Czytasz: Koń padł podczas kuligu. Sprawę bada prokuratura

Koń padł podczas kuligu. Sprawę bada prokuratura

Ludzie znęcali się nad zwierzęciem?

Prokuratura Rejonowa w Cieszynie wraz z wiślańską policją zajęła się sprawą konia, który zaraz po kuligu przewrócił się i już nie wstał. Koń padł z wycieńczenia, co widać na nagraniu, które krążyły w sieci. Udostępniła je na swoim facebooku Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni.

 

Nagranie pochodzi z 17 lutego, wówczas około północy w Dolinie Białej Wisełki w Wiśle odbywał się kulig. To tu mieści się jedna z najpiękniejszych tras kuligowych w Polsce. Ma 3,5 km.

- „Nagle przy saniach - wozie przewrócił się jeden z koni. Po podejściu do konia zobaczyłam, że nie ma z jego strony żadnej reakcji. Dotykałam konia i mimo że nie jestem lekarzem, uważam że koń nie żył, umarł na miejscu. Zjeżdżając w dół sańmi konie biegły bardzo szybko całą trasę! Analizując całą sytuację uważam, iż sanie mogły być przeładowane (siedziało na nich 14 osób) i konie biegły za szybko…” – opisał na facebooku jeden ze świadków zdarzenia.

Koń po tym, jak padł, nie przeszedł sekcji zwłok, lekarz weterynarz nie przewidział takiej konieczności, choć jak przyznał, zwierzę było zabiedzone. W fundacji Viva mówią, że przyczyny śmierci konia koniecznie trzeba wyjaśnić. Podczas kuligu pędzące w dół, konie muszą bardzo szybko biec.

Sprawę pod kątem znęcania się nad zwierzętami bada policja i prokuratura. Śledczy ustalają m.in. czy koń nie był przeciążony, tzn. czy ciężar ciągnących ludzi był dostosowany do jego siły i kondycji. Za tego typu przewinienia grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch, ograniczenie wolności lub grzywna.

Czytaj więcej