Czytasz: Koniec księgarni Zła Buka
Stało się. Zamyka się kameralna księgarnia, która działała na katowickim Rondzie Ziętka od ponad pięciu lat.

Do Złej Buki przychodziło się po dobrą książkę. Beletrystyka była starannie wyselekcjonowana z masy lektur, które ukazują się na rynku. Wyróżniały ją książki o architekturze i dizajnie, a także z dziedziny sztuki i typografii. Wszystko dlatego, że księgarnia współpracowała z Rondem Sztuki, które należy do katowickiej ASP.

książki dla dzieci i dobry dizajn

W Złej Buce można było znaleźć też książki dla najmłodszych czytelników. Pozycje dobre, oryginalne i wyszukane. Do tego gadżety ze Śląska jak biżuteria z węgla, zoki czy czarne mydło. Do niedawna przychodziło się tam na kawę i herbatę. Wreszcie, można było po prostu posiedzieć na kanapie, albo zapytać o to, co trzeba zobaczyć w regionie. Przychodzili katowiczanie, ale nie tylko. W wakacje nie brakowało turystów wpadających po pamiątki ze Śląska. To nie wystarczyło. Właściciele podjęli decyzję o zamknięciu Złej Buki.

- Nie jesteśmy w stanie się utrzymać od jakiegoś roku i ta sytuacja się pogarsza z miesiąca na miesiąc. Klientów jest zbyt mało – mówi Maria Windorbska, prokurent w firmie Art Bookstore.

Zła Buka była jedną z siedmiu księgarń działających pod wspólnym szyldem i przy muzeach. Pozostałe znajdują się w Warszawie i w Krakowie, i mają się dobrze.

Księgarnia z dobrą nazwą

Wystawa "Zaskórniaki" w Złej Buce.

Zła Buka otworzyła się pięć lat temu. Mieszkańcy polubili jej... nazwę. Księgarnia organizowała spotkania autorskie, m.in. z Angelą Bajorek, autorką biografii Janoscha czy z Czesławą Frejlich i Dominikiem Lisikiem, autorami książki „Zaprojektowane. Polski dizajn 2000-2013”. Odbywały się tam warsztaty plastyczne dla dzieci, wystawy, a nawet promocja płynnych kosmetyków z węgla. Zła Buka włączała się w akcję „Katowice Miasto Gospodarz” i wystawała na zewnątrz kanapę, na której mogli odpocząć mieszkańcy. Brała udział w targach książki, w tym w imprezie Gdynia Design Days.

Zła Buka zamknie się do końca lutego. Nieoficjalnie wiadomo, że profil miejsca znacząco się nie zmieni, nadal ma być związane z książkami.

Czytamy za mało

Czytelnictwo spada na łeb na szyję. Księgarnie się zamykają, bo albo przestaliśmy czytać, albo wolimy kupować książki w internecie. Wybieramy też sieciówki, a nawet markety spożywcze, które oferują książki w cenach obniżonych o nawet 70 procent. Do tej pory nie udało się uchwalić ustawy, dzięki której cena okładkowa nie mogłaby się zmienić przez rok od wydania. Efekt jest taki, że już w dniu premiery możemy kupić książkę z rabatem. Oczywiście nie w kameralnych księgarniach, które nie mogą sobie pozwolić na promocje, bo mają za małe marże. Do tego dochodzi kryzys czytelnictwa, który opanował nasz kraj już kilka lat temu. Wiadomo, że to problem nie tylko Polski. Ale są kraje, gdzie czyta się dużo i nie trzeba ich ze świeczką szukać. Dla przykładu, podczas gdy przeciętny Polak czyta kilkanaście minut dziennie, Czech spędza z książką nawet trzy kwadranse. Za to w godzinach można liczyć czas spędzony przed telewizorem. Polaka, oczywiście. W 2015 roku zaledwie 37% naszych rodaków przeczytało jedną książkę. Żelazny czytelnik to taki, który przeczytał ich dziesięć. W naszym kraju to tylko co dziesiąty obywatel.

Powstało szereg kampanii zachęcających, by sięgać po książki. Jedną z najbardziej popularnych była „Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka”. W łóżku z książką sfotografowali się m.in. Kazimiera Szczuka, Sylwia Chutnik czy Mariusz Szczygieł. Było wiele akcji zachęcających do tego, by wybierać kameralne księgarnie. Ogólnopolskie rankingi wskazywały te najlepsze. Tygodnik Polityka wytypował w zeszłym roku 29 księgarń, wśród których znalazła się Zła Buka.

Czytaj więcej