Relacja

Koniec protestu. Górnicy zawiadomią prokuraturę?

“Dzisiaj nas zamkną, jutro Was. Oszukali nas, oszukają Was”. Związkowcy z KWK Makoszowy nie wierzą w “zwycięstwo”?

Budynek przy ul. Beskidzkiej w Zabrzu. To tutaj kierowano strajkiem podziemnym. Nerwowość, zmęczenie i niekończące się telefony od innych związkowców, górników i mediów… Atmosfera raczej grobowa. Do końca roku pozostało 16 dni.


Kto może zostać na dole po pracy. Kto weźmie urlop. Kto musi wyjechać na powierzchnię. Kto się boi?

Przedstawiciele różnych związków od rana mówią jednym głosem - "akcja była spontaniczna". Zaczęło się ok. godz. 6:00, grupka 6 osób została po szychcie na dole. W ciągu następnych godzin dołączali do nich kolejni. W pewnym momencie było 36 osób, w tym jedna kobieta. Później liczba strajkujących na poziomie 850 metrów pod ziemią topniała z godziny na godzinę. Na pytanie o to, dlaczego protestujący się wykruszają, związkowcy odpowiadają "Załoga jest zastraszana. Lista nazwisk strajkujących trafi do ministerstwa. Grożono, że tym pracownikom zostanie utrudnione przejście do innych zakładów. W ten sposób rozbija się załogę!" W końcu po godz. 21:00 protest dobiegł końca, zaledwie po kilkunastu godzinach.

Opuszczają tonącą kopalnię

Osób, które zadeklarowały przejście do innych kopalń, jest ponad 500. To ponad 1/3 wszystkich pracujących w zabrzańskim zakładzie. Teraz będzie im łatwiej, bo oferty dostaną listem do domu, informacje są też zamieszczone na stronie internetowej Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Oferty od zaraz do końca roku, dla wszystkich - z dołu i z góry - powtarza do znudzenia SRK.

Przyjdzie czas, że ci, którzy teraz rozliczają poprzednich, sami zostaną pociągnięci do odpowiedzialności - mówi Andrzej Chwiluk, przewodniczący Związku Zawodowego Górników - Traktuje się nas jak bandytów. Poprzedni system przy obecnym, to pikuś!

Na dowód pokazuje wersję roboczą zawiadomienia do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niegospodarności. Dokument ma zostać złożony po konsultacji z prawnikiem. Czytamy w nim m.in.:

“W styczniu 2016 roku z uwagi na opieszałość Zarządu SRK w nabyciu kombajnu ścianowego przez 3 miesiące kopalnia poniosła straty w wysokości 70 milionów złotych, co spowodowało konieczność skorzystania z dopłaty budżetu Państwa. Zaniechanie wydzielenia zorganizowanej części przedsiębiorstwa przez SRK naraża kopalnię na ponoszenie nieuzasadnionych kosztów ok. 10 mln zł miesięcznie.”

Gdzie górnicza solidarność?

Górnicy z Zabrza pojechali w czwartek do Suszca, aby wesprzeć kolegów z KWK Krupiński, których może czekać podobny los. Kopalnia z Suszca ma wejść w skład Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Do Zabrza na razie nie wybierają się inni górnicy, nawet sąsiedzi z Gliwic i do niedawna koledzy z pracy. W maju 2015 roku po 10 latach wspólnej pracy pod szyldem KWK Makoszowy-Sośnica kopalnie zostają rozdzielone. Makoszowy trafiają do SRK, Sośnica do Polskiej Grupy Górniczej.

Kopalnia Sośnica dostała szansę i według nieoficjalnych źródeł uda jej się wyjść na prostą. Czas ma do końca stycznia przyszłego roku. Znaczenie będą miały liczby, dodatnie. Kopalnia w Gliwicach musi być rentowna.

Zgodnie z porozumieniem zawartym ze stroną społeczną, kopalnia Sośnica do końca stycznia 2017 roku znajduje się w okresie testowym, i dopiero po tym terminie przedstawione zostaną pierwsze podsumowania - Tomasz Głogowski, Centrala Polskiej Grupy Górniczej.

Tak enigmatycznie na nasze pytanie o stan kopalni Sośnica odpowiedział rzecznik PGG.

Ze smutkiem oglądałem środową konferencję moich kolegów z politykami Platformy Obywatelskiej. To przecież rząd PO zarżnął polskie kopalni - powiedział w piątek rano na antenie Radia Katowice Dominik Kolorz, przewodniczący zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarności” - Te 20 miesięcy na ratownanie kopalni zostało zmarnowane przez związkowców i przeze mnie.

Apel do swoich kolegów z innych kopalń wystosował związkowiec z Makoszów:

Po raz kolejny Solidarność roztoczyła parasol ochronny nad obecnym rządem. Tak zrobili jak Buzek zlikwidował 24 kopalnie, to samo robią teraz - powiedział Andrzej Chwiluk, ZZG. - Mam przesłanie do innych działaczy: “dzisiaj nas zamkną, jutro Was. Oszukali nas, oszukają Was. Wiem, że tak się stanie na 100%!”

Bez wsparcia

"Nikt nie chce z nami rozmawiać. Nikt nam nie chce pomóc." - mówili podczas środowej konferencji w Sejmie przedstawiciele związków z KWK Makoszowy i mówią tak dalej. W porównaniu do Gliwic Zabrze nie ma takich dobrych lobbystów. Silna pozycja prezydenta Zygmunta Frankiewicza nie tylko w regionie, byli premierzy - wspomniany Jerzy Buzek, Janusz Steinhoff, szef Solidarności Piotr Duda i Politechnika Śląska, z poprzednim rektorem prof. Andrzejem Karbownikiem na czele. Były analizy, spotkania i deklaracje, że kopalnia w Gliwicach może się obronić. Kopalnia w Zabrzu nie ma takich mocnych orędowników. Wśród załogi Makoszów krążą też plotki, że po zamknięciu ich zakładu, ze złóż miałaby korzystać gliwicka kopalnia.

Znienawidzone pytanie: co dalej?

Wierzycie w to, że uda się kopalnię uratować? Odbędzie się w piątek huczna manifestacja ulicami Zabrza? Co dalej? Co planujecie?

Być może przegramy bitwę, ale nie wojnę, bo ona dopiero przed nami. Jeśli będziemy musieli wyjść, to tylko z podniesioną głową! - odpowiada Andrzej Chwiluk, przewodniczący ZZG.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.baron@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Tour de Pologne