Czytasz: Koronczarka koniakowska. Zawód na wymarciu?

Koronczarka koniakowska. Zawód na wymarciu?

01:25
Z koronek można zrobić wszystko. Począwszy od zdobienia tabernakulum w kościele aż po stringi. Pracy dla koronczarek jest jednak coraz mniej. Czy zbliża się koniec tradycyjnych koronek z Koniakowa?

Pani Sabina hekluje koronki koniakowskie od dziecka, zawodowo jednak od 10 lat. Zgodnie z tradycją tworzy na szydełku małe, okrągłe kwiatki, które następnie łączy ze sobą tworząc określony wzór. Z nich powstają kultowe obrusy, serwetki, firanki, czy nowoczesne skąpe stroje kąpielowe oraz stringi.  

- Robi się to, co idzie. Wczoraj wysłałam dla przykładu męskie stringi. To chyba była najdziwniejsza rzecz jaką zrobiłam. Były to stringi z rurką. Jednak nie ma w tym nic zdrożnego. Taki wytwór nie wszystkim się podoba. Jeden pan ze wsi twierdzi, że to “wstyd i gańba”. Dla nas - koronczarek - to jest normalne - tłumaczy pani Sabina, koronczarka z Koniakowa.

PRACY DLA KORONCZAREK JEST CORAZ MNIEJ

Pani Sabina nie może długo heklować, ponieważ bardzo szybko zaczynają ją boleć ręce, oczy oraz plecy. - Jak się hekluje coś pilnego, to może to trwać nawet cztery godziny - wyjaśnia pani Sabina. Jak dodaje, to nie jest zajęcie dla każdego. Tym bardziej, że zainteresowanie koronkami wciąż maleje.

- W tym roku jest bardzo małe zainteresowanie koronkami. Kupuje się raz sobie, raz na prezent i to wszystko - ze smutkiem przyznaje pani Sabina.

Tego samego zdania jest Andrzej Kajzar, który od 2007 roku prowadzi sklep internetowy z tradycyjnymi koniakowskimi koronkami.

- Ludzie nie doceniają ręcznej pracy. Wolą kupować tańsze odpowiedniki wykonane na maszynie i importowane z Chin. Problem w ostatnim czasie jest na tyle poważny, że sami zastanawiamy się nad zakończeniem działalności - tłumaczy Kajzar.

Jak przyznaje, dobrych koronczarek, które tworzą wspaniałe dzieła na terenie gminy i które jednocześnie chcą współpracować jest kilkadziesiąt. - Niestety nasza firma współpracuje tylko z kilkoma - właśnie ze względu na niewielkie ilości zamówień - tłumaczy. W odczuciu Kajzera w ostatnich miesiącach zmniejszyła się również liczba realizacji dla rządu oraz Prezydenta.

MAŁY RYNEK ZBYTU KORONEK

Na terenie gminy Istebna działa kilka mniejszych firm zajmujących się wytwarzaniem koronek m.in. Józef Zowada, Eulalia Hankus, Małgorzata Stanaszek, czy wspomniany sklep Andrzeja Kajzara. Rynek zbytu w Koniakowie jest bardzo mały. Sprzedawcy stosują konkurencję cenową. Ze względu na niewielkie zamówienia wielu twórców wykorzystuje materiały niższej jakości - używa grubszych nici, co powoduje spadek jakości i lekki wzrost dochodów.

Pewnym rozwiązaniem na poprawę rynku koniakowskich koronek jest zwrot ku tradycji. Gdy nie było internetu, to koronki kupowało się bezpośrednio u koronczarek. Trzeba było wejść do pierwszego lepszego domu i zapytać o koronki. Nie dość, że tradycyjne produkty były tańsze, niż w sklepach internetowych, to jeszcze pozbawione marży.

Czytaj więcej