziców. Było czymś zupełnie nowym, dotąd nieznanym. Stało się biblią i kompendium wiedzy o życiu seksualnym. A Michalina Wisłocka już na zawsze została „panią od seksu”.

Zajmowała się niepłodnością i antykoncepcją

Michalina Wisłocka

Zmieniła mentalność Polaków i ich życie erotyczne. Choć dla wielu była gorszycielką, którą potępiali i w listach grozili, że obleją ją kwasem. Sama miała się za kobietę pozbawioną temperamentu. Nie znosiła gotować i nie umiała sprzątać. W szkole nie miała zbyt wielu koleżanek, bo te nie akceptowały jej szczerości, wysokiego wzrostu i zeza. Właśnie wtedy poznała Wandę, swoją przyjaciółkę, która później zamieszkała z Wisłocką i jej mężem. Ten był wysokim i przystojnym mężczyzną, któremu nie wystarczała jedna kobieta, więc chętnie zgodził się na taki układ. Zapewne imponowało mu, że dwie kobiety walczą o jego względy. Problem się pojawił, kiedy obie zaszły w ciążę. I tak, Michalina została matką niepodobnych do siebie bliźniaków, a Wanda stała się bezdzietną panną. Później były kolejne romanse Stanisława i rozpad tego układu po tym, jak Wisłocka znalazła zdjęcia pornograficzne swojego męża. Sama miała potem liczne związki, testowała na sobie środki antykoncepcyjne i usunęła trzy ciąże. Była ginekologiem i uważała, że dziecko trzeba urodzić. Nie chciała jednak być matką, nie mogła liczyć na mężczyzn w swoim życiu. Dlatego później walczyła o powszechny dostęp do antykoncepcji, żeby kobiety same mogły o sobie decydować. Pod koniec życia, chorowała na serce, ale wybrała samotność. Zmarła w 2005 roku. Wisłocka była ginekologiem, cytologiem i seksuologiem. Miała stopień doktora nauk medycznych. Zajmowała się leczeniem niepłodności i antykoncepcją.

Książki na półkach, a w kinach film

W „Sztuce kochania” opisuje okres dojrzewania, pisze, czym jest miłość młodzieńcza, a czym dojrzała, jak rodzi się rozkosz i jakie są pozycje seksualne. Wiele miejsca poświęca ciąży, a także jej zapobieganiu. Najnowsze wydanie książki można znaleźć w księgarniach, a a w kinach zobaczyć film Marii Sadowskiej - „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”.

Czytaj więcej