Czytasz: Wójt co się władzy nie kłania

Wójt co się władzy nie kłania

Kto jest cichym bohaterem walki o przyszłość kopalni Krupiński?

Walczy, jeździ, przekonuje. Dziś od rana w Warszawie, bo tam decyduje się los jego gminy. Wójt Suszca. Gminy na terenie której fedruje najsłynniejsza w ostatnich miesiącach polska kopalnia, Krupiński.

Wojna o Krupińskiego nie ma tylko dwóch stron. Nie tylko związkowcy starli się z ministrem o przyszłość kopalni. Na froncie bitwy o swoją gminę jest też jej wójt, Marian Pawlas. Broni nie składa, rusza razem z starostą pszczyńskim Pawłem Sadzą do Warszawy, na komisję do spraw Energii i Skarbu Państwa. Tam będzie omawiana decyzja o zamknięciu kopalni. Do pszczyńskiej reprezentacji dołączy też mikołowska, Krupiński fedruje bowiem również na terenie Orzesza. Wiedzą o co walczą, bo Suszec to wyjątkowa gmina.

W ostatnich siedmiu latach najwięcej mieszkańców w województwie śląskim przybyło właśnie Suszcowi. Ale po zamknięciu kopalni gmina znów może zacząć pustoszeć. Likwidacja zakładu oznacza też cięcia w szkolnictwie.

 

Zamkną kopalnię Krupiński?

Nie pierwszy raz mieszkańcy Suszca martwią się, że zamkną im kopalnię. Górnicy mówią, że atmosfera jest nerwowa. Nie tylko z obawy o utratę pracy, ale i też z powodu słabego przepływu informacji. - Oprócz tego, że chcą zamknąć kopalnię nic nie wiemy, nikt z nami nie rozmawia – mówi jeden z nich. We wtorek, kiedy w siedzibie Jastrzębskiej Spółki Węglowej ważyły się losy Krupińskiego, pod kopalnię przyszedł Wiesław Prunach. Wszyscy chcą żeby ta kopalnia się ostała, kiedy tu pracowałem dwa razy straszono nas jej zamknięciem – wspomina emerytowany już górnik. Pan Wiesław przepracował „na grubie” 25 lat, mieszka na osiedlu położonym nieopodal, jest więc z nią szczególnie związany.

W Suszcu mieszka 12 tys. osób. Tylko ostnich siedem lat oznaczało kolejne 1,5 tys. To największy przyrost w województwie. Wśród tutejszych blisko 600 pracuje w Krupińskim. Ale nie tylko ich martwi zamknięcie zakładu. - Agencja Restrukturyzacji Przemysłu podaje, że na jedno miejsce pracy w górnictwie, przypadają aż trzy, cztery z nim związane – mówi wójt Pawlas. - Kto po zamknięciu kopalni zatrudni pracowników administracji czy sprzątaczki? - pyta.

Pawlas martwi się o pracowników zaplecza okołogórniczego, bo ich los w odróżenieniu od pracowników kopalni jest niepewny. JSW zapewnia bowiem, że po zamknięciu Krupińskiego tutejsi górnicy znajdą pracę w innych jej kopalniach.

Czarny scenariusz kopalni Krupiński

Jeżeli najczarniejszy scenariusz się sprawdzi, gmina, która rocznie dysponuje 6 mln zł. z podatków kopalni, będzie musiała mocno zacisnąć pasa. - Ucierpi na tym m.in. szkolnictwo, nauczyciele nie mieliby wypłacanych wszystkich dodatków – mówi Pawlas. Zdaniem wójta najbardziej jednak bać się należy ponownych wyjazdów młodych ludzi.

Wójt uspokaja jednak, że bankructwo jej nie grozi. - Gmina zostanie, ale rynek się osłabi niesamowicie – stwierdza. Za przykład Pawlas podaje Pszów, gminę w której zlikwidowana została kopalnia Rydułtowy-Anna.

W Suszcu nie pociesza mieszkańcow nawet myśl o końcu udręki ze szkodami górniczymi. - Szkody górnicze są mniejszym dramatem niż bezrobocie – mówi Pawlas. Wójt popiera natomiast mieszkańców sąsiedniej Pszczyny i Studzienic, którzy niedawno protestowali, bo pod ich ziemią też mają zacząć fedrować. W tym przypadku oznacza to jednak otwarcie nowej kopalni. - Krupiński ma jeszcze złoża więc może przynieść też zyski, po co otwierać nowe kopalnie? – pyta Pawlas.

Wyrok na „Krupińskiego” znów został odroczony. Ma zapaść w czwartek, w samo południe...